60 lat temu utonęło 13 dzieci. On wyrwał się śmierci

Aleksandra Cieślik

Aleksandra Cieślik

Wisła w Kazimierzu Dolnym, rok 1961Jerzy Dabrowski Agencja FORUM

W ułamku sekundy wciągnął mnie wir. Zdążyłem wcześniej nabrać powietrza. Gdy wypłynąłem, zobaczyłem Basię. Machała rękami, krzyczała. Uderzyła mnie w ramię. Na moment zdrętwiałem i przypomniałem sobie słowa mamy. Przed wyjazdem powiedziała: "Uciekaj jak najdalej od topielca. Nie daj mu się złapać, bo pójdziesz z nim na dno". To zdanie uratowało mi życie. Odpływałem, patrząc, jak tonie moja koleżanka – opowiada Waldemar, wspominając 23 czerwca 1961 roku. Grupa uczniów z lubelskiej podstawówki pojechała na wycieczkę do Kazimierza Dolnego. Podczas kąpieli w Wiśle życie straciło 13 dzieci.

"Wciągnął mnie wir"

"Potopili się wszyscy"

Jedna z kobiet wyskoczyła na trybunę i krzyczała: "Potopiły się wszystkie dzieci". Za moment - w okolicy - zawyły syreny. Dorośli jak najszybciej chcieli dojechać na miejsce tragedii. Zamawiali taksówki, wsiadali do własnych aut.

"Niebo za nimi płakało"

"Czy umiesz pływać?"

Wisła w Kazimierzu Dolnym
Wisła w Kazimierzu DolnymAdrian Slazok Reporter
decoration
Po lewej - w obstawie milicji - siedziała H. Po prawej - rodzice zmarłych dzieci. Zadano mi wyłącznie jedno pytanie: "Czy umiesz pływać?". Odpowiedziałem: "Umiem". I tyle. Nie mogłem zostać na sali.

Miejskie legendy