A jednak, chociaż to pojęcie znaczy zawsze to samo, gorset bywał wykorzystywany na dwa różne sposoby i w skrajnie odmiennych celach. Dla kobiet był narzędziem opresji, dla mężczyzn - symbolem władzy i prestiżu. Kobiety były zmuszone ukrywać pod gorsetem siłę, mężczyźni tą konstrukcją maskowali słabość.
Hiszpańska geometria i pokusy pod kontrolą
Na upartego można byłoby wyprowadzić historię gorsetu ze starożytności. Grecy i Rzymianie stosowali szerokie pasy ze sztywnego płótna lub skóry do formowania sylwetki, jednak w ich społecznościach, przywiązanych do kultu ciała i hołubiących tężyznę fizyczną, nie był to artykuł pierwszej potrzeby.
Trzeba było dopiero nowej religii, by przekonać ludzi, że w gruncie rzeczy najbardziej w życiu lubią się umartwiać, a już szczególnie znęcać się nad własnym ciałem, które chrześcijaństwo traktowało z ogromną podejrzliwością. Gorszące siedlisko grzechu najbezpieczniej było pozbawić naturalnych kształtów, a nawet motoryki.
Sztywny gorset narodził się w XVI-wiecznej Hiszpanii. Madrycki dwór, za czasów swoich zamorskich podbojów, uważał się za lepszy od innych, co manifestował rygorystyczną etykietą. Ciało musiało wpisywać się w te ramy: im mniej przypominało naturalne kształty, tym lepiej. Płaska, stożkowata sylwetka miała wyrażać triumf człowieka nad bałaganiarską Naturą.


Francuzi i Anglicy nie mogli być gorsi. Za sprowadzenie gorsetu na francuski dwór chętnie obwinia się Katarzynę Medycejską. Ta dama zrobiła naprawdę wiele, by wywołać niechęć późniejszych pokoleń kobiet: obok gorsetu przypisuje się jej też popularyzację wysokich obcasów. Chociaż dziś większość historyków macha na to ręką, mit o jej obsesji na punkcie talii trzyma się mocno. Ponoć tolerancja żony króla Henryka II Walezego kończyła się na 55 centymetrach, a dwórki, które nie były w stanie tak się ścisnąć, traciły wpływy i status.
Wiktoriańskie chuchra i walka o oddech
W epoce baroku i rokoko, od dworu Ludwika XIV po rozhukaną wersalską ekscentryczność Marii Antoniny, gorset bynajmniej nie zniknął, lecz zmienił strategię i, oprócz modelowania talii, zaczął podkreślać biust. Mężczyźni też się nim zainteresowali.
W XVIII-wiecznym oświeceniu francuscy i angielscy dandysi namiętnie wciągali pasy i fiszbiny pod jedwabne kaftany, by uzyskać wymarzoną sylwetkę. Dopiero rewolucja przemysłowa i sztywny purytański wiek XIX na powrót zamknęły gorset w jego pierwotnej formie, doprowadzając do epidemii omdleń w czasach wiktoriańskich.


Kobiety, zwłaszcza panny na wydaniu, miały być eteryczne, mało mówić, nie jeść i słaniać się na nogach. Gorset, w sposób czysto anatomiczny, wymuszał pożądane zachowanie i zdecydowanie ułatwiał tak zwane konkury. Każdy adorator czuł się mile podbudowany widokiem panny blednącej i chwiejącej się na jego widok. Męskie ego karmiło się myślą, że jest to efekt piorunującego wrażenia, matki i ciotki biednej ofiary rynku matrymonialnego składały sobie gratulacje, a dziewczyna po prostu walczyła o oddech.
Amerykanie pod tym względem naśladowali Europejczyków, tylko bardziej. Margaret Mitchell w "Przeminęło z wiatrem" opisuje ceremoniał sznurowania gorsetu Scarlett O'Hary w celu osiągnięcia magicznych 17 cali, czyli ok. 43 cm. Był to dla organizmu panny tak ogromny wysiłek, że w trakcie przyjęć były przewidziane przerwy na poluzowanie pancerza i przywrócenie krążenia.
