Reklama

Jessie Buckley to jedno z największych objawień kina ostatniej dekady, a już z pewnością największe (obok Paula Mescala) w przypadku kina irlandzkiego. Ten właśnie  duet oscarowa reżyserka Chloé Zhao, (choć mogła mieć na planie każdą z hollywoodzkich gwiazd) obsadziła w głównych rolach we wspaniałym "Hamnecie". Wybierając Jessie Buckley i Paula Mescala, parę Irlandczyków kojarzonych z niezależnym kinem, twórczyni "Nomadland" dobrze jednak wiedziała, co robi. Osiem nominacji do Oscara  - od najlepszego filmu i reżyserii poczynając, po uznanie dla wybitnej kreacji Buckley - mówi samo za siebie. Wcześniej był Złoty Glob dla najlepszego dramatu i zwycięstwo Irlandki w aktorskiej kategorii. A jesienią ubiegłego roku wygrana filmu na festiwalu Toronto, tradycyjnie przepowiadająca deszcz złotych statuetek.

Czwartkowe nominacje do Oscara zbiegły się z polską premierą wchodzącego właśnie do naszych kin filmu. Bez wątpienia jednego z najciekawszych i najbardziej poruszających tytułów minionego roku. Choć "Hamnet" to kino w pełni spełnione, kompletne, i wszystko w nim pracuje na status wybitnego dzieła, bez wielkiej roli Jessie Buckley  nie byłoby to możliwe. "Irlandzka Meryl Streep" napisał ktoś o niej.

Reklama

I faktycznie, wiele je łączy.

O miłości i stracie

Wbrew temu, co "wieść gminna" niesie, "Hamnet" nie jest wcale filmem biograficznym o Williamie Szekspirze. To adaptacja głośnej, fikcyjnej opowieści pióra Maggie O'Farrell, która na warsztat faktycznie wzięła pewne detale z życia prywatnego Szekspira i pokazała, jak stały się one podstawą jego największego dzieła. Mowa oczywiście o "Hamlecie", a tytułowe imię Hamnet w tamtych czasach używane było wymiennie z Hamletem.

Rzeczywiście, żona Williama Szekspira, Anne Hathaway była starsza od niego o 8 lat. (W filmie nosi imię Agnes, nadane przez ojca w testamencie). Kiedy brali ślub w listopadzie 1582 roku, William, (Paul Mescal) miał ledwie 18 lat, natomiast Anna 26 (Jessie Buckley). Faktycznie też, tak jak w filmie, była już w trzecim miesiącu ciąży z ich pierwszym dzieckiem, Susanne. Ich małżeństwo wtedy było uważane za nietypowe ze względu na młody wiek pana młodego i na fakt, że panna młoda była starsza, ale i z powodu "dziecka w drodze". Mimo to pozostali szczęśliwym małżeństwem aż do śmierci Szekspira w 1616 roku.

Para mieszkała z rodzicami Szekspira obok ich warsztatu rękawiczniczego w niewielkim wtedy miasteczku Stratford, a w 1585 roku została rodzicami bliźniąt: córki Judith  i syna Hamneta (Jacobi Jupe). Po narodzinach dziecka Szekspir wyjechał jednak do Londynu, gdzie znalazł pracę w teatrze, został odnoszącym sukcesy aktorem i dramaturgiem. Status "boga literatury" zyskał wiele lat po śmierci, choć za życia był szanowany i doceniany.

Po jego wyjeździe Agnes pozostała z dziećmi w Stratford, a w 1596 roku śmierć dotknęła rodzinę z powodu panującej zarazy. (Dziś wiemy, że była to dżuma). To, jak Szekspir poradził sobie z tragedią, która dotknęła jego rodzinę, pozostaje kwestią domysłów i wyobraźni twórców, ale wiemy, że pięć lat po śmierci syna napisał "Hamleta". Scenariusz O'Farrell i Zhao przedstawił jego dzieło jak efekt oczyszczenia twórcy z żalu. Ale prawdziwym katharsis staje się ono dla Agnes, której cierpienie po stracie, niemal odbiera zmysły.

W filmie żona Szekspira jest postacią fascynującą, córką zielarki, rzekomej "leśnej czarownicy", i zarazem źródłem wiedzy botanicznej zaprezentowanej w "Hamlecie" przez Szekspira, za sprawą postaci Ofelii. Na wpół dzika, zakochana w lesie, współodczuwająca wraz z otaczającą ją naturą, siostra żywiołów: ognia, powietrza i wody. Piękne zdjęcia Łukasza Żala pokazują ją, jak gdyby byłą częścią leśnego świata -  nimfą albo leśną wróżką, co nadaje obrazowi charakteru baśni. Jest pełna energii i obdarzona wielkim temperamentem, w przeciwieństwie do męża, który jest nieco wycofanym introwertykiem. I co najistotniejsze - między duetem Buckley - Mescal panuje taka chemia, że mamy poczucie, iż za moment na ekranie pojawią się iskry.

Film przepełniony jest symboliką, pełen metafizyki a klimatem przypomina nieco produkcje Terrence’a Malicka. To jak Zhao pokazała scenę wystawiania "Hamleta", w którym Szekspir także gra, a stojąca pod sceną Agnes nagle pojmuje, że śmierć syna stała się jej budulcem, okazuje się magicznym momentem. Po łzach przychodzi moment uwolnienia się od bólu, widzimy Agnes, która zrzuca z siebie ogromny ciężar i na nowo wraca do życia.

Wielkie kino, przejmująco piękne i pełne czułości do bohaterów. Chloe Zhao mówi, że Buckley potrafiła to tak genialnie zagrać, bo jest szalenie autentyczna. "I ma coś jeszcze, co jest dość rzadkie - brak próżności. Próżność jest wrogiem autentyczności" - dodaje reżyserka. Była jedyną aktorką, która od początku chciała do tej roli.

To kreacja, która nie ma w tym roku konkurencji. Jeśli Buckley opuści oscarową galę bez złotej statuetki, będzie to werdykt niepojęty.

Talent oszlifowany

Jessie Buckley (lat 36) pochodzi z artystycznego domu, w którym mama robiła karierę śpiewaczki operowej, a ojciec "urodził się poetą". Rodzice są religijni.

To dlatego w wieku 11 lat została uczennicą żeńskiej szkoły klasztornej, gdzie między innymi uczyła się gry na fortepianie i harfie i grała... główne role męskie w musicalach wystawianych przez zakonnice (np. Tony w "West Side Story"). Grała też w przedstawieniach. Nie była dobrą uczennicą, a dojrzewanie było dla niej trudnym okresem. Buntowała się przeciw światu, w jakim tkwiła, ale kochała muzykę. Kradła klucz do sali muzycznej, aby ćwiczyć samotnie o 5 rano. Miała uczucie, że nie pasuje do otoczenia i szukała swojej własnej drogi.

Uczestniczyła w letnich warsztatach organizowanych przez Irlandzkie Towarzystw Muzycznych (AIMS), aby poprawić swój śpiew i aktorstwo, i to właśnie tam została uznana za utalentowaną aktorkę i zachęcona do aplikowania do szkoły teatralnej w Londynie. O dziwo, nie dostała się do dwóch szkół dramatycznych, do których zdawała, by później z wyróżnieniem tę najbardziej prestiżową - Królewską Akademię Sztuki Dramatycznej w Londynie.

Karierę rozpoczęła w 2008 roku jako uczestniczka programu "I'd Do Anything", (podobnego do znanego nam "Mam talent"), w którym genialnie zaśpiewała utwory z musicali, ale zajęła drugie miejsce, bo z tańcem poszło jej gorzej.

Jej pierwsze występy na ekranie miały miejsce w serialach BBC , takich jak "Wojna i pokój" (2016) i "Tabu" według pomysłu, scenariusza i w głównej roli z Tomem Hardym (2017). Serial zgłębia mroczną stronę XIX-wiecznego Londynu, pokazuje korupcję polityczną i biznesową związaną z Kompanią Wschodnioindyjską, gangi przestępcze oraz nędzę klasy robotniczej. Wcieliła się w żonę ojca głównego bohatera, która zostawszy wdową, trafia wprost w ramiona syna. Hardy był zachwycony jej talentem.

Na dużym ekranie zadebiutowała w 2017 roku główną rolą w intrygującym thrillerze innego debiutanta Michael Pearce’a "Bestia". I od razu było wiadomo, że nie sposób się nią nie zachwycić. Ale prawdziwym przełomem i sukcesem zakończonym pierwszą nominacją do BAFTA, była rola początkującej piosenkarki country w filmie "Wild Rose" (2018). Kolejna ważną rolę zagrała w "Rozmowach kobiet" Sarah Polley.

To adaptacja powieści zainspirowanej przerażającymi wydarzeniami w społeczności mennonickiej w Boliwii, gdzie kobiety przez lata były odurzane i gwałcone podczas snu przez grupę mężczyzn z ich kolonii. Książka koncentruje się na rozważaniach kobiet, które dowiedziały się prawdy o swoich napaściach. Ich dyskusja została przefiltrowana przez głos jedynego mężczyzny, któremu nadal ufały - nauczyciela Augusta, którego zwerbowano do sporządzania protokołów z ich spotkań, ponieważ żadna z nich nie nauczyła się czytać ani pisać. Jessie znów błyszczy nie ustępując w niczym Claire Foy i Rooney Marze.

To po tym filmie Maggie Gyllenhaal zaproponowała jej role młodszej wersji wielkiej Olivii Colman w znakomitym filmie "Córka".

Pierwsza nominacja

Jak wiadomo, rola przyniosła jej pierwsza nominację do Oscara za rolę drugoplanową. I przyjaźń z Olivią Colman, która nazywa "przyjaciółką od pierwszego słowa i na całe życie". Teraz spotykają się, jak to określa Colman, na "spacery i jedzenie". Colman mówiła w przeszłości, że rozpoznaje coś z siebie w Jessie. A "Córka" to potwierdziła.

Film, który obok świetnych recenzji doceniła też nominacjami Akademia, opowiada przejmująca historię profesor literatury angielskiej, Ledy, która podczas greckich wakacji, wraca do lat młodości i okresu dzieciństwa swoich córek. Buckley pojawia się w retrospekcjach i szalenie trudnych, niejednoznacznych scenach. To intymne i bezkompromisowe spojrzenie na sprzeczności i niedoskonałości macierzyństwa. Gyllenhaal napisała i wyreżyserowała ten niepokojący film w oparciu o powieść Eleny Ferrante. Trzeba nie lada odwagi, by dzielić, postać z taka gigantką jak Colman. Ale Buckley przypieczętowała to Oscarem, co wystarczy za wszystkie recenzje.

Frances McDormand, zdobywczyni trzech Oscarów, znana z ostrego języka, zachwyca się nią. "Jessie podchodzi do swojej pracy z radością - bardzo niedoceniana cecha w dzisiejszych czasach. Ona wie, kiedy historia potrzebuje sentymentu, ale nie sentymentalizmu. Ma mądre serce i talent". To właśnie ona podpowiedziała Zhao, by ją obsadziła w "Hamnecie".

"Każdy aktor, jakiego znam, ją podziwia" - komplementuje ją Eddie Redmayne, z którym zagrała na West Endzie w musicalu "Kabaret". - Jest po prostu jedną z moich ulubionych osób na świecie". Wcieliła się w Sally Bowles, a rola przyniosła jej nagrodę Laurence’a Oliviera dla najlepszej aktorki w musicalu. W 2022 roku wydała wspólny album z Bernardem Butlerem "For All Our Days That Tear the Heart", który odniósł spory sukces.

Z Meryl Streep prócz wielkiego talentu mają jeszcze inne wspólne cechy. Żadna z nich nie ma "gwiazdorskiej urody", a jednaka odsuwają w cień najsłynniejsze boginie. Obie też wspaniale śpiewają, mają doskonały słuch muzyczny, dzięki czemu genialnie naśladują obce im akcenty. W wieku 36 lat opanowała mniej więcej tyle samo akcentów ekranowych co Meryl. Królewską angielszczyzną posługiwała się jako asystentka Renée Zellweger w "Judy" ), "z panamerykańskim akcentem", z tonacją opadającą w osadzonym na prerii filmie Sarah Polley "Rozmowy kobiet", a we wspomnianej "Wild Rose"  gdzie gra Szkotkę posługuje się akcentem typowym dla Szkotów z Glasgow.

Bawi ją, że do każdego filmu niemal musi zmieniać kolor włosów. Mówi, że farbowała je chyba ze 100 razy w ciągu ostatnich 10 lat! Podczas sesji dla "Vogue’a" jest brunetką, a tydzień później jest już blondynką o czerwonych ustach i w Muzeum Akademii Filmowej pozuje do zdjecia ze Stevenem Spielbergiem. (Jednym z producentów "Hamneta"). "Moje włosy to mój sposób na ukrycie się" - mówi w wywiadzie dla "Vogue’a".

Dla Buckley życie i sztuka od dawna się przenikały, zna to z domu. Ale nigdy tak bardzo, jak teraz.

Szczęśliwa mama i żona

Przed dwoma laty wyszła za mąż, a od czterech miesięcy jest mamą. Zaplanowali swój ślub po siedmiu tygodniach znajomości. Wzięli go po pół roku. (Podobno w pracy męża, jego anonimowość jest kluczowa, więc Buckley żartuje, że w najbliższej przyszłości nie ma mowy o ich debiucie na czerwonym dywanie). Czy to znaczy, że na gali oscarowej będzie sama?

Przyznaje, że to rola Agnes skłoniła ją do rodzicielstwa; wcielenie się w kogoś, kto stracił dziecko, poruszyło w niej "głęboką potrzebę odnalezienia własnego". To niesamowite. Zdjęcia zakończyły się we wrześniu 2024 roku, a potem zaraz była w ciąży. "Obejrzała ostateczny montaż miesiąc przed planowanym terminem porodu, a następnie przyprowadziła córkę, żeby obejrzała go jako noworodek" - opisuje brytyjski "Vogue". Inny szczegół pamiętny pokaz prasowy miał miejsce w Nowym Jorku, gdzie "wszyscy tak płakali, że pod koniec ochroniarz wyszedł i poszedł do lokalnego sklepu, gdzie kupił mnóstwo paczek chusteczek higienicznych".

Jak ujął to Mescal, (podobnie jak Agnes i Will, o całe 7 lat młodszy od Buckley): "Jessie jest »osobą, którą chciałabym być, kiedy dorosnę, biorąc pod uwagę jej pewność siebie co do swojego kunsztu i brak zainteresowania tą stroną kariery, która zamienia nas w bufonów«.

Pomimo tego wszystkiego - i nominacji do Oscara w 2022 roku, zdaje sobie sprawę, że zerowa liczba obserwujących w internecie sprawiła, że niektóre role stały się dla niej bardziej ryzykowne. Bo nie używa w ogóle social mediów. I nie chce popularności!

Po "Hamnecie" zobaczymy ją już w marcu w kolejnym filmie Maggie Gyllenhaal "Panna młoda"! To prowokacyjna, osadzona w latach 30. XX ak wątku pobocznego z "Frankensteina" Mary Shelley , której budżet podobno przekroczył 70 mln dolarów.  "Szczerze mówiąc, nikt nie chciał, żebym zagrała w tym filmie - mówi Buckley.  - Mam na myśli studio. Nigdy nie grałam w żadnym Marvelu, nie mam konta na Instagramie, jestem chyba najmniej biznesowym wyborem z możliwych. Bezpieczeństwo czy ryzyko... To było dla nich trudne. A Maggie powiedziała im: »Przepraszam, nie zrobię tego filmu bez niej«" - wyznała we wspomnianym wywiadzie dla "Vogue’a"

Gyllenhaal mówi, że rola wymaga podobnych umiejętności, jak od Emmy Stone w "La La Land", ale będzie z dodatkiem czarnego humoru i gotyckiego horroru. "Kto inny mógłby to zagrać? Jessie potrafi pomieścić w sobie całe spektrum ludzkich doświadczeń" - mówi reżyserka. Po dwóch nominacjach do Oscara od aktora wymaga się znacznie więcej. Zwłaszcza że uważana jest za kandydatkę do statuetki w swojej kategorii.

"Jak to jest być faworytką 2026 roku?" - pyta ja dziennikarka "New Jork Timesa"? - Czuję się trochę jak królik w świetle reflektorów - przyznaje, ale głównie jest tak bardzo zajęta rodzicielstwem i promocją filmu (na przemian), że pozostaje "całkowicie nieświadoma" hollywoodzkich zakładów i plotek.

Co jest dla niej najważniejsze?

"Moim zadaniem jest być prawdziwym człowiekiem. Mam wybudzać ludzi z choroby obojętności. Jeśli to mi się udaje - niczego więcej nie potrzebuję" - mówi z przekonaniem. I dodaje: Oczywiście oprócz mojej rodziny.

Oscar też na pewno nie zaszkodzi.