Campione d'Italia to włoska eksklawa na terytorium Szwajcarii. Od macierzy oddzielona jest jeziorem Lugano oraz górami. Aby dotrzeć do Włoch, trzeba skorzystać ze szwajcarskich dróg.
W miasteczku żyje około 1800 osób, które tłoczą się na wąskim skrawku ziemi o powierzchni 0,9 kilometra kwadratowego. Biorąc jednak pod uwagę fakt, że Campione d'Italia leży na stromych zboczach, realnie do zamieszkania nadaje się znacznie mniej terenu. Na północnym krańcu eksklawy jej szerokość wynosi ledwie kilka metrów.
Napoleon zmienił bieg historii Campione
Campione przez blisko tysiąc lat funkcjonowało jako lenno opactwa Sant'Ambrogio w Mediolanie. Ten szczególny status prawny, pielęgnowany przez Kościół Katolicki, przyczynił się do tego, że kiedy w XVI wieku Konfederacja Szwajcarska zdobyła terytorium Lugano, miasteczko nie zostało anektowane, tworząc podwaliny pod założenie włoskiej eksklawy.
Kto wie, jak potoczyłyby się losy otoczonego przez Szwajcarię Campione, gdyby nie pewien waleczny Korsykanin. Napoleon Bonaparte. Na przełomie XVIII i XIX wieku kreślący mapę Europy na własnych zasadach.
W 1797 roku zlikwidował kościelne władztwo nad Campione i włączył miejscowość do utworzonej przez Francuzów Republiki Cisalpińskiej. Pięć lat później nowy twór został przekształcony w Republikę Włoską z Napoleonem jako prezydentem. W 1805 roku republika stała się natomiast Królestwem Włoch, a Bonaparte przywdział koronę królewską.
Jego imperium nie przetrwało jednak długo. Po klęsce pod Waterloo europejskie mocarstwa ponownie zabrały się za rysowanie granic. Na Kongresie Wiedeńskim w 1815 roku Campione, podobnie jak cała Lombardia, znalazło się pod panowaniem Austrii. Szwajcarzy próbowali jeszcze przekonać zwycięzców, by oddali im niewielką enklawę. Bezskutecznie.
Pół wieku później wszystko było już jasne. W 1861 roku powstało Królestwo Włoch, a Campione zostało jego częścią.


Włoska poczta, szwajcarska telefonia
Jest rok 2026. Mijam most Diga di Melide i skręcam w lewo. Jadę jedyną drogą prowadzącą do Campione d'Italia. Po kilku minutach jestem na miejscu.
Formalnie pomiędzy eksklawą a Szwajcarią istnieje granica. W rzeczywistości nie ma tu jednak żadnych kontroli. Campione d'Italia (ten drugi człon do nazwy miejscowości dodał Benito Mussolini, aby podkreślić jej przynależność do Włoch) jest bowiem silnie związane ze Szwajcarią.
Administracją, ochroną cywilną czy szkolnictwem zajmują się co prawda Włosi, ale już na przykład pogotowie i straż pożarna leżą w gestii Helwetów. W przypadku zagrożenia zdrowia lub życia dzwoni się pod szwajcarski numer 144. Jeśli w Campione wybuchnie pożar, gasić go przyjadą Szwajcarzy. Znacznie bliżej do eksklawy jest bowiem z komendy w Ticino niż w Como.
Bardzo ciekawe jest rozwiązanie hybrydowe dotyczące systemu ochrony zdrowia. W Campione znajduje się włoska przychodnia, ale jednocześnie mieszkańcy, na mocy specjalnych porozumień, mogą korzystać ze szwajcarskich placówek w Ticino.
Takich zależności jest mnóstwo. Za pocztę odpowiada Italia, z kolei telefonia komórkowa to zadanie Szwajcarii. Rytm pracy, o czym przekonałem się na własnej skórze, wyznaczają natomiast włoskie standardy. Kiedy po godzinie 15 szukałem otwartej restauracji, zderzyłem się ze ścianą.
- Siesta - usłyszałem od jednego z kelnerów krzątających się wokół zamkniętego lokalu. - Zapraszamy od 18, jesteśmy czynni do późnych godzin wieczornych - dodał.
Do 2020 roku związki Campione ze Szwajcarią były jeszcze silniejsze. Eksklawa znajdowała się bowiem na terytorium celnym tego kraju, dzięki czemu korzystała ze znacznych ulg podatkowych i była zwolniona z VAT. Na mocy dyrektywy Unii Europejskiej, oznaczonej sygnaturą 2019/475, 1 stycznia 2020 roku doszło jednak do zmiany. Gmina trafiła do unijnego obszaru celnego. Tym samym towary wywożone z Campione do Szwajcarii zaczęły być traktowane jako eksport i mogły podlegać cłom oraz podatkom.
Włosi, chcąc zachować konkurencyjność lokalnych producentów, wynegocjowali jednak w Brukseli zwolnienie Campione z dyrektywy VAT. Podatek, otwiera się w nowym oknie konsumpcyjny w eksklawie jest wzorowany na modelu szwajcarskim.
Przepisy szczególne dotyczą także gier hazardowych.


Miasteczko uzależnione od kasyna
W Campione d'Italia mieści się największe w Europie kasyno. Jego kondycja w sposób bezpośredni wpływała na nowożytne losy miasteczka. Kiedy interes szedł dobrze, eksklawa rozkwitała. Kiedy jednak nad kasynem zawisły czarne chmury, Campione stanęło nad przepaścią.