Męska ortopedia i polityka pionu
W cieniu damskiej gehenny mężczyźni za pomocą gorsetu realizowali zupełnie inne zadania. Podczas gdy damska wersja miała redukować obwód talii i ugnieść narządy wewnętrzne, męski gorset był projektowany według wytycznych: pion, kamuflaż i kompresja. Celem było uzyskanie figury w kształcie "V", z szerokimi ramionami i płaskim brzuchem oraz wyprostowaną, niekoniecznie naturalnie, sylwetkę. I, w zależności od potrzeb, stworzyć wrażenie wiecznej młodości, witalności, dyscypliny, maskować problemy zdrowotne lub ukryć skutki folgowania sobie przy stole.
Przykładem tego ostatniego zastosowania jest Jerzy IV Hanowerski, najstarszy syn króla Jerzego III i Charlotty Mecklenburg-Strelitz. Jako książę-regent, a później król, uważał się za ikonę dandysów i bardzo mu zależało na utrzymaniu tego wizerunku. Ale bardzo lubił jeść. Dlatego dobrowolnie wbijał się w ekstremalnie ciasne gorsety sznurowane przez służących i dopychane kolanem, jak u Scarlett O'Hary, które pozwalały mu mieścić się w modnie obcisłe fraki tamtej epoki, kosztem ogromnego dyskomfortu.
Podobne rozwiązanie wybrał Napoleon III Bonaparte, cesarz Francuzów. W późniejszych latach życia, gdy dopadły go reumatyzm i kamica nerkowa, a tusza zaczęła wymykać się spod kontroli, musiał ratować się gorsetami, zakładanymi pod mundury, by podczas oficjalnych wystąpień nie stracić władczej postury.
Ojciec Jerzego IV, król Jerzy III Hanowerski, ciężko doświadczony problemami psychicznym i fizycznymi, był ubierany w gorsety dla własnego bezpieczeństwa. W okresach ostrych napadów choroby, służyły one jako narzędzie ograniczające ruchy, by monarcha nie zrobił sobie krzywdy.
Wilhelm II Hohenzollern, niemiecki cesarz, cierpiący na wrodzone porażenie lewej ręki, rekompensował fizyczne kompleksy rygorystycznym przywiązaniem do wojskowego drylu. Jego mundury miały wszyte specjalne rusztowania, wymuszające dumną, wyprostowaną postawę i nienaturalnie pompatyczny krok, który, jak wierzył cesarz, symbolizuje jego potęgę.
Wielki Książę Siergiej Aleksandrowicz Romanow, gubernator Moskwy, wuj cara Mikołaja II, słynął z obsesyjnego dbania o talię. Należał do grona XIX-wiecznych arystokratów i oficerów wojsk pruskich, którzy nosili gorsety zupełnie jawnie, nawet książę Jusupow w swoich pamiętnikach wspominał, jak dzieckiem będąc, liczył fiszbiny gorsetu wuja pod jasnym lnem jego letniego munduru. Ekstremalnie szczupła, osia sylwetka była legendarna w Petersburgu.
Franciszek Józef I, podobnie jak jego żona, cesarzowa Sisi, ogromną wagę przykładał do dbania o ciało i kondycję. W późniejszym wieku walczył z naturalnymi procesami starzenia używając gorsetów, które odpracowywały zadania za mięśnie, zwłaszcza podczas wielogodzinnych uroczystości i ceremoniałów, z których słynął dwór austro-węgierski.
Benito Mussolini obsesyjnie dbał o wizerunek nieskazitelnego, muskularnego wojownika. Mimo nadwagi i spustoszenia zdrowotnego, dokonanego przez chorobę weneryczną, chciał uchodzić za rzymskiego gladiatora. Gorset wypychał mu klatkę piersiową i ściągał brzuch, co było kluczowe podczas jego teatralnych wystąpień.
John F. Kennedy, najmłodszy prezydent w historii Stanów Zjednoczonych, wybrany w wyborach powszechnych, bohater wojenny, pielęgnujący wizerunek mężczyzny, któremu żadna się nie oprze, cierpiał na przewlekły ból kręgosłupa, będący powikłaniem po operacjach i kontuzji z czasów II wojny światowej. Gorset ortopedyczny nosił na stałe pod garniturem, co ostatecznie mogło kosztować go życie. Nie brakuje hipotez, że po pierwszym strzale w Dallas, sztywność konstrukcji uniemożliwiła mu ukrycie się przed drugą kulą, która okazała się śmiertelna.
