Jest styczeń 1807 roku. Napoleon Bonaparte przyjeżdża do Warszawy i zatrzymuje się w Zamku Królewskim. Polacy, chcąc jak najlepiej podjąć potężnego wodza, przemianowują nazwę budynku na Zamek Cesarski. Przygotowują też bal karnawałowy, zaplanowany na 17. dzień miesiąca.
Zaproszenie otrzymują najznamienitsze polskie rody szlacheckie. Wśród nich - Walewscy. Hrabia Anastazy Walewski, wraz z młodą żoną Marią, udają się do stolicy.
Wieczorem sala balowa wypełnia się możnymi i wpływowymi gośćmi. Są Polacy i Francuzi, politycy, oficerowie, przedsiębiorcy, dziedzice majątków. Jest też Napoleon Bonaparte. Cesarz, choć znany był z przeciętnych umiejętności tanecznych, dołącza do kontredansa. Robi to z uwagi na nią. Marię Walewską.
21-letnia szlachcianka oczarowała Napoleona, odkąd ten tylko zobaczył ją po raz pierwszy. Imponowała mu urodą i usposobieniem. Cesarz chce być blisko niej, a taniec daje mu taką okazję. Korzysta z niej. Nazajutrz polskie gazety będą rozpisywać się o szczególnych względach, którymi podczas balu cieszyła się Walewska.
W tym samym czasie Napoleon wysyła list do Walewic. Adresuje go do Marii.
"Widziałem tylko Panią, podziwiałem tylko Panią, pragnę tylko Pani. Niech szybka odpowiedź ukoi niecierpliwy żar."
Do listu Napoleon dołącza kwiaty. 21-latka jest oburzona, odrzuca zaloty cesarza. Jej mężem jest hrabia Walewski i tak ma pozostać.
Cofnijmy się o 34 lata. W 1773 roku rusza budowa pałacu w Walewicach. Zleca ją hrabia Anastazy Walewski, szambelan króla Stanisława Augusta Poniatowskiego. Po 10 latach posiadłość jest ukończona. Hrabia wprowadza się do niej wraz ze swoją drugą żoną, Magdaleną Tyzenhauz. Pałac jest zresztą prezentem dla kobiety. Przez lata informowała o tym nawet specjalna tablica, umiejscowiona na podjeździe. Zachowała się do dziś, ale sam łaciński napis stał się nieczytelny.
Tuż obok widniało też nazwisko architekta posiadłości. Albo przynajmniej domniemanego architekta. To Hilary Szpilowski, wokół którego narosły jednak spore kontrowersje. Był on bowiem uczniem Stanisława Zawadzkiego, który podczas budowy pałacu w Walewicach poważnie zachorował. W tej sytuacji wszystkie zasługi przypisywał sobie Szpilowski.
Tak się jednak złożyło, że Zawadzki wyzdrowiał. Postanowił wytoczyć proces swojemu uczniowi, który wygrał. Sąd uznał, że Szpilowski wykorzystał sytuację w sposób niezgodny z prawem.
Tymczasem w 1804 roku Magdalena umiera. Hrabia, który doczekał się z nią dwojga dzieci, postanawia ożenić się po raz trzeci. Wybór blisko 70-letniego mężczyzny pada na nastoletnią Marię Łączyńską herbu Nałęcz.
Małżeństwo jest aranżowane i nie ma nic wspólnego z miłością. Maria jest w trzecim miesiącu ciąży, a rodzina szlachecka nie może pozwolić sobie na nieślubne dziecko. Na domiar złego w pamiętnikach dziewczyny bardzo wyraźnie przewija się postać rosyjskiego żołnierza Arkadija Suworowa, który niemal na pewno jest jego ojcem. Dla patriotycznego rodu przyznanie się do tego byłoby nie do zniesienia.
Kilka miesięcy po zawarciu ślubu przez Marię i Anastazego na świat przychodzi Antoni. Hrabia uznaje go za swojego syna. Małżeństwo jest jednak od początku nieudane. Młoda kobieta interesuje się otaczającym ją światem, podczas gdy zniedołężniały mężczyzna większość czasu spędza w pałacowych piwnicach, popijając wino.
Hrabia nie był nawet przekonany, czy warto jechać do Warszawy na bal z udziałem Napoleona. Musiała przekonywać go do tego żona. I okazała się skuteczną negocjatorką.
Jako się rzekło, w stolicy Maria oczarowała cesarza. Francuz zapragnął zdobyć jej serce, co jednak okazało się zadaniem trudniejszym, aniżeli mógł się tego spodziewać. Walewska chciała być bowiem wierna i lojalna wobec męża. Konsekwentnie odrzucała więc zaloty.
Polska szlachta, dowiedziawszy się o fascynacji Napoleona Walewską, dostrzegła w niej szansę na wywalczenie szczególnych względów u cesarza. Do Walewic przyjeżdżały więc kolejne poselstwa, mające jedno zadanie - przekonać kobietę do oddania się Napoleonowi. Pewnego dnia pofatygował się nawet sam książę Józef Poniatowski.
W końcu Walewska zgadza się. W imię polskiej racji stanu spotka się z Napoleonem.
Z przekazów historycznych wiemy, że ich pierwsze kontakty są nieudane. Walewska nie odwzajemnia uczuć cesarza, nie interesuje się nim jako potencjalnym partnerem. Niektórzy historycy piszą wręcz o traumie.
Wszystko zmienia się wiosną. Wtedy Walewska spędza z Napoleonem trzy tygodnie na Mazurach. A dokładniej - w barokowym pałacu w Kamieńcu. Mają czas tylko dla siebie, nikt im nie przeszkadza. Kobieta odkrywa cesarza na nowo, zaczyna doceniać jego męstwo i wojskowy geniusz.
I dzieje się coś niespodziewanego. Maria zakochuje się.
Romans jest coraz gorętszy. Kochankowie pisują do siebie listy i spotykają się. Przez pewien czas Walewska pomieszkuje w Wiedniu, w pobliżu Napoleona, który zdobył to miasto.
W 1810 roku Maria wraca do Walewic. 4 maja rodzi syna - owoc swojego nieformalnego związku z Napoleonem. Cesarz nie ucieka od odpowiedzialności - obejmuje kochankę i dziecko dożywotnią rentą wypłacaną przez francuski rząd. Potomek przyjmuje jednak nazwisko męża matki. Nazywa się Aleksander Florian Józef Colonna-Walewski.
Choć oficjalnie nigdy nie został przedstawiony jako syn Napoleona, każdy wie, jaka jest prawda. Zresztą wystarczy spojrzeć na Aleksandra - jako żywy przypomina ojca. Ludzie często mówią mu o tym wprost. On za każdym razem zbywa temat jedną odpowiedzią: "Nie wiedziałem, że mieli państwo zaszczyt poznać cesarza".
Jako dorosły mężczyzna wyemigruje do Francji i zrobi tam spektakularną karierę dyplomatyczną. Zostanie ministrem spraw zagranicznych cesarstwa, a także jego ambasadorem w Wielkiej Brytanii.
Narodziny Walewskiego doprowadziły do rozwodu Napoleona z Józefiną. I bynajmniej nie chodziło tutaj o zazdrość.
Cesarzowa, która miała dwoje dzieci z poprzedniego małżeństwa, wmówiła mężowi, że jest on bezpłodny. Ten z wielkim smutkiem i żalem zaakceptował taki stan rzeczy. Kiedy jednak urodził się Aleksander - a Napoleon był pewien ojcostwa - władca zrozumiał, że to nie w nim był problem. Rozstał się z Józefiną i postanowił szukać kobiety, z którą założy upragnioną dynastię.
Z listów Napoleona do brata wiemy, że rozważał on nawet sformalizowanie związku z Walewską. Ostatecznie uznał jednak, że "Francja zasługuje na więcej". A pisząc to, miał na myśli jedną z europejskich koronowych głów. Małżeństwo transakcyjne. W 1810 poślubił więc Marię Ludwikę Austriaczkę. Z tego związku urodził się Napoleon II.
W rzeczonym okresie potęga Bonaparte zaczyna chylić się ku upadkowi. W końcu we wrześniu 1814 roku cesarz abdykuje i zostaje zesłany na Elbę. Tam odwiedza go Walewska, która chce zostać z nim na wyspie. Mężczyzna stanowczo jednak odmawia i nakazuje jej ułożyć sobie życie od nowa - już bez niego.
Po raz ostatni kochankowie zobaczą się w 1815 roku.
W tym samym roku umiera hrabia Walewski. Maria szybko znajduje sobie nowego partnera - zostaje nim kuzyn Napoleona, Filip-Antoni d'Ornano. Para bierze ślub, a wkrótce cieszy się z narodzin dziecka.
Walewska w końcu jest naprawdę szczęśliwa.
Ale nie na długo.
Okazuje się bowiem, że kobieta jest ciężko chora. Zapadła na niezdiagnozowaną wówczas kamicę nerkową. 11 grudnia 1817 roku, pół roku po narodzinach syna, umiera. Miała zaledwie 31 lat.
Niespełna cztery lata później na Wyspie Świętej Heleny swoich dni dożywa Napoleon.
Po śmierci Marii pałac w Walewicach trafia w ręce Aleksandra Walewskiego. Ten sprzedaje go bratu matki, Teodorowi Łączyńskiemu. W kolejnych latach posiadłość często zmienia właściciela, przy okazji niszczejąc. Dopiero w 1852 roku majątek zostaje przejęty przez rodzinę Grabowskich, która modernizuje budynek. Dba też o prestiż miejsca, zapraszając doń wpływowych gości.
Niechaj za przykład posłuży wizyta z 1918 roku. Wówczas do Walewic zawitał nuncjusz apostolski Ambrogio Damiano Achille Ratti. Cztery lata później został on... papieżem Piusem XI.
Grabowscy mieszkali w Walewicach do końca drugiej wojny światowej. Kiedy nastał komunizm, musieli wynieść się z pałacu.
***
Dziś w posiadłości funkcjonują hotel i restauracja. Wokół, zgodnie z historią tego miejsca, są także stajnie. W każdą niedzielę majątek jest natomiast otwierany dla gości z zewnątrz i odbywa się zwiedzanie z przewodnikiem.
Od czasu do czasu pałac odwiedzają też potomkowie rodziny Grabowskich. Są wówczas podejmowani z najwyższymi honorami.