Reklama

Pochowano go zgodnie ze skandynawskim zwyczajem. Ciało złożono w okutej żelazem drewnianej trumnie. Do niej włożono miecz, który mężczyzna trzymał w dłoni i oszczep z żelaznym grotem. U stóp zmarłego znajdowały się dwie, wykonane z brązu misy i drewniane wiaderko. Na lewej dłoni widniał złoty pierścień. Wiek pochowanego ustalono na około 60 lat. Miał 1,80 m wzrostu. Wiele wskazuje na to, że na zamku w Czersku pod Warszawą - na terenie dawnej kaplicy - pochowano syna króla Anglii - Magnusa Haroldsona. Jak i kiedy trafił on do Polski?

Polski akcent w duńskiej wyprawie na Anglię

Żeby przeprowadzić nasze historyczne śledztwo, musimy cofnąć się do roku 1066. Wówczas to w bitwie pod Hastings, podczas inwazji Normanów na Anglię pod dowództwem Wilhelma Zdobywcy, został zabity król - Harold II. Po jego śmierci jego synowie - w tym Magnus - znaleźli schronienie w Irlandii i próbowali odzyskać tron. Pomocy szukali bracia także u króla Danii. By zdobyć sojuszników - zawędrowali nawet aż na południowe wybrzeże Bałtyku. Polski książę - Bolesław Śmiały - zgodził się, by w wyprawie na Anglię wzięli udział polscy możni z Pomorza, co odnotowano w dokumentach historycznych. Przedsięwzięcie zakończyło się jednak niepowodzeniem. Duńska flota wraz z sojusznikami poniosła klęskę, a Magnus zniknął z kart skandynawskich i angielskich kronik...pojawił się jednak na kartach  kroniki działającego w Polsce Galla Anonima, która została spisana około roku 1113.  

Reklama

Autor Kroniki polskiej wspomina możnego o nietypowym w naszym regionie imieniu Magnus w roku 1093, a więc w czasach, gdy toczyła się u nas walka o władzę między Władysławem Hermanem i jego synami. Co ważne - kronikarz określa Magnusa jako człowieka książęcej krwi. W roku 1093 był Magnus komesem Wrocławia, a w 1109 komesem Mazowsza. Stojąc na czele wojsk mazowieckich, rozbił wówczas wojska pomorskie, które uderzyły na ziemię chełmińską, należącą wtedy do Mazowsza. A skąd przypuszczenie, że Magnus z kroniki Galla i Magnus syn króla Anglii to jedna i ta sama osoba?

Siła politycznych sojuszy i małżeństw

- W latach 90. pojawiła się koncepcja, którą opracował profesor Tomasz Jurek z instytutu historii PAN w Poznaniu - mówi mi badający historię Magnusa - Marek Skarbek-Kozietulski. - W swojej pracy doktorskiej profesor Jurek dowodził, że Magnusa - wspominanego na kartach Kroniki Galla - należy wiązać z Anglią.

Marek Skarbek-Kozietulski zwraca uwagę na system sojuszy politycznych i małżeństw zawieranych w tamtym czasie. Zastanawiające jest bowiem, dlaczego polscy możni - za zgodą księcia Bolesława Śmiałego - zdecydowali się wspierać Anglików w ich próbie powrotu na tron, po ich przegranej pod Hastings. Czy Bolesław Śmiały był rodzinnie powiązany z rządzącym wówczas Danią Svenem II? Czy być może nieznana historykom żona polskiego księcia (potem króla) pochodziła z Danii? A może któraś z sióstr polskiego księcia Bolesława została wydana za członka panującego w Danii rodu? Niewykluczone są też powiązania z rodem panującym w Anglii. Nie byłoby to aż takie dziwne, gdyż wiemy, że siostra Magnusa - który jest bohaterem tego artykułu -  Gytha - została wydana za księcia czernichowskiego, a potem kijowskiego  - Włodzimierza Monomacha. Co świadczy o tym, że istniały powiązania między Wessexami rządzącymi Anglią do czasu przegranej z Wilhelmem Zdobywcą, a możnymi rodami z Europy Środkowej. Warto dodać, że sam król Danii, Swen II był siostrzeńcem króla Anglii - Knuta Wielkiego. Sytuacja genealogiczna jest skomplikowana i bardziej jej komplikować nie będziemy. Powiązań rodzinnych z królami Anglii, Danii, Norwegii było zresztą więcej. Wspominam o nich jedynie by pokazać, że powiązania dynastyczne mogą być odpowiedzią na pytanie dlaczego król syna Anglii - Magnus - znalazł się na dworze polskiego króla.