Punkt z legalnym hazardem pojawił się w miasteczku w 1917 roku, w trakcie I wojny światowej. Pod osłoną funkcji rozrywkowej, w rzeczywistości służył jako narzędzie wywiadowcze do zbierania informacji od zagranicznych dyplomatów. Dom gry należał do rządu włoskiego, który - kiedy skończyła się wojna - postanowił zamknąć go w 1919 roku.
Pod rządami Benito Mussoliniego kasyno reaktywowano. W 1933 roku Ministerstwo Spraw Wewnętrznych wydało specjalny dekret, który zezwolił gminie na wznowienie działalności hazardowej. Decyzję argumentowano koniecznością zapewnienia mieszkańcom dobrobytu, który bez domu gier był trudny lub niemożliwy do osiągnięcia.
Przez kilkadziesiąt następnych lat kasyno funkcjonowało w niezmienionym kształcie. Na początku XXI wieku, w 2007 roku, doczekało się natomiast nowego budynku. Gmach, którego wzniesienie kosztowało blisko 200 milionów franków szwajcarskich, liczy 55 tysięcy metrów kwadratowych powierzchni i ma dziewięć pięter. Rozbudowa sprawiła, że kasyno w Campione d'Italia może pochwalić się mianem największego w Europie.
Najwidoczniej jednak inwestycja została przeszacowana. 11 lat po hucznym otwarciu nowego budynku sąd w Como ogłosił upadłość przedsiębiorstwa.
Na początku 2018 roku w kasynie zatrudnionych było blisko 500 osób, co odpowiadało mniej więcej 1/3 całej populacji Campione d'Italia. W styczniu burmistrz miasteczka, będącego jedynym udziałowcem domu gry, przeprowadził drastyczne cięcie etatów. Pracę z dnia na dzień straciło 109 osób.
Redukcja zatrudnienia była desperacką próbą ratunku przed tym, co nieuniknione. Wynoszących 132 miliony euro długów nie dało się przecież zniwelować, zwalniając 1/5 pracowników. Zwłaszcza że ponad 40 milionów euro kasyno było winne gminie. Bankrut chciał ratować bankruta.
Ostatecznie dom gry upadł w lipcu 2018 roku. Z punktu widzenia Campione d'Italia oznaczało to organizacyjną i finansową katastrofę. Z dnia na dzień miasteczko straciło największego pracodawcę. W konsekwencji w kasie brakowało pieniędzy dosłownie na wszystko. Krótko po upadku kasyna w gminie zamknięto szkołę, przedszkole, dom kultury i centrum aktywności seniorów. Rada Miejska została rozwiązana, a setki mieszkańców podjęły decyzję o emigracji do Szwajcarii. Wskaźnik bezrobocia podskoczył z 2 na 30%.
Walka o kasyno
Gmina przeszła pod zarząd komisarza, a zatrudnienie straciło ponad 80% pracowników samorządowych. Z takim stanem rzeczy nikt w Campione nie mógł się pogodzić. O przywrócenie do życia kasyna trzeba było walczyć ze wszystkich sił.
Kiedy plan zawarcia układu z wierzycielami został odrzucony przez sąd w Como, zarząd upadłego przedsiębiorstwa odwołał się przed Sądem Apelacyjnym w Mediolanie. Ten stanął po stronie kasyna. Nie tylko uchylił decyzję o niedopuszczeniu wcześniejszego układu, ale i samą decyzję o upadłości.
Pojawiło się światełko w tunelu. Kasyno wciąż było zamknięte, pracownicy zwolnieni, a gmina nie miała pieniędzy, ale przynajmniej można było mieć nadzieję, że gdzieś daleko na horyzoncie majaczy możliwość mozolnej odbudowy chluby eksklawy.
W 2020 roku Sąd Kasacyjny utrzymał w mocy decyzje podjęte w Mediolanie. Prokuratura nie zgadzała się z tym wyrokiem, wciąż domagając się ogłoszenia upadłości spółki. Kasyno, w przeciwieństwie do 2018 roku, przygotowało jednak przemyślany plan restrukturyzacyjny, który poparła gmina. Mając po swojej stronie przychylność głównego wierzyciela, przedsiębiorstwo dało sobie szansę na odbudowę.
W 2021 roku sprawy nabrały rozpędu. Kasyno rozpoczęło wcielanie w życie swojego planu. Zgodnie z nim, liczba pracowników spadła z blisko 500 do zaledwie 174 na start. Część zadań powierzono firmom zewnętrznym. Automaty do gry zostały wynajęte, a nie kupione. Ustalono także nowy system rozliczeń z gminą, mający na celu regularną spłatę zadłużenia. Podobnie postąpiono z innymi wierzycielami.
Te rozwiązania doprowadziły do tego, że w styczniu 2022 roku kasyno ponownie otwarto. Trzy i pół roku po ekonomicznej katastrofie nad budynkiem znów pojawiły się promienie słońca.
***
Od tego czasu do Campione d'Italia wrócił ruch turystyczny. Szwajcarzy i Włosi regularnie przyjeżdżają do miasteczka, aby grać w kasynie, które - podobnie jak cała eksklawa - cieszy się szczególnym statusem podatkowym.
Ci z kolei, którzy od hazardu trzymają się z dala, mogą wybrać spacery krótką, ale ładną promenadą nad jeziorem Como, odpocząć na plaży lub pospacerować wąskimi uliczkami.
Polacy mają dodatkowy powód, aby odwiedzić Campione d'Italia. To właśnie bowiem w tym miasteczku urodził się włoski architekt Antonio Solari, któremu zawdzięczamy między innymi XVIII-wieczną rozbudowę Zamku Królewskiego w Warszawie, czy wzniesienie kościoła Paulinów na Skałce w Krakowie.
