Reklama

- To była mieszanka przypadku i odwagi - wspomina dziś Magdalena Dudzińska, znana w sieci jako Polka Pod Biegunem. W dniu 30. urodzin, zdmuchując świeczki na torcie, życzyła sobie "wielkiej zmiany". Wtedy sama nie do końca wiedziała, co ma się za tymi słowami kryć. Jakiś czas później odebrała telefon. 

- Mieszkałam wtedy w Wielkiej Brytanii, miałam pracę, znajomych, poukładane życie, ale czułam, że chcę czegoś nowego. Pewnego sierpniowego dnia zadzwoniła do mnie koleżanka z Tromsø i powiedziała, że zwalnia się cały etat w firmie sprzątającej. "To co, przylatujesz?" - zapytała. I to było to. Ten impuls - opowiada.

Reklama

Wypowiedzenie, jedna walizka, bilet w jedną stronę. - 1 września 2018 roku wylądowałam w Tromsø z myślą, że zostanę na rok, zarobię na podróż dookoła świata i polecę dalej. Wyszło inaczej — zakochałam się w Norwegii... i w Piotrze. A podróż dookoła świata? Teraz zwiedzamy świat na raty, razem - wyznaje.

Po siedmiu latach Magda łapie się na tym, że norweska natura nadal potrafi zaskoczyć ją tak, jak pierwszego dnia. W szczególności zorza polarna, bez znaczenia, który raz ją widzi.

Polowanie na zorzę. “Przeżywam ją każdą komórką ciała"

Tromsø leży bezpośrednio pod tzw. auroralnym owalem, co sprawia, że uznawane jest na jedno z najlepszych miejsc na świecie do obserwacji zorzy polarnej. "Sezon" na to zjawisko trwa w Tromsø mniej więcej od końca sierpnia lub początku września, aż do początku kwietnia. To setki długich, norweskich nocy, fundujących niezapomniane przeżycia.

- Zorza nadal wywołuje we mnie dziecięcy zachwyt. Kiedy zaczyna tańczyć, to ja tańczę razem z nią, krzyczę, płaczę, przeżywam ją każdą komórką ciała - opisuje Magda.

Doskonale pamięta swoje pierwsze doświadczenie z zorzą. - Pierwsze kilka spotkań było z delikatną smużką na niebie, bez większych emocji, ale kolejne i kolejne budziły coraz większe uczucia, tak intensywne, że trudno to opisać. Aż doszło do momentu, jakby ktoś wyłączył cały świat i zostawił tylko ciebie i to zielone, tańczące światło. Zorza, obok Piotra była powodem, dla którego zostałam dłużej w Tromsø - przyznaje. A później stała się pasją i pracą.

"Polowanie" na zorzę Magda przekształciła w sposób na życie, organizując w Tromsø noclegi, wynajem samochodów i pomoc w planowaniu pobytu dla tych, którzy gotowi są poświęcić wiele, by zobaczyć to zjawisko. A jest ich naprawdę sporo. Ci, którzy pierwszy raz oglądają zorzę pod wodzą Magdy, najczęściej reagują... ciszą.

- Tą pełną, najprawdziwszą ciszą, jaka panuje, gdy ludzie po prostu nie mogą uwierzyć, w to, co widzą. Potem: piski, śmiech, niedowierzanie, pytania typu: "To serio się rusza?!" albo "To nie są filtry?!". Zdarzają się też łzy, zwłaszcza u osób, które marzyły o zobaczeniu zorzy przez wiele lat albo przylatują tu spełniać marzenia z listy "przed 40", 50 czy 60. To są emocjonalnie bardzo intensywne momenty. A ja cieszę się, że mogę być ich częścią - opisuje Magda.

Magda kilkukrotnie była świadkiem zaręczyn na tle tańczących świateł i przyznaje, że za każdym razem o ona była bardziej wzruszona niż narzeczeni. Pomagała spełnić dziesiątki urodzinowych marzeń, jednak - jak zdradza - zdarzają się i tacy, którzy świętują spotkanie z zorzą w nieco bardziej nieoczywisty sposób.

- Były też parady toples... tak toples. Każdy wyjazd to inna historia i to jest piękne - stwierdza Magda.

Z kolei swój stosunek do zorzy Magda nazywa wprost "obsesją", której nie chce się wyzbyć. - Nawet w nocy, kiedy muszę wstać do toalety, zawsze idę przez balkon, żeby sprawdzić, czy przypadkiem nie świeci - zdradza.

Polka w Norwegii: Mamy tu opinię rzetelnych i solidnych

Zamieszkując w Norwegii, Magda stała się częścią tamtejszej, licznej Polonii. W marcu, jak co roku Statistisk sentralbyrå (SSB, Centralne Biuro Statystyczne) opublikowało statystyki dotyczące liczebności imigrantów w Norwegii za rok poprzedni. Z danych na 1 stycznia 2025 wynika, że to Polacy pozostają najliczniejszą grupą żyjących tam obcokrajowców. Jak nas tam odbierają?

- Mamy opinię pracowitych, rzetelnych i solidnych - wymienia Magda. Potwierdza to także jej mąż, który pracuje w firmie rekrutującej pracowników dla norweskich firm. - Osobiście nigdy nie spotkałam się z żadną nieprzyjemnością z powodu swojej narodowości. Oczywiście to perspektywa Tromsø, miasta różnorodnego kulturowo, z dużą grupą obcokrajowców. W innych regionach może być różnie. Ale tutaj czuję pełną akceptację - zaznacza Polka.

Miasto zorzy polarnej, jak każde miejsce na świecie ma swoje plusy, ale i minusy. - Latem w górach potrafią doprowadzić do szału muchy. Zimą bywa długo, bardzo długo ciemno. I choć mnie ta ciemność uspokaja, to wiem, że niektórym brakuje słońca - przyznaje Magda.

Jak opisuje, pogoda zmienia się tam, jak w kalejdoskopie i choć często zmusza do odwołania planów w ostatniej chwili, Magda i w tym widzi plusy. - To uczy pokory i elastyczności - stwierdza. - Dla natury, spokoju i jakości życia, którą tutaj mam, to są drobiazgi - dodaje.

Samo Tromsø Magda nazywa "spełnieniem marzenia, którego nie planowała". - To miejsce to połączenie wszystkiego, co kocham: gór, morza, arktycznego światła, zorzy i słońca o północy. Tutaj natura jest bohaterem pierwszoplanowym. Mogę wyjść z domu i za 10 minut patrzeć na krajobrazy jak z pocztówki. To też miasto pełne życia, mimo surowego klimatu - zapewnia.

Tromsø. “Możesz wyglądać i żyć jak chcesz. Nikogo to nie interesuje"

Choć zdaje sobie sprawę, że dla niektórych miejsce za kołem podbiegunowym północnym może równać się z końcem świata, Magda zapewnia, że pełno tam studentów, artystów, naukowców i podróżników. - Tromsø jest infrastrukturalnie dobrze rozwinięte. Jest tu lotnisko, uniwersytet, szpital, biblioteka, kino, są restauracje i muzea. Nawet galerie handlowe, więc każdy znajdzie coś dla siebie - dodaje.

Po przeprowadzce miłą niespodzianką dla Magdy było to, że w Tromsø "człowiek jest wolny od oceniających spojrzeń". - Możesz wyglądać, pracować, żyć jak chcesz, nikogo to nie interesuje. Zaskoczył mnie też totalny brak pośpiechu. I to, że słońce potrafi nie zachodzić przez 24 godziny, a zimą... właściwie nie ma dnia. To są doświadczenia, które zmieniają podejście do życia - podkreśla.

- Co do samych Norwegów, są powściągliwi, to prawda. Pierwsze spotkanie jest dość formalne, chłodne, pełne dystansu. Ale po czasie to się zmienia. Kiedy Norweg otwiera się na ciebie, to już naprawdę, szczerze, bez udawania, bez kurtuazji. Ludzie są bardzo uprzejmi, życzliwi, spokojni. Kochają naturę, wolność i kawę. Dają sobie i innym przestrzeń. To jest bardzo zdrowe - stwierdza Polka.

Z kolei w legendach o norweskiej drożyźnie jest sporo prawdy, choć - jak wskazuje Magda - i tu na pewnych polach różnice między Norwegią a Polską powoli się zacierają. - Obecnie życie tutaj jest i tak mniej drogie, niż kiedyś, głównie dlatego, że korona norweska osłabiła się względem złotówki. Ceny jedzenia są średnio o 50 proc. wyższe niż w Polsce. Wynajem kawalerki w Tromsø to ok. 8000 NOK, czyli ok. 3000 zł — podobnie jak w dużych miastach w Polsce - wylicza.

Życie za kołem podbiegunowym. “Mrok nie jest straszny, jest spokojny"

Rozpoczynając życie w Norwegii, Magda znała zarówno stereotypy o tym kraju, jak i statystyki, w tym te o przemocy wobec kobiet czy skali nadużywania alkoholu w społeczeństwie. Jednak po siedmiu latach życia w Tromsø zapewnia, że czuje się tam  bezpiecznie - zarówno jako kobieta, jak i przewodniczka pracująca nocą, często w odległych miejscach.

- Mrok nie jest straszny, jest spokojny, cichy, arktyczny. To nie ten typ ciemności, który budzi niepokój. Statystyki dotyczące przemocy są oczywiście ważne i trzeba je poważnie traktować, ale z mojego doświadczenia Tromsø jest jednym z najbezpieczniejszych miejsc, w jakich żyłam - zapewnia. Co do alkoholu, zdaniem Polki problemy na tym tle nie są w Norwegii większe niż gdziekolwiek indziej.

- Wszystko to moje subiektywne odczucia i obserwacje. Nie generalizuję ich na całą Norwegię. My żyjemy w naszej północnej bańce. Tu zwalniasz, oddychasz, żyjesz bardziej "tu i teraz". Nie musisz nigdzie pędzić. I to jest coś, czego nie doświadczyłam w Polsce ani w Wielkiej Brytanii. I nie mamy zamiaru tej bańki przebijać - skwitowała.