Wojciech Jaruzelski w czasach PRL-u uzupełnił tę męską galerię w mroczny sposób. Choć gorset nosił z powodów czysto medycznych, w masowej wyobraźni ciemne okulary i motoryczna sztywność zmieniły go w socjalistycznego Dartha Vadera. W rezultacie gorset urósł do rangi symbolu totalitaryzmu, który w tym ujęciu da się podtrzymywać nie tylko siłą armii, lecz również ortopedią.
Prawo do swobodnego oddechu i zbroja Amazonki
Tymczasem kobiety walczyły o swój los. Sufrażystki zakładały stowarzyszenia na rzecz reformy stroju (Rational Dress Movement), przekonując, że kobieta ze swej natury nie jest słaniającą się melepetą i gdyby tylko dostarczyć jej tlenu i przywrócić krążenie, pokaże, co potrafi. W ten sposób walka o równe prawa stała się w pewnym sensie walką z dyskryminacją w zakresie dostępu do powietrza. Rzeczywiście, gdy fiszbiny opadły, okazało się, że, wbrew licznym sceptykom, kobiety nie tylko mogą ustać na własnych nogach, lecz także studiować, pracować i funkcjonować w życiu bez podtykania im bez przerwy soli trzeźwiących pod nos.
Kobiety nie zapomniały, ani nie wybaczyły wielowiekowej inżynierii duszności. Skoro gorset był przez pokolenia narzędziem trzymającym je w ryzach terroru, trzeba było go przejąć, odwrócić wektor i przekuć w bezwzględny oręż.
Współczesna popkultura i moda wzięły dawne narzędzie opresji i obróciły je, zamieniając w symbol absolutnej suwerenności. Kiedy Madonna na trasie Blonde Ambition wyszła na scenę w stożkowym gorsecie projektu Jean-Paula Gaultiera, to nie była tylko artystyczna prowokacja, lecz strategiczne przejęcie wrogiego terytorium. Projektant wyprowadził ukrywany w sypialni sekret na ulicę, a królowa popu zastosowała go jako broń. Tradycyjny gorset miał krępować i ubezwłasnowolniać ciało, Madonna sprawiła, że stał się on manifestem dominacji. Nie walczyła o oddech, lecz rządziła sceną, zmieniając dawny instrument tortur w oręż współczesnej Amazonki.
Potem poszło jeszcze szerzej. Vivienne Westwood, wierna swojej punkowej naturze, nonszalancko zakładała gorsety na tweedowe marynarki, drwiąc z historii i pokazując, że można wziąć najgorszy symbol dawnej opresji, założyć go na znak protestu i nosić z dumą.


W ten sposób ewolucja gorsetu domknęła się w estetyce post-traumatycznej, w której domy mody - od architektonicznego, bionicznego Muglera po surrealistyczną Schiaparelli - rozkładają dawne narzędzie opresji na czynniki pierwsze. Gdy Zendaya pokazała się w robotycznej zbroi projektu Thierry'ego Muglera na premierze "Diuny", filmu, w którym dopiero co dawała ostry wycisk Harkonennom, ostatnie, o co można było ją posądzić, to potulność.
Z czasem w tę grę symbolami weszli mężczyźni, choć, znowu, na innych zasadach. Skoro przez stulecia musieli chować fiszbiny pod mundurami i frakami, maskując tuszę, starość lub choroby, jak Jerzy IV, Mussolini czy JFK, dzięki współczesnej modzie awangardowej mogą zrzucić ten ukryty wstyd. Kiedy Harry Styles wkłada falbaniastą suknię od Gucciego na okładce magazynu "Vogue", a Lil Nas X czy Billy Porter bawią się przesadnie taliowaną sylwetką na czerwonych dywanach, gorset przestaje być męskim "pionem i kamuflażem". Staje się narzędziem performatywnej wolności i radosnej drwiny z tradycyjnej męskości. Wreszcie mogą zdjąć ten ciężar albo założyć go jawnie, już nie po to, by udawać rzymskich gladiatorów, lecz po to, by zakwestionować sztywność ról, w których, tak jak kobiety, kiedyś ich zamknięto.
