Uznawana dziś za ikonę kina noir Lauren Bacall przyszła na świat jako Betty Joan Perske i początkowo chciała zostać tancerką. Matka, Natalie Weinstein-Bacal, wychowywała ją samotnie. To właśnie ona pomogła córce rozwinąć skrzydła i zbudować karierę. Zapisała ją także na lekcje tańca. Dziewczyna szybko zmieniła zdanie i uznała, że woli być aktorką. Problemy finansowe sprawiły jednak, że została modelką.
"To była American Academy of Dramatic Art. Musiałam jednak zarabiać, stąd praca modelki. Od kiedy pamiętam, marzyłam o karierze aktorki. Moim wzorem była Betty Davis. Chciałam być jak ona, tyle że na scenie" - opowiadała po latach.
Numer "Bazaar" z twarzą Betty Joan Perske na okładkę trafił w ręce Nancy "Slim" Keith, żony Howarda Hawksa. Słynny reżyser miał już na swoim koncie takie kultowe produkcje, jak "Drapieżne małżeństwo", "Człowiek z blizną" czy "Napoleon na Brodway’u". Wciąż nie doczekał się jednak zrealizowania swojego największego marzenia - bardzo chciał stworzyć wielką gwiazdę. Kiedy żona pokazała mu okładkę z młodą Betty Joan Perske i zasugerowała, że koniecznie musi znaleźć dla niej rolę, nie wahał się ani chwili.
To właśnie Howard Hawks był odpowiedzialny za filmowy wizerunek Lauren Bacall. Aktorka nieco wcześniej zaczęła posługiwać się nazwiskiem panieńskim matki, dodała do niego jedynie jedno "l" na końcu, gdyż podobało jej się uzyskane w ten sposób miękkie brzmienie. Reżyser namówił ją także na zmianę imienia na bardziej hollywoodzkie Lauren. Hawks stworzył jej ikoniczny styl, nazywany później "chłodną elegancją". Również on wpłynął na fryzurę Bacall - charakterystyczne uczesanie z falą po prawej stronie szybko stało się jej znakiem rozpoznawczym.
"Hawks dosłownie ją wykreował. Innym aktorkom też narzucał podobną fryzurę i takie same stroje o męskim kroju. Nie był to miękki, delikatny styl, miał w sobie coś kanciastego. Kobiety Hawksa zawsze wyglądały, tak, jakby przed chwilą zsiadły z konia" - mówił w dokumencie "Legendarne hollywoodzkie pary, Lauren Bacall i Humphrey Bogart" Eddie Muller, amerykański pisarz oraz założyciel i prezes Fundacji Film Noir.
Sama Bacall po latach przyznała, że nie miała w sobie żadnych predyspozycji do tego, by zostać gwiazdą.
"Maleńki biust, ogromne stopy, straszna niezdara. Nie, nie byłam gotowa. Bałam się uśmiechnąć z powodu krzywych zębów, kupa nieszczęścia" - wspominała.
Howard Hawks nie tylko zrobił z Lauren Bacall hollywoodzką gwiazdę, ale także poznał ją z Humphrey’em Bogartem. Młodziutka aktorka nie chciała grać ze starszym o 25 lat gwiazdorem. Na początku dostała wybór - jej filmowymi partnerami mogli zostać właśnie Humphrey Bogart lub Cary Grant. Za namową koleżanek wybrała tego młodszego. Starszego z aktorów uważała wówczas za przereklamowanego. Ostatecznie Hawks sprawił, że Bacall zmieniła zdanie.
"Howard Hawks był przebiegły, nazywano go lisem. Zorientował się, że zblazowanego, dojrzałego Bogarta może połączyć szczególny rodzaj chemii ze szlachetną dziewczyną o łagodnym głosie" - mówił we wspomnianym już dokumencie Philippe Labro, francuski reporter, pisarz, scenarzysta i reżyser filmowy.
Kiedy zaczęli pracę przy "Mieć i nie mieć" nie mogli się dogadać. Gwiazdor "Casablanki" uznał młodszą i niedoświadczoną koleżankę za "beztalencie". Nie wróżył jej zresztą kariery.
Bacall, która w dramacie wojennym grała tajemniczą i pewną siebie Slim, w rzeczywistości na planie była przerażona. Nieocenioną pomocą w tej sytuacji okazał początkowo sceptyczny wobec niej Humphrey Bogart.
