Reklama

Tej pary nikomu nie trzeba przedstawiać. I pewnie te dwa imiona przyjdą nam do głowy natychmiast - jako pierwsze - gdy usłyszymy pytanie o najbardziej znanych, zakochanych w sobie ludzi. Ich miłość nie była łatwa. Oboje pochodzili z dwóch zwaśnionych rodów. Dla miłości byli gotowi sprzeciwić się rodzinie, tradycji i obowiązującym zasadom. Wzięli nawet ślub w tajemnicy przed wszystkimi w celi ojca Laurentego. Niestety to historia bez happy endu. Rodzina Julii - już po potajemnym ślubie z Romeem - postanowiła wydać ją za innego. Ta - nie chcąc popełnić bigamii - wypiła otrzymaną od ojca Laurentego miksturę, po której zapadła w stan podobny do śmierci. Laurenty chciał poinformować o całej sytuacji Romea, ale mu się to nie udało. Gdy Romeo zobaczył Julię w trumnie - zrozpaczony popełnił samobójstwo, wypijając truciznę. Gdy Julia - wybudziwszy się z letargu - spostrzegła nieżyjącego Romea, przebiła swoją pierś sztyletem i dołączyła do ukochanego. Śmierć dwojga młodych kochanków wstrząsnęła rodzinami Montecchich i Capuletich i doprowadziła do ich pojednania. Miłość Romea i Julii stała się symbolem uczucia silniejszego niż strach i rozsądek. Symbolem znanym na całym świecie. Pięknej i czystej miłości, która nie zna kompromisów. Takie przykłady istnieją zresztą nie tylko w kulturze europejskiej. Także świat arabski ma taką historię. W tym przypadku zakochany w Lajli Madżnun popadł w obłęd z miłości, gdy Lajla została wydana za innego. Mężczyzna błąkał się po świecie, recytując wiersze o swej ukochanej, odmawiając jedzenia i picia. Po jakimś czasie Madżnun umarł na pustyni, a Lajla niedługo po nim. Choć są wersje mówiące o tym, że to ona odeszła z tego świata jako pierwsza. Oboje stanowią orientalny odpowiednik Romea i Julii. Dwojga młodych, którzy zakochani w sobie bez pamięci zostali skazani na bycie osobno. 

Miłość bywała też zakazana i karana. Więzieniem. Przekonał się o tym żyjący w wiktoriańskiej Anglii Oscar Wilde. Sam o sobie mówił, że jest biseksualny. Miał żonę, ale też wielu kochanków. Między innymi Roberta Rossa - wiernego przyjaciela. Związek z innym - lordem Alfredem Douglasem - zakończył się skandalem i osadzeniem Wilda w więzieniu za kontakty homoseksualne, które były wówczas w Anglii karane. Po wyjściu z więzienia, w którym spędził 2 lata - Wilde podupadł na zdrowiu, pod przybranym nazwiskiem przeniósł się na kontynent i zmarł w biedzie, w małym hoteliku w Paryżu. Jego szczątki pochowano ostatecznie na cmentarzu Père-Lachaise w roku 1909. 40 lat później złożono w jego grobowcu także prochy jego przyjaciela i kochanka - Roberta Rossa. O nieszczęśliwej miłości mówi także jedna z najstarszych i najsłynniejszych legaend średniowiecznej Europy. Opowieść o Tristanie i Izoldzie. On był rycerzem na dworze króla Marka z Kornwalii, swojego wuja. Izolda była irlandzką księżniczką przeznaczoną Markowi na żonę. Podczas podróży Tristan i Izolda przypadkowo wypili napój miłosny, który sprawił, że zakochali się w sobie bez pamięci. Ta miłość nie miała prawa się wydarzyć. Kochankowie musieli ją ukrywać. Wielokrotnie byli rozdzielani przez los i intrygi dworskie. Izolda poślubiła ostatecznie króla Marka, choć kochała Tristana. Tristan również próbował żyć bez ukochanej, żeniąc się nawet z inną - także o imieniu Izolda - lecz nie potrafił zapomnieć o pierwszej miłości. A żony nie kochał. Życie upływało obojgu zakochanych w bólu i tęsknocie. Gdy Tristan został śmiertelnie ranny, chciał jeszcze raz spotkać się z miłością swojego życia.   Wprowadzony w błąd przez swoją żonę uwierzył, iż jego ukochana nie przypłynie. Tristan zmarł z rozpaczy, a Izolda umarła niedługo po nim. Ich uczucie stało się symbolem miłości pełnej cierpienia, ale niezłomnej.

Dobrani jak w korcu maku

Reklama

W historