East News Fot. Disney/Marvel/Ferrari Press
Anna Nicz 05:00 10.07.21

"Czarna Wdowa". Lepiej późno niż wcale

N

N ie ma konta na Instagramie, ceni sobie prywatność i nie lubi seksistowskich pytań. Grana przez nią Natasha Romanoff musiała przejść długą drogę, by z bycia traktowaną jako tło do męskiej ekipy zawładnąć wielkim ekranem w filmie, w którym jest główną postacią. Scarlett Johansson zapewne także wyniosła z tej ponaddziesięcioletniej podróży niejedną lekcję.

Reklama

- Co to za pytanie? Mężczyzn też pytacie o to, czy noszą pod kostiumem bieliznę? - powiedziała wyraźnie poirytowana podczas jednego z wywiadów. Dziennikarz zapytał ją wtedy, czy Czarna Wdowa nosi pod swoim przylegającym do ciała kostiumem bieliznę. Pytania o fizyczne aspekty jej roli jako Natasha Romanoff w filmach Marvela zdarzały się często. Aktorka nieraz dawała wyraz swojemu niezadowoleniu - zamiast o grę, charakter jej postaci, pytano ją o majtki. 

Po kilkunastu latach nadszedł zapewne oczekiwany przez Scarlett Johansson moment, gdy świat zobaczy film o Natashy Romanoff. W ten weekend premierę ma "Czarna Wdowa". 

Reklama

Ale dopiero teraz. W tzw. 4. fazie MCU, czyli Marvel Cinematic Universe, jako 24. film w tym cyklu. Fazie otwierającej całkiem nowy rozdział, już po "Avengers: Koniec Gry", w którym podsumowano losy grupy Avengers. - Ten film byłby całkiem inny, gdyby powstał 10 lat temu - stwierdziła Johansson w wywiadzie dla portalu Collider. Zapewne nie miałby takiego feministycznego wydźwięku jak teraz. 

Najnowsze wydanie Tygodnika co sobotę w Twojej skrzynce. Zapisz się do newslettera >>

"Czarna Wdowa" na ekranach kin miała pojawić się w maju 2020 roku. Jak wiele innych filmów, tak i ten musiał zostać odłożony na półkę z powodu szalejącej pandemii. Postanowiono, że jeśli "Czarna Wdowa" ma zadebiutować, to tylko w pełnej krasie, z właściwym blockbusterom rozmachem. To znaczy - ma trafić do kin, nie tylko do serwisów streamingowych.

Grać chciała od małego

Johansson urodziła się w 1984 roku na Manhattanie jako Scarlett Ingrid Johansson. Jej matka, Melanie Sloan, pochodzi z rodziny żydów aszkenazyjskich z Polski i Rosji, a jej nazwisko w oryginale brzmi Schlamberg. Z kolei ojciec Scarlett, Karsten Olaf Johansson, jest Duńczykiem. Johansson posiada zarówno amerykańskie, jak i duńskie obywatelstwo. Gdy miała 13 lat, jej rodzice się rozwiedli. Scarlett ma czwórkę rodzeństwa, w tym brata bliźniaka, Huntera. 

Johansson już w wieku kilku lat interesowała się sceną, tańcem i musicalami. Podobno bardzo chciała odtworzyć rolę Judy Garland z "Spotkamy się w St. Louis". W wieku dziewięciu lat zaliczyła swój filmowy debiut aktorski w produkcji "Małolat" (1994). 

W 1996 roku zagrała swoją pierwszą główną rolę w filmie "Manny & Lo", w którym zagrał także jej bliźniak Hunter. Po kilku mniejszych rolach, młoda aktorka zabłysnęła w filmie "Zaklinacz koni" (1998). Aktorka pojawiła się na ekranie razem z Robertem Redfordem i skradła serca. Zachwyciła wtedy swoją dojrzałością.

Później zagrała jeszcze m.in. w filmie "Człowiek, którego nie było" braci Coen, czy "Ghost World". A to nadal był dopiero początek.

W 2003 roku na ekranach kin pojawił się "Między słowami" w reżyserii Sofii Coppoli, w którym Johansson wystąpiła razem z Billem Murrayem. Aktorka wcieliła się w rolę młodej, samotnej, nieco znudzonej żony, która poznaje starszego od siebie mężczyznę. Parę zaczyna łączyć niezwykła więź.

Dla Scarlett była to nie tylko pierwsza "dorosła" rola, ale i pierwsze ważne doświadczenie pracy z reżyserką. Film okazał się z wielkim sukcesem. Z budżetem w wysokości czterech milionów dolarów zarobił 119 milionów.

Spełnianie marzeń

Kolejna ważna dla Johansson rola przypadła w filmie, który miał premierę w tym samym roku, czyli produkcji "Dziewczyna z perłą". Aktorka wcieliła się tam w rolę Griet, młodej służącej w domu duńskiego malarza Johannesa Vermeera (Colin Firth).