"Szalenie mi pomógł, bo nic nie umiałam. Nie miałam pojęcia, co robię. Mając dziewiętnaście lat, znalazłam się w Kalifornii, grałam z wielkim gwiazdorem i śmiertelnie się bałam" - wspominała Bacall.
Między gwiazdorem i debiutującą aktorką szybko zaiskrzyło. Jeszcze zanim film miał swoją kinową premierę, w kuluarach już huczało od plotek dotyczących ich romansu. Nie mógł się z tym pogodzić sam Hawks, któremu piękna Bacall od razu wpadła w oku. Dla reżysera małżeństwo nigdy nie było przeszkodą, liczył więc na nawiązanie bliższej relacji z filmową Slim. Nie mógł przeboleć, że poznał ze sobą tę dwójkę.
"Bogie [tak Bogarta zwykli nazywać bliscy i przyjaciele - przyp. red.] zakochał się w postaci, którą grała Bacall, więc musiała ją grać przez resztę ich małżeństwa" - podsumował gorzko po latach zazdrosny reżyser.
Wieść o romansie Bacall i Bogarta szybko wywołała skandal. Gwiazdor był wówczas w trakcie trzeciego małżeństwa. Jego żoną była Mayo Methot, z którą miał wyjątkowo burzliwą relację. Oboje mieli tendencję do nadużywania alkoholu, a pijani często sprzeczali się ze sobą. Zdecydowanie nie uchodzili za zgodny i szczęśliwy związek. Zwłaszcza że kłócili się nie tylko w domowym zaciszu, ale także podczas publicznych wyjść. Sytuacji nie poprawiały problemy psychiczne kobiety.
Małżeństwo Bogarta i Methot było niczym tonący statek. Aktor był jednak honorowy i starał się ratować związek za wszelką cenę, więc po zakończeniu pracy przy "Mieć i nie mieć" zakończył relację z Bacall. Nie mieli ze sobą kontaktu przez dziesięć miesięcy, co doprowadzało gwiazdę do rozpaczy.
Wiosną 1945 roku doszło do ich ponownego spotkania. Bogart miał zaprosić Bacall na lunch w nieco bardziej intymnych okolicznościach. Po tym nie było już odwrotu i ich romans rozpoczął się na dobre. Aktor podjął decyzję po rozwodzie i jeszcze w maju tego samego roku poślubił młodszą koleżankę po fachu. Ceremonię zorganizowali daleko od Hollywood, na farmie Louella Parsonsa - serdecznego przyjaciela Bogarta - w Ohio. Zależało im na tym, aby celebrować swoją miłość kameralnie, z dala od fleszy i wścibskich oczu.
Na ślubie gwiazd kina nie mogło jednak zabraknąć hollywoodzkiego smaczku. Był to niepozorny gwizdek kryjący za sobą sentymentalną historię.
"Pan Bogart podarował mi to podczas zdjęć do pierwszego filmu, w którym zagraliśmy razem, ‘Mieć i nie mieć’. To aluzja do kwestii, którą wypowiedziałam w filmie (...). Brzmi mniej więcej tak: Jeśli czegoś chcesz, wystarczy, że zagwiżdżesz. Umiesz gwizdać? Wystarczy złożyć usta i dmuchnąć. Stąd gwizdek" - opowiadała Lauren Bacall. Nie mogła jeszcze wtedy nawet podejrzewać, że za niespełna dwanaście lat podaruje go Humphrey’owi Bogartowi do trumny.
W kolejnych latach pojawili się razem w trzech wspólnych produkcjach: "Wielkim śnie", "Mrocznym przejściu" i "Key Largo". Później Bacall zrezygnowała z kariery na rzecz rodziny - w 1949 roku na świat przyszedł ich syn, Stephen Humphrey Bogart. Mężczyzna po latach wspominał:
"Ojciec miał czterdzieści dziewięć lat, kiedy się urodziłem. Zapewne nie marzył już o dzieciach. Zwykł mawiać: Jestem bezdzietny, bo dzieci nie piją. Oczywiście nie mówił tego poważnie. Matce zależało na tym, żeby doświadczył ojcostwa. Początkowo wahał się, ale w końcu przyszedłem na świat jako pierworodny" - mówił Stephen Bogart na łamach filmu dokumentalnego "Legendarne hollywoodzkie pary, Lauren Bacall i Humphrey Bogart".
Bogart nie był zachwycony z faktu, że zostanie ojcem. Sam miał trudne dzieciństwo, jego rodzina była zamożna, jednak rodzice dorobili się majątku kosztem relacji z synem. Sam aktor wspominał: "W naszej rodzinie pocałunek był wielkim wydarzeniem".
Steve natomiast w jednym z wywiadów przyznał:
"Mój ojciec był już starszy, miał swoje ustalone ścieżki. Chodził do pracy, potem chciał być ze swoją żoną, napić się i zjeść. Wtedy robiła się już pora, bym szedł do łóżka. Weekendy spędzał na swojej łódce. Dzieci to nie była jego bajka. (...) Nie był złym ojcem, ale po prostu nigdy za dobrze się nie poznaliśmy".
Humphrey’owi Bogartowi bardzo zależało na tym, bo żona towarzyszyła mu na planie. Lauren Bacall zgodziła się więc wyjechać razem z nim do Kongo, gdzie pracowali przy "Afrykańskiej królowej". Musiała zatem zostawić małego synka w Los Angeles, pod czujnym okiem opiekunki. Niestety, doszło wówczas do wyjątkowo przykrej sytuacji.
"Mama uwielbiała z nim podróżować. Była z nim w Afryce, kiedy kręcił ‘Afrykańską królową’. Kto by tego nie lubił. Polecieli z Los Angeles do Nowego Jorku, a stamtąd do Afryki. Kiedy samolot wystartował, moja opiekunka padła nagle trupem na miejscu. Po przylocie do Nowego Jorku mama dowiedziała się o tym i zapytała lekarza, czy powinna wrócić. Lekarz powiedział jej, że niewiele może zrobić, a dzieciom nic się nie stanie. Poprosiła więc babcię o opiekę nad wnukami" - mówił Stephen Bogart.
Mężczyzna nieco ubolewał nad faktem, że przez pracę przy filmie rodzice zostawili go na długi czas. Ostatecznie podsumował, ze śmiechem, że Lauren Bacall miała do wyboru pracę na planie z gwiazdami Hollywood, lub opieką nad niespełna dwulatkiem, który ledwo składał pierwsze słowa. Wobec tego zupełnie jej się nie dziwił.
W sierpniu 1952 roku na świat przyszła na świat druga pociecha sławnej pary - Leslie Howard Bogart.
Humphrey Bogart z czasem zaczął coraz częściej sięgać po alkohol. W dużej mierze wynikało to z pewnych rozczarowań zawodowych, braku satysfakcji z utrzymywanych propozycji. Zakrapiane spotkania organizował także w swoim jachcie. Zapraszał na nie początkujących artystów, wśród których był między innymi Frank Sinatra.
Gdy dzieci podrosły, Lauren Bacall postanowiła ponownie rozwinąć swoją karierę. Zagrała u boku Marilyn Monroe i Betty Grable w kultowej komedii romantycznej "Jak poślubić milionera". Marzyła jednak o tym, by ponownie pojawić się na planie ze swoim ukochanym mężem. W 1956 roku mieli ku temu okazję - rozpoczęto wówczas pracę nad filmem "Melville Goodwin, U.S.A.". Niestety, ze względu na problemy zdrowotne gwiazdora, nic z tego nie wyszło. Ostatecznie film zrealizowano rok później, zaś w głównych rolach pojawili się Kirk Douglas i Susan Hayward.
"Bogart nie mógł jeść, zaczął chudnąć i miał ataki kaszlu trwające czasem po pół godziny, ale nie chciał iść do lekarza" - mówił amerykański pisarz, Erix Lax, na łamach dokumentu "Legendarne hollywoodzkie pary, Lauren Bacall i Humphrey Bogart".
Bogart bardzo bał się tego, co może usłyszeć po wizycie u specjalisty. Chciał korzystać z życia dalej tak, jak lubił, na swoich zasadach - paląc papierosy bez filtrów i popijając je whisky. Gdy w końcu zdecydował się na badania, było już za późno. Legendarny aktor usłyszał dramatyczną diagnozę: rak przełyku. Nawet wtedy nie zrezygnował z nałogu, zmieniło się jedynie to, że papierosy bez filtrów zamienił na takie z filtrem. Łaskawie uznał je za "całkiem niezłe". Tuż przed śmiercią żartował nawet:
"Nigdy nie powinienem przerzucać się ze szkockiej na martini".
