Choć hejt często przypisywany jest do cyberprzemocy, to zjawisko, które - niestety - można dostrzec w codziennym życiu: szkole, grupie znajomych, pracy, mediach czy przestrzeni publicznej. Obejmuje komentarze i dyskryminację na tle rasistowskim, seksistowskim, religijnym, z powodu wyglądu zewnętrznego, orientacji seksualnej lub innej cechy ofiary. Polega nie tylko na obraźliwych słowach i poniżaniu, skierowanych bezpośrednio do danej osoby, ale też na rozprzestrzenianiu krzywdzących treści odnośnie tej osoby lub grupy osób. W szkole wiąże się z wykluczeniem z grupy rówieśniczej czy publicznym ośmieszaniem, w pracy często występuje pod postacią poniżających uwag, podważania kompetencji czy izolowania pracownika od reszty zespołu, zaś w relacjach rodzinnych to ciągłe krytykowanie, umniejszanie osiągnięć czy wyśmiewanie decyzji.
Zjawisko hejtu stało się jeszcze bardziej powszechne przez wzrost znaczenia mediów społecznościowych. Sprawiła to jedna kwestia: anonimowość. Hejterzy to często osoby przytłoczone stresem, szukające ujścia dla swoich emocji i iluzorycznego odzyskania kontroli. Niektórzy robią to "tylko dla zabawy", by poczuć satysfakcję. Czasem nawet nie zdają sobie sprawy z konsekwencji swoich działań. Częściej natomiast uważają, że nie muszą się z nimi liczyć, bo internet zapewnia im właśnie anonimowość, a tym samym - bezkarność.
84% młodzieży doświadczyło hejtu. Dane są alarmujące
W badaniu zleconym przez Rzecznika Praw Dziecka dotyczącym wyzwań, z jakimi mierzą się młodzi ludzie w środowisku cyfrowym, 84% wskazało hejt, 77% stalking, a 74% - publikowanie treści bez zgody przedstawionej osoby. Co równie niepokojące, jedynie 1% badanych wskazał, że nie dostrzega w sieci żadnych zagrożeń. "Dlatego tak ważne jest, byśmy nie zostali z tym sami. Potrzebujemy otwartego dialogu międzypokoleniowego i realnego wsparcia. Zarówno ze strony dorosłych, jak i rówieśników. Musimy budować przestrzeń, w której każdy młody człowiek będzie wiedział, gdzie szukać pomocy i jak reagować na przemoc w sieci. To nasze wspólne wyzwanie i wspólna odpowiedzialność" - mówił Jakub Dołęga, przewodniczący Rady Dzieci i Młodzieży przy Rzeczniczce Praw Dziecka.
Z kolei w raporcie opracowanym dla Fundacji "W zgodzie ze sobą" i kampanii "Nie hejtuję - motywuję" z 2024 roku wskazano, że kobiety najczęściej narażone są na hejt ze względu na wygląd (70%), wiek (21%) i inteligencję (15%), z kolei mowa nienawiści skierowana do mężczyzn dotyczy zazwyczaj orientacji seksualnej (42%), poglądów politycznych (31%) i narodowości (20%). Z raportu wynika również, że 69% Polaków miało kontakt z hejtem w sieci, a 16% doświadczyło go osobiście.
"Najnowszy raport przygotowany w ramach kampanii ujawnia, że hejtowanie jest częstszą praktyką wśród mężczyzn - około 16% z nich przyznaje się do takich działań, co stanowi wynik dwukrotnie wyższy niż w przypadku kobiet. Co więcej, mężczyźni częściej kierują negatywne komentarze wobec marek, firm i osób publicznych, podczas gdy kobiety zazwyczaj krytykują inne kobiety, zwłaszcza te z bliższego otoczenia" - tłumaczyła Ilona Adamska, prezeska fundacji. Badane kobiety odpowiadały, że hejt powoduje u nich obniżenie samooceny, stany lękowe, zaburzenia odżywiania, depresję, a aż 43% wymieniło myśli samobójcze, 58% - poważne problemy z poczuciem własnej wartości, natomiast 20% - wycofanie z życia społecznego i zawodowego. Według badań mężczyźni wykazują się większą obojętnością, a czasem nawet rozbawieniem.
Jak radzić sobie z hejtem?
Sposoby radzenia sobie z hejtem różnią się w zależności od kontekstu, w którym występuje. W sieci należy nie wchodzić w dyskusję z agresorem, nie udostępniać negatywnych komentarzy, by nie nakręcać "spirali" mowy nienawiści, zgłaszać hejt do administratorów lub służb oraz zabezpieczać dowody np. w postaci screenów i linków, które mogą być przydatne do podjęcia dalszych kroków. W życiu realnym najważniejsze jest by porozmawiać na temat swoich problemów z kimś zaufanym, budować odporność psychiczną, oddzielać świat online i offline oraz odciąć ocenę hejtera od prawdziwego obrazu samego siebie.
Pomagać pokrzywdzonym może tak naprawdę każdy - poprzez edukowanie, włączanie się w kampanie społeczne i świadome reagowanie, by zasygnalizować brak zgody na takie zachowania. Istotne jest również pokazywanie właściwego modelu komunikacji, opartego na empatii i wzajemnym szacunku. Jednak co najważniejsze: nikt nie powinien zostać z tym problemem sam.
"Każdy kilometr to głos przeciw przemocy"
Inspirowani tą myślą Krzysztof Chlebowski i Stanisław Homan postanowili stworzyć akcję GSS120, czyli Główny Szlak Sudecki w 120 godzin. Panowie poznali się na kursie dla przewodników sudeckich, gdzie wpadli na pomysł pokonania wspomnianych 444 kilometrów biegiem. "Kiedy już stwierdziliśmy, że to będziemy biegli, nie chcieliśmy tego robić od tak, stąd pomysł, żeby mówić głośno o tym hejcie. Mam córkę w czwartej klasie podstawówki, wiem, co się dzieje już na etapie tak młodych klas. Nie mówiąc już o tym, co dzieje się u osób starszych. To bardzo duży problem dzisiejszych czasów, głównie poprzez social media i dyskryminację z różnych powodów, czy to finansowych, czy dotyczących wyglądu. Ludzie nie czują się swobodnie w dzisiejszym świecie" - mówi Krzysiek.
Na Staszka duży wpływ miała diagnoza ASD, czyli spektrum autyzmu. "Ja nauczony doświadczeniem i zderzeniem właśnie z wykluczeniem społecznym - przede wszystkim w małych grupach, na przykład w klasie poprzez niezapraszanie danej osoby na imprezę, bo jest dziwna - to było dla mnie inspiracją, żeby bieg zadedykować tej walce czy pomyśleć, żeby o tym głośno powiedzieć. Bo ten problem może wydawać się dla nas bardzo odległy, ale on dotyka wszystkich i to bezwzględnie. Albo ktoś jest wykluczony, albo ktoś wyklucza. Warto o tym głośno mówić. Zaczyna od wykluczenia, później jest hejt, a hejt doprowadza do naprawdę trudnych problemów psychicznych, czasem do depresji, która wiadomo jak w niektórych przypadkach potrafi się skończyć" - tłumaczy.
"Sypię głowę popiołem, nie byłem łatwym dzieckiem w podstawówce czy później zresztą też. Sama diagnoza ASD, którą zrobiłem na 40. urodziny, zmieniła mój pogląd na świat. Widuję się regularnie z terapeutą, jestem pod opieką lekarza, pracuję nad sobą i naprawdę wydaje mi się, że zrobiłem duże postępy - mniej dokuczam innym i też mniej dokucza się mnie. Więc ważne jest, żeby o tym mówić, po to chociażby, żeby osoby, które mają jakieś podejrzenia albo czują się trochę odrębne od innych, zastanowiły się nad tym. Warto znaleźć przyczynę, dlaczego tak się dzieje, i kiedy już będziemy mieli tę wiedzę, będziemy mogli wprowadzić zmiany czy nauczyć się funkcjonowania w społeczeństwie, dzięki czemu nie będziemy później wykluczani czy oceniani" - dodaje.
Dlaczego góry?
Sama, zastanawiając się nad tym projektem, myślałam o najpiękniejszym aspekcie gór i biegania, czyli wspólnocie budowanej przez krótkie "cześć" rzucone na trasie i wzajemną pomoc na szlaku. "Góry są takim miejscem, w którym osoby przemierzające razem wspólnie szlak muszą sobie zaufać i wzajemnie się wspierać. To jest taka droga, która może nauczyć wszystkich naszych obserwatorów tego, żeby pamiętać, że z drugiej strony też jest człowiek i że warto zastanowić się, co on myśli albo jak się czuje" - mówi Stanisław. Krzysiek z kolei dodaje: "Cisza, harmonia i dbanie o drugiego człowieka. To jest pokazywanie wsparcia poprzez to, jak my będziemy rano wstawać z zakwasami i to nie będzie nic przyjemnego, bo to są góry i bardzo duży wysiłek. Jednak hejt boli bardziej niż wstanie po 140 kilometrach i zrobienie kolejnych 80 po górach".
"Może to, że 120 godzin nie jest jakimś wyczynem sportowym, bo są ludzie, którzy przebiegali ten dystans i dokładnie ten sam szlak w około 80 godzin. My natomiast chcemy to zrobić dla siebie, nie chcemy bić rekordów. Chcemy pokazać, że w zespole, który tworzymy, jesteśmy w stanie przenosić góry. Działając wspólnie i nie wykluczając nikogo" - podsumowują. Ich zmagania będzie można obserwować na bieżąco na stronie poltrax.live. Start przewidziany jest na 30 maja o godzinie 00:01 w Świeradowie-Zdroju.
