To najstarszy festiwal filmowy na świecie, którego pierwsza edycja odbyła się w Wenecji w 1932 roku. Na przestrzeni kilkudziesięciu lat Palazzo del Cinema gościł największe gwiazdy kina, m.in. Gretę Garbo, Clarka Gable'a, Audrey Hepburn, Elizabeth Taylor czy Sofię Loren. Tegoroczny Festiwal, który odbywa się od 2 do 12 września, również jest pełen nazwisk światowego kina i ludzi z show-biznesu. Nie obyło się też bez wpadek.


Miasteczko filmowe na Lido
Festiwal odbywa się na Lido, wyspie położonej w sercu Laguny Weneckiej, kilka minut łodzią od centrum Wenecji. Wenecka wyspa przez połowę września staje się centrum światowego kina. Na Lido niemal cały czas, przed salami kinowymi ustawiają się kolejki i trudno przejść bez przeciskania się między festiwalowymi gośćmi, ekipami filmowymi, dziennikarzami i mnóstwem widzów. Na wyspie, wydzielonych jest kilka stref przeznaczonych wyłącznie dla dziennikarzy i osób pracujących w branży filmowej, do których wstęp możliwy jest jedynie za okazaniem akredytacji.
Największe premiery filmowe odbywają się w Palazzo del Cinema, gdzie znajduje się kilka legendarnych sal kinowych, w tym najbardziej prestiżowa Sala Grande.
Ważnym miejscem w świecie kina jest też luksusowy Hotel Excelsior Venice Lido, na którego tarasie w 1932 roku został zainaugurowany Festiwal Filmowy w Wenecji. Do dziś Excelsior jest miejscem, w którym zatrzymują się gwiazdy i jest jednym z kluczowych punktów spotkań świata kina. Na terenie hotelu odbywają się konferencje prasowe i festiwalowe wydarzenia. Natomiast głównym miejscem pracy dziennikarzy, krytyków filmlwych i reporterów jest Palazzo del Casinò, budynek dawnego kasyna, który w czasie Festiwalu staje się centrum prasowym.


Czerwony dywan w centrum uwagi
Wenecki czerwony dywan budzi równie dużo emocji, co filmowe premiery. To właśnie tutaj kino spotyka się z modą, a każda pojawiająca się na nim osoba przyciąga spojrzenia i obiektywy fotografów z całego świata.
Historyczny czerwony dywan rozłożony jest przed największą salą w Palazzo del Cinema na Lido w Wenecji. Sala Grande mieści 1036 osób, ale tylko garstka festiwalowych gości może przejść po czerwonym dywanie.
Przed Palazzo del Cinema gromadzą się tłumy. Jedni czekają na pojawienie się gwiazd, inni z telefonami w dłoniach próbują zrobić zdjęcie osobom przechodzącym po czerwonym dywanie, a jeszcze inni liczą, że uda im się dostać autografy od gwiazd.
Spotkałam grupkę młodych dziewczyn, które od ponad trzech godzin czekały w ponad 30-stopniowym upale na to, żeby zobaczyć Roberta Pattinsona. Aktor o 17:00 miał udać się do Sali Grande na premierę filmu "Primetime", w którym gra rolę Chrisa Hansena, gospodarza kontrowersyjnego programu "To Catch a Predator".
Wejście na czerwony dywan za 50 euro
Pierwszeństwo przejścia po czerwonym dywanie mają gwiazdy kina, reżyserzy i producenci filmowi i celebryci. Jest też inna, nieco mniej oczywista opcja - po czerwonym dywanie mogą przejść się także goście, którzy kupili bilet na dany seans. Jednak o tym, kto zostanie wpuszczony, decyduje ekipa wpuszczająca widzów do Sali Grande.
Kupiłam bilet na wieczorną premierę "Mr. Nelson, Did You Kill People?" za 50 euro. Czekałam przed Salą Grande i nagle podszedł pan i wpuścił mnie i kilka osób na czerwony dywan. Obok mnie po czerwonym dywanie szła brazylijska aktorka Marina Ruy Barbosa, a chwilę wcześniej na filmową premierę przybyła żona Cristiano Ronaldo, Georgina Rodríguez, ubrana w granatowy komplet włoskiego domu mody Gucci.
Na czerwonym dywanie w tym samym czasie może znajdować się około pięciu osób, które przez kilka minut pozują fotografom i operatorom filmowym.
W grupie ze mną na czerwonym dywanie była też Izabela Switon-Kulińska, influencerka mieszkająca w Szwajcarii, która już kilka razy była na Filmowym Festiwalu w Wenecji.
"Wszystko dzieje się bardzo szybko. Fotografowie wołają i proszą o spojrzenie w różne strony. Na zaprezentowanie sukni oraz wykonanie dobrych ujęć ma się zaledwie kilkadziesiąt sekund. Trzeba reagować sprawnie, a jednocześnie zachować spokój i naturalność". - wyjaśnia mi influencerka.
To był mój debiut na czerwonym dywanie w Wenecji i muszę stwierdzić, że jest to niesamowite przeżycie, które na długo pozostanie w mojej pamięci. Są setki fotografów, którzy robią zdjęcia, a flesze aparatoów mogą lekko oślepić drogę do Sali Grande. Dodatkowo, przejście po czerwonym dywanie filmuje włoska telewizja Rai, a transmisję można oglądać na telebimie ustawionym przed Palazzo del Cinema i w internecie. Wokół jest niesamowita atmosfera, a w tle lecą największe światowe hity.
Biznes na czerwonym dywanie
Przejście po czerwonym dywanie uwieczniają fotografowie, którzy musieli wcześniej uzyskać akredytację. Przed największymi premierami jest ich kilkuset i każdy z nich walczy o najlepsze ujęcie.
Czekając niemal godzinę na wejście do Sali Grande, udało mi się porozmawiać z włoskim fotografem, który żalił się na trudne warunki pracy w upale. Pierwsze zdjęcia na czerwonym dywanie zaczynają się o godzinie 16:00, a kończą przed 23:00.
"Samo wejście na czerwony dywan nie oznacza, że automatycznie otrzyma się profesjonalne zdjęcia i nagrania. Materiały przygotowane przez fotografów i filmowców są zazwyczaj dodatkowo płatne, a ich ceny zaczynają się od kilkuset euro" - wyjaśnia mi Izabela Switon-Kulinska.
Jedna z największych agencji fotograficznych na świecie, Getty Images, wycenia jedno zdjęcie z czerwonego dywanu na 475 euro. Natomiast za pakiet 5 zdjęć trzeba zapłacić 1320 euro.
"Zdarza się jednak, że zaprzyjaźnieni fotografowie udostępniają swoje materiały bezpłatnie, dzięki dobrym relacjom i w zamian za oznaczenie ich w mediach społecznościowych" - dodaje influencerka.
Bilety wyprzedane w 10 minut
Ceny biletów na film podczas Festiwalu Filmowego w Wenecji wahają się od 12 do 50 euro, w zależności od sali kinowej i godziny seansu. Najbardziej prestiżowe są wieczorne seanse w Sali Grande, gdzie odbywa się także ceremonia rozdania Złotych Lwów. To właśnie przed tą salą jest czerwony dywan.
Sprzedaż biletów na seanse filmowe dla publiczności ruszyła 11 sierpnia o godzinie 15:00 na oficjalnej stronie Festiwalu Filmowego w Wenecji. Jednak czas wejścia do dedykowanej platformy był losowy i na tym etapie o zakupie biletu decydowało już tylko szczęście. Włączyłam laptop, tablet i komórkę, uznałam, że trzy szanse są zawsze lepsze od jednej. Z niecierpliwością czekałam na godzinę 15:00. Gdy ta godzina wybiła, najszybciej pojawił się komunikat na telefonie komórkowym z informacją, że zostanę wpuszczona do strefy z biletami za 5 minut, a to oznaczało, że miałam dość sporo szczęścia.
Udało mi się kupić jeden bilet na 4 września, na godzinę 19:15 do Sali Grande na konkursowy film "Mr. Nelson, Did You Kill People?", w reżyserii Shinya Tsukamoto. Film przedstawia historię czarnoskórego żołnierza piechoty morskiej, który przeżył traumę po wojnie w Wietnamie. Próbowałam kupić bilety na inne wieczorne premiery w Sali Grande, ale bez sukcesu. Bilety na wieczorne seanse do Sali Grande sprzedają się jak ciepłe bułeczki i po 10 minutach wszystkie się wyprzedały.


Akredytacja dziennikarska i co dalej?
Osoby pracujące w mediach i branży filmowej mogły uzyskać akredytację, która daje wstęp do większości seansów filmowych, konferencji prasowych i wydarzeń medialnych w czasie trwania festiwalu. We wniosku do La Biennale trzeba było potwierdzić, że pracuje się w mediach i dołączyć list od redaktora naczelnego medium, w którym jest się zatrudnionym. Weryfikacja wniosku trwała u mnie trzy dni. Koszt akredytacji to 70 euro.
Bilety dla mediów i przemysłu filmowego
Osoby z akredytacjami prasowymi i branżowymi mogą zarezerwować bilety na wszystkie filmy z wyjątkiem tych, które mają swoją premierę o godzinie 19:15/19:30 w Sali Grande. Pula biletów jest jednak bardzo ograniczona, a chętnych jest ogromnie dużo. Rezerwacji dokonuje się za pośrednictwem platformy Vivaticket, korzystając ze swojego adresu e-mail i kodu akredytacyjnego. Dla osób akredytowanych są cztery terminy rejestracji na bilety, ale tutaj sytuacja jest jeszcze mniej optymistyczna niż przy zakupie biletu dla publiczności. Serwery internetowe dosłownie pękają w szwach, dlatego liczy się każda minuta. Najwcześniej udało mi się zarezerwować bilet pięć minut po otwarciu systemu, ale miałam też sytuację, że musiałam czekać ponad 20 minut i bilety były już niedostępne.
Jest to intensywny, 10-dniowy maraton filmowy - pierwszy film rozpoczyna się o 8:45, a ostatni o 23:45. Niewykorzystany bilet trzeba zwrócić maksymalnie do 10 minut przed startem seansu. W przeciwnym razie trzy nieodwołane rezerwacje automatycznie blokują wejście do wszystkich sali kinowych na 24 godziny.
Rush line, czyli ostatnia deska ratunku
Ten, kto ma akredytację, ale nie udało mu się zarezerwować biletu, może spróbować opcji rush line - jest to kolejka "ostatniej szansy". Oznacza to godzinne, a czasem nawet dwugodzinne stanie w 35-stopniowym upale przed salą kinową w nadziei, że ktoś zwolni bilet. W przypadku filmu "Primetime" z Robertem Pattinsonem nikomu z tej kolejki nie udało się jednak wejść na seans premierowy, który odbył się 5 września w Sali Grande.
W Wenecji czas płynie inaczej
W Wenecji punktualność, jak przystało na włoski temperament, jest kwestią umowną. Seanse zaczynają się zwykle z 10-15-minutowym opóźnieniem. Ekipa filmowa wchodzi na salę jako ostatnia i jest przedstawiana publiczności. Potem wyświetlany jest ok. 30-sekundowy film promujący festiwal. W czasie trwania seansu obsługa sali pilnuje, żeby nikt nikomu nie przeszkadzał. Po seansie tradycyjnie są owacje na stojąco dla ekipy filmowej.
Napisy gasną, reżyserka zatrzymuje premierę
O May el-Toukhy jest głośno, nie tylko dlatego, że jest jedyną kobietą w konkursie głównym Festiwalu Filmowego w Wenecji, ale także za sprawą wpadki podczas premiery jej filmu "Kvinde Ukendt" ("Woman Unknown)", która odbyła się 6 września w Sali Grande. Pod koniec filmu nagle zgasły napisy w języku angielskim. Zrobił się popłoch wśród widzów i jury, bo nie każdy zna język duński czy włoski. Reżyserka wyszła z sali kinowej, a za nią poszło kilka osób. Po ok. 5 minutach film zniknął z ekranu i zapaliły się światła. May el-Toukhy wróciła do sali z producentem filmu Mikaelem Rieksem, który przeprosił za sytuację i poinformował, że napisy w języku angielskim zostały już zsynchronizowane, a film zostanie cofnięty o piętnaście minut, żeby można go było prawidłowo zrozumieć. Po filmie była ponad 7-minutowa owacja na stojąco.
Tylko jedna kobieta walcząca o Złotego Lwa
May el-Toukhy, duńsko-egipska reżyserka, jest jedyną kobietą wśród 21 twórców walczących o Złotego Lwa. Podczas konferencji prasowej w Wenecji podkreśliła, że branża filmowa pozostaje w dużej mierze zdominowana przez mężczyzn. "Myślę, że po ruchu #MeToo wszyscy zdaliśmy sobie sprawę z tej nierówności płci" - zaznaczyła na konferencji prasowej w Wenecji May el-Toukhy. Zażartowała, że jej konkursowy film "Kvinde Ukendt" (pol. "Kobieta Nieznana") "opowiada o niewidzialności kobiet".
Ponad 100 filmów w kilkunastu salach
Podczas 83. Festiwalu Filmowego w Wenecji prezentowanych jest łącznie 107 filmów w 11 salach kinowych znajdujących się na Lido.
W konkursie głównym o Złotego Lwa walczy 21 produkcji filmowych. Wśród nich są: "Bunker" Floriana Zellera z Penélope Cruz i Javierem Bardemem, "Wild Horse Nine" McDonagha z Samem Rockwellem i Johnem Malkovichem, "Primetime" Lance'a Oppenheimera z Robertem Pattinsonem czy "Bucking Fastard" Wernera Herzoga z Rooney Marą i Orlando Bloomem. Filmy prezentowane są także w ramach m.in. konkursu Orizzonti, Venice Spotlight, Venice Open, Critics' Week, Giornate degli Autori czy Venice Immersive.
Polacy na Festiwalu w Wenecji
Jednym z ciekawszych polskich akcentów na 83. Festiwalu Filmowym w Wenecji jest film "Possible Love", południowokoreańskiego reżysera Lee Chang-donga, który walczy w konkursie głównym o Złotego Lwa. Producentem wykonawczym tego filmu jest Maciej Musiał. Co więcej, film został zainspirowany twórczością Krzysztofa Kieślowskiego.
W ramach Festiwalu Filmowego w Wenecji, poza filmami walczącymi o Złotego Lwa, prezentowane są także filmy w ramach konkursu Orizzonti, "(pol. Horyzonty"), który jest bardziej nastawiony na debiutantów, młodych twórców oraz kino niezależne. W tym roku w konkursie Orizzonti bierze udział 19 filmów pełnometrażowych, w tym polski film "Cudze rzeczy" ("What Belongs to Others"), w reżyserii Grzegorza Dębowskiego.
Z kolei w ramach sekcji filmów klasycznych ("Venice Classics"), podczas której pokazywane są uznane filmy z historii światowego kina, pojawił się film "Popiół i diament" Andrzeja Wajdy.
Podczas tegorocznej edycji festiwalu Złotego Lwa za całokształt twórczości otrzymali George Clooney i Ellen Burstyn. O tym, kto zdobędzie główną nagrodę za film, dowiemy się 12 września.
Imprezy i eventy
Wenecja w czasie Festiwalu staje się również miejscem sztuki i rozrywki. Jednym z ważniejszych wydarzeń była charytatywna gala amfAR, podczas której były aukcje charytatywne i występy artystów połączone ze zbiórką pieniędzy na badania nad HIV. Wśród gwiazd pojawili się m.in. Orlando Bloom, Geoffrey Rush, Pamela Anderson czy Taika Waititi. Wśród wydarzeń związanych ze sztuką znalazła się wystawa "Penelopa. Her Journeys" zorganizowana przez Fondation Valmont w XVI-wiecznym weneckim pałacu, Palazzo Bonvicini. Było też coś dla fanów lotnictwa i designu. Magazyn Vanity Fair i Junkers Aircraft zaprosili gości Festiwalu na lotnisko Nicelli, gdzie zostały zaprezentowane dwa lekkie samoloty sportowo-turystyczne Junkers A50 Heritage.
Podczas tegorocznej edycji festiwalu Złotego Lwa za całokształt twórczości otrzymali George Clooney i Ellen Burstyn. O tym, kto zdobędzie główną nagrodę za film, dowiemy się 12 września.