Aktor postanowił resztę swojego życia spędzić w domu, z rodziną. Miał taki zwyczaj, że codziennie o piątej popołudniu godzinę poświęcał na spotkanie ze znajomymi, którzy wówczas go odwiedzali.
U boku umierającego Humphrey’a Bogarta godnie stała Lauren Bacall. Nigdy nie opuściła swojego męża, stanowiła dla niego największe oparcie do samego końca.
25 grudnia 1999 roku gwiazdor skończył 57 lat. Zaledwie trzy tygodnie później zmarł. Został pochowany w trumnie w kształcie jego ukochanego jachtu.
Małżeństwo Lauren Bacall i Humphrey’a Bogarta trwało niespełna dwanaście lat. Ich relacja uchodziła za symbol szaleńczej miłości na przekór wszystkiemu. Kontrowersje wzbudzała nie tylko dzieląca ich różnica wieku - 25 lat - ale również sam fakt, że związali się, gdy Bacall była jeszcze nastolatką. Równolegle Bogart miał mieć romans ze swoją osobistą fryzjerką, Veritą Bouvier-Thompson. Przestali się spotykać dopiero w 1955 roku, gdy Verita wyszła za mąż. Wciąż jednak trzymała się blisko aktorskiej rodziny. Sam Bogart nalegał nawet na to, by poznała jego żonę i dzieci.
"Wydawało mi się cholerną hipokryzją, że mam cokolwiek wspólnego z życiem rodzinnym Bogiego. Choć Bogie zasadniczo się ze mną zgadzał, zauważył, że wzbudziłoby to podejrzenia, gdybym nie zachowywał się jak pracownik Humphreya Bogarta. W ten sposób poznałam Lauren i ich dwójkę dzieci lepiej, niż bym chciał w tych okolicznościach" - wspominała po latach Verita Bouvier-Thompson w swojej autobiografii "Bogie and Me: The Love Story of Humphrey Bogart and Verita Thompson".
W tej sytuacji trudno winić Bacall o to, że zakochała się we Franku Sinatrze jeszcze za życia. Ich relacja nie trwała jednak długo i zakończyła się w dość osobliwych okolicznościach. Legendarny muzyk i gwiazda kina wyszli razem na kolację, podczas której podeszła do nich fanka z prośbą o autograf. Sinatra namówił Bacall, by podpisała się jako "Betty Sinatra". Następnego dnia nagłówki wszystkich gazet relacjonowały o zaręczynach sławnej pary. Muzyk miał się wówczas wściec i - ku ogromnemu zaskoczeniu aktorki - zerwał relację na aż dwadzieścia lat.
Trzy lata później Lauren Bacall poślubiła Jasona Robardsa, który miał skłonności do nadużywania alkoholu. W 1961 roku na świat przyszedł ich syn Sam Prideaux Robards. Niestety, małżeństwo aktorskiej pary nie przetrwało i ledwie siedem lat później zakończyło się rozwodem.
"Wiele razy szukałam wsparcia i silnych ramion, ale tych było wówczas jak na lekarstwo. Mężczyźni są silni tylko przez chwilę i odchodzą bez uprzedzenia. Za to faceci, którzy nie piją, są zbyt ostrożni, a tacy szybko mnie denerwują" - mówiła Bacall.
Lauren Bacall nie stworzyła już później poważnej relacji z żadnym mężczyzną. Nigdy nie powtórzyła też sukcesu kinowego sprzed lat. Z czasem wróciła do gry w teatrze i wystąpiła między innymi w "Applause", musicalu opartym na kultowym filmie "Wszystko o Evie". Bacall grała tam Margo Channing, w którą w oryginale wcielała się jej idolka, Bette Davis.
Davis pojawiła się zresztą na premierze sztuki, jednak schowała się za przebraniem i za wszelką cenę unikała fotoreporterów. Odwiedziła natomiast Bacall, by pogratulować jej występu.
Bacall, mówiąc o swoim życiu, podkreślała, że miała wiele szczęścia.
"Miałam jedno wspaniałe małżeństwo, mam troje wspaniałych dzieci i czworo wnucząt. (...) Po prostu uczysz się radzić sobie z tym, z czym masz do czynienia. Dzieciństwo spędziłam w Nowym Jorku, jeżdżąc metrem i autobusami. A wiesz, czego się uczysz, jeśli jesteś nowojorczykiem? Świat nic ci nie jest winien" - mówiła.