Syn króla Anglii protoplastą polskich rodów szlacheckich?

Grób na terenie zamku w Czersku, w którym znaleziono szczątki domniemanego Magnusa, odkryto podczas badań w roku 1966. Dokładnie 1000 lat po bitwie pod Hastings. Był usytuowany po północnej stronie zniszczonych fundamentów kaplicy grodowej. Już wówczas uznano, że odkryto grób rezydującego na zamku w Czersku komesa Magnusa. Szczątki trafiły do muzealnych magazynów i z biegiem lat ślad po nich zaginął. Odnaleziono je dużo później, w jednym z magazynów muzealnych w Wielkopolsce. I postanowiono im się przyjrzeć.

Część badaczy uważa, że Magnus był protoplastą szlacheckiego rodu pieczętującego się herbem Zaręba. Marek Skarbek-Kozietulski przypuszcza, że chodzi jednak o inną szlachecką rodzinę. - Magnus opisywany przez Galla Anonima był prawdopodobnie ojcem wojewody na dworze Bolesława Krzywoustego - Skarbimira - który jest protoplastą rodu Awdańców. Marek Skarbek-Kozietulski sam do tej rodziny należy i pieczętuje się herbem Abdank. Jego tak zwana haplogrupa ojcowska  (którą określa się na podstawie występującego tylko u mężczyzn chromosomu Y, dziedziczonego z ojca na syna) wskazuje na genetyczne pochodzenie skandynawskie.

Gdyby udało się ze szczątków znalezionych w grobie w Czersku wyłuskać materiał DNA, mogłoby się okazać, że część mężczyzn mieszkających w Polsce, jest potomkami angielskiej rodziny królewskiej Wessexów. Zakładając, że Magnus, którego dotyczy ten artykuł, spłodził synów. Ten temat rozpala wyobraźnię części genealogów zajmujących się także genealogią genetyczną. I trudno się dziwić.

Badania DNA jako klucz do rozwiązania tajemnicy?

Szczątki Magnusa badano już na wiele sposobów. Dwukrotnie z zamiarem ustalenia jego pochodzenia genetycznego. Po najnowsze informacje w tej sprawie sięgam do źródła. Szkielet bohatera tego artykułu odnalazł po latach, jakie minęły od czasów badań prowadzonych na zamku w Czersku, doktor Łukasz Maurycy Stanaszek z Państwowego Muzeum Archeologicznego w Warszawie. Domniemany syn angielskiego króla, a właściwie to, co po nim pozostało, znajdowało się w kartonie, w magazynie w Dziekanowicach koło Poznania. - Szkielet był opisany, więc miałem pewność, że należał do odnalezionego w Czersku na Mazowszu w kaplicy zamkowej mężczyzny - mówi w rozmowie ze mną doktor Stanaszek. - Miejsce przechowywania szkieletu udało się ustalić, dzięki rozmowom z pracownikami muzeów, którzy pamiętali sprawę wykopalisk w Czersku na Mazowszu prowadzonych w latach sześćdziesiątych ubiegłego wieku - dodaje.  

- Niestety fakt, że szczątki były przechowywane w różnych magazynach, w różnych temperaturach i z racji tego, że od wydobycia ich z ziemi minęło wiele lat, oraz ze względu, na czas jaki minął od śmierci mężczyzny (niemal tysiąc lat!) - nie udało się pozyskać materiału DNA takiej jakości, która pozwoliłaby na określenie męskiej tak zwanej haplogrupy, która powiedziałaby nam więcej o pochodzeniu genetycznym rycerza z Czerska - mówi doktor Stanaszek. - Z biegiem lat kości wysychają, uwapniają się. Ale nie wykluczamy ponowienia badań - wyjaśnia. Trzeba zaznaczyć bowiem, że pojawiają się nowe metody badawcze, nowe narzędzia. Ustalono jedynie haplogrupę, którą badany rycerz odziedziczył po swojej matce. Określono ją jako J1b1a1b. Nie wdając się w naukowe szczegóły -  wystarczy, że powiemy, iż jest ona często spotykana w Europie Zachodniej. Ale występuje także w Europie Wschodniej i współcześnie posiada ją na przykład około 8 procent Polaków. Nie potwierdzimy tu zatem ani nie wykluczymy teorii o angielskim pochodzeniu rycerza z Czerska.