Po kilku niezbyt udanych filmach przyszedł czas na współpracę z Woodym Allenem w filmie "Wszystko gra" (2005). Johansson jako wówczas fanka twórczości reżysera, miała się denerwować przed wejściem na plan. Później zagrała jeszcze w dwóch filmach Allena: "Scoop - Gorący temat" i "Vicky Cristina Barcelona".

Gdy po latach Johansson została zapytana o swój stosunek do zarzutów, które ciążą nad Allenem (reżyser został oskarżony o molestowanie przez adoptowaną córkę), aktorka broniła go. W jednym z wywiadów dla "Vanity Fair" z 2019 roku stwierdziła, że po prostu "czuje to co czuje". Opiera to na swoim doświadczeniu i znajomości z Allenem. - To, że mu wierzę nie znaczy, że nie wspieram kobiet - skomentowała w jednym z wywiadów.

Po rolach w thrillerach, jak "Czarna Dalia" czy "Prestiż", w karierze Johansson przyszedł czas na komedię. W 2007 roku zagrała w filmie "Niania w Nowym Jorku", razem z Chrisem Evansem, z którym kilka lat później spotkała się na planie produkcji MCU. 

Johansson w tamtym czasie nie tylko dużo grała w filmach. Zajmowała się też inną swoją pasją - muzyką. W 2008 wydała debiutancki album "Anywhere I Lay My Head", na którym pojawia się m.in. David Bowie. Z kolei w 2010 roku Johansson udało się spełnić marzenie z dzieciństwa - zadebiutowała na Broadwayu w sztuce "A View from the Bridge". Za rolę otrzymała nagrodę Tony.

Czarna Wdowa

Do tego momentu kilka ról w emploi Johansson można uznać za w jakimś sensie przełomowe, ale dopiero ta, która miała nadejść w 2010 roku, otworzyła bardzo długi, a także dobrze płatny rozdział w jej karierze. Chodzi o film "Iron Man 2", w którym po raz pierwszy wcieliła się w agentkę Natashę Romanoff, czyli Czarną Wdowę.

Natasza jako kilkuletnia dziewczynka została zwerbowana przez KGB i w ośrodku Czerwona Sala przeszła edukację i trening. To wyszkolona zabójczyni, która potrafi także świetnie manipulować ludźmi. 

Mówi się, że zanim jeszcze Johansson dostała rolę, by przekonać reżysera Johna Favreau, pofarbowała włosy na rudo i rozpoczęła treningi.

Z kolei na potrzeby kolejnego filmu z uniwersum MCU, "The Avengers" (2012), nauczyła się trochę języka rosyjskiego. W czasie promocji tego filmu, podczas jednego z wywiadów dla Extratv, którego udzielała razem z Jeremym Rennerem (w filmie wciela się w Clinta Bartona), została zapytana przez dziennikarza o to, czy jest w stanie założyć pod kostium bieliznę. - Co się dzieje? Od kiedy ludzie pytają podczas wywiadów o bieliznę? - odparła momentalnie Johansson, wyraźnie zszokowana.

Innym razem, podczas konferencji prasowej, na której wystąpiła razem z Robertem Downeyem Jr., filmowy Iron Man usłyszał pytanie na temat budowania swojej roli. Scarlett - pytanie o to, czy podczas przygotowań do filmu miała specjalną dietę. - Jak to się dzieje, że otrzymujesz naprawdę interesujące pytanie egzystencjalne, a ja dostaję pytanie w stylu "jedzenie dla królików"? - odparła, zwracając się do swojego kolegi, który próbował obrócić sytuację w żart.

To było w 2012 roku. Na długo, zanim rozpoczęto naprawdę głośno rozmawiać o seksizmie panującym w Hollywood.

"The Skinny"

Jeszcze wcześniej, przygotowując się do pierwszej roli w MCU, w 2009 roku Johansson napisała na stronie "Huffington Post" tekst zatytułowany "The Skinny". Odniosła się tam do doniesień tabloidów mówiących o jej dietach i zrzucaniu wagi, których rzekomo miała się podjąć, by osiągnąć figurę superbohaterki. "Gdybym miał schudnąć 14 funtów, musiałbym rozstać się z obiema rękami. I stopą" - napisała. "Jestem sfrustrowana nieodpowiedzialnością tabloidowych mediów, które sprzedają opinii publicznej pomysły na temat tego, jak powinniśmy wyglądać i jak powinniśmy się tam dostać" - dodała Johansson.

W 2014 roku powróciła jako Czarna Wdowa w filmie "Kapitan Ameryka: Zimowy Żołnierz". Johansson coraz bardziej skupiała się na tym, by jej bohaterka była wielowymiarowa, używała sztuczek i inteligencji w walce z przeciwnikami, a nie tylko fizycznych zdolności.

W przerwie między MCU Johansson zagrała w innym filmie akcji "Lucy" Luca Bessona. W 2015 roku premierę miał za to kolejny film MCU - "Avengers: Czas Ultrona" (podczas kręcenia zdjęć Johansson była w pierwszej ciąży), a w 2016 - "Kapitan Ameryka: Wojna bohaterów". 

Najnowsze wydanie Tygodnika co sobotę w Twojej skrzynce. Zapisz się do newslettera >>

Johansson zagrała Motoko Kusanagi w filmowej adaptacji cyberpunkowej serii "Ghost in the Shell" z 2017 roku. Pojawiły się kontrowersje dotyczące "wybielania obsady". Johansson grała tam cyborga, który miał przechowywać wspomnienia Japonki. Aktorka odpowiedziała, że nigdy nie zagrałaby postaci innej niż biała, ale chciała skorzystać z rzadkiej okazji zagrania w filmie, w którym prym wiodą kobiety.

W 2018 roku Scarlett Johansson wystąpiła w filmie Wesa Andersona. A raczej wystąpił jej głos, chodzi bowiem o animowaną "Wyspę psów". W tym samym roku na ekranach kin pojawił się film "Avengers: Wojna bez granic". Natomiast w 2019 roku koniec 3. fazy MCU, czyli Avengers: Koniec gry", najbardziej dochodowy film wszech czasów.

Scarlett Johansson już dawno nie musi udowadniać swojej aktorskiej wszechstronności. W jej bogatej filmografii są świetne role dramatyczne, jak i te obyczajowe. Jest dużo akcji i thrillerów. Jest też świetna rola w czarnej komedii "Jojo Rabbit". Ale mało która porusza tak bardzo, jak ta w "Historii małżeńskiej", filmie z 2019 roku reżyserii Noah Baumbacha. Film, w którym Johansson zagrała ramię w ramię z Adamem Driverem, opowiada o parze, która jest w trakcie rozwodu. Ciężar emocjonalny obrazu czasem jest trudny do udźwignięcia. W czasie, gdy kręcono zdjęcia do produkcji, Johansson sama była w trakcie rozwodu z drugim mężem Romainem Dauriaciem.

"Lepiej późno niż wcale"

Oczekiwana przez fanki i fanów "Czarna Wdowa" w ten weekend wreszcie ma swoją premierę. Akcja dzieje się między filmami "Kapitan Ameryka: Wojna bohaterów" i "Avengers: Wojna bez granic". To ósmy film MCU z udziałem aktorki. 

To także dobry moment dla Johansson na spojrzenie wstecz i przeanalizowanie wizerunku jej bohaterki przez te wszystkie lata. W wywiadzie dla portalu Collider aktorka stwierdziła, że postać Romanoff w filmie "Iron Man 2" była mocno seksualizowana. - Mówiono o niej jako o rzeczy, jako o własności - stwierdziła. Choć Czarna Wdowa jako członkini drużyny Avengers była dla grupy ważnym spoiwem, tak jej postaci w dotychczasowych filmach nie zawsze poświęcano należytą uwagę.

ZOBACZ: "Czarna Wdowa". Scarlett Johansson dla Polsat News: to film o wsparciu kobiet w opresji

"Czarna Wdowa" to trochę kino drogi, trochę zaś rodzinne pojednanie, które, jak to rodzinne pojednania - nie idzie za dobrze. To także nieco pogłębiony portret relacji siostrzeńskich. Ale tylko "nieco", bo przecież w końcu to przede wszystkim kino akcji. Przybraną siostrę Romanoff zagrała angielska aktorka Florence Pugh, dla której to początek przygody z Marvelem.

Dla Scarlett Johansson często mówiącej o tym, jak ważna jest dla kobiet walka o docenienie własnej wartości, ewolucja Czarnej Wdowy musi być bardzo ważna. To także znak zmian w kinie. Zmian, które powinny zajść dawno temu. 

- Pamiętam tych wszystkich mężczyzn, którzy wykorzystywali to, że jestem młodą kobietą, która nie ma jeszcze narzędzi, by mówić "nie" - mówiła Johansson na Marszu Kobiet w Los Angeles w 2018 roku, wspominając początki swojej dorosłej kariery aktorskiej. 

Dziś 35-letnia kobieta ma takie narzędzia i gdy trzeba, korzysta z nich. 

- Sporo osób pyta mnie, dlaczego nie zrobiliśmy tego filmu wcześniej - mówiła Johansson w wywiadzie dla Collider. I dodała: - W pewien sposób jestem właściwie wdzięczna, że to dzieje się teraz, bo teraz możemy zrobić film o prawdziwych sprawach i publiczność tego chce. Myślę, że zawsze tego chciała. Teraz także studio do tego doszło, co jest w porządku. Lepiej później niż wcale.