Silny, dobrze zbudowany, waleczny

To, co udało się ustalić z pewnością, to to, że grób, w którym znaleziono Magnusa, pochodził z przełomu XI i XII wieku. Przypomnijmy, że nasz Magnus zmarł po roku 1109. Wszystko by się tu zatem zgadzało. Zgadza się także wiek pochowanego w Czersku możnego i wiek Magnusa. Magnus rodził się bowiem w roku 1051. Wiek, jakiego dożył mężczyzna, którego szczątki odnaleziono w Czersku, oszacowano na 55-60 lat. Warto dodać, że był to - jak na tamte czasy - ewenement, bo średnia długość wieku mężczyzn wynosiła wówczas około 30-35 lat. Fakt, że mężczyzna, którego szczątki badano dożył takiego wieku, świadczy o wysokiej pozycji społecznej, jaką zajmował. Co jeszcze o nim wiemy?  Wiemy, że do badań genetycznych wykorzystano fragmenty zębów i żebra rycerza z Czerska. Dokładnie obejrzano także jego szkielet. Wiadomo, że mężczyzna był masywnej budowy i za życia był mocno umięśniony. Poza tym na kościach jego ramion odkryto liczne ślady świadczące o tym, że wychodził zwycięsko z licznych walk i potyczek. Był dość wysoki. Oczywiście nie na dzisiejsze standardy. Przypomnijmy: Magnus miał około 1,80 wzrostu. Mężczyźni na ziemiach polskich we wczesnym średniowieczu osiągali średnio 166 centymetrów (od 162 do 172). Ponadto naukowcy ustalili nawet, co dominowało w diecie naszego Magnusa! Jadał dużo ryb.

Badania, jakim do tej pory poddano szczątki rycerza, odnalezione w Czersku w ubiegłym stuleciu nie pozwoliły na jednoznaczne obalenie lub potwierdzenie faktu, że był to syn króla Anglii Harolda Godwinsona. Dziś Magnus zaliczył kolejną przeprowadzkę. Jego szczątki spoczywają w magazynie w Rybnie pod Sochaczewem.    

Zachowały się także miecz, sygnet, włócznia i inne przedmioty, jakie znaleziono w jego grobie. Spoczywają w magazynach muzealnych w Warszawie. Ich kopie prezentowane są czasem na wystawach, które można oglądać w różnych miejscach kraju.

Smok w herbie Mazowsza

Genealodzy, którzy liczą na to, że Magnus okaże się protoplastą któregoś ze szlacheckich rodów w Polsce, nie poddają się. Marek Skarbek-Kozietulski przytacza jeszcze jeden zagadkowy fakt. Otóż warto zauważyć, że stary herb książąt mazowieckich był bardzo nietypowy. Przedstawiał bowiem zielonego smoka. Te nie miały w średniowieczu dobrej prasy. Uważano je za symbol zła. W związku z tym rzadko stosowano ich wyobrażenia w heraldyce. Dlaczego zatem sięgnęli po niego władcy Mazowsza? - Może mieć to związek z herbem, jakim posługiwali się władcy z dynastii Wessexów. Ich herb to również smok - wyjaśnia Skarbek-Kozietulski i dodaje, że jest to ciekawy - tak zwany - element wiążący w zagadkowej sprawie pochodzenia Magnusa z Czerska. Ciekawy i niejedyny. W pobliżu Czerska istnieje bowiem miejscowość o nazwie - Magnuszew. Czyżby jej nazwa upamiętniała komesa rezydującego na pobliskim zamku?

W całej sprawie nie brakuje oczywiście kontrargumentów. Smoczym herbem książęta mazowieccy posługiwali się bowiem dopiero od przełomu XIII i XIV wieku. Pierwszym który go użył był Trojden I. A miejscowości o nazwie Magnuszew jest w Polsce więcej. Poza tym w dokumentach historycznych nie odnaleziono tekstu, który by potwierdzał, że Magnus był synem króla Anglii.

Nadzieja umiera jednak ostatnia. Marek Skarbek-Kozietulski podkreśla, że nauka idzie do przodu. Badania DNA także. Jest zatem szansa, że znajdziemy odpowiedź na pytanie, kim był Magnus z Czerska pod Warszawą. Do sprawy wiele wniosłyby badania genetyczne szczątków mężczyzn pochodzących z dynastii Wessexów. Gdyby ich tak zwana haplogrupa okazała się tożsama z haplogrupą Magnusa - bylibyśmy bliżej rozwiązania tej historycznej zagadki.

- Trzeba liczyć na łut szczęścia - mówi Marek Skarbek-Kozietulski i dodaje, że w takich dziedzinach jak archeologia wiele od szczęścia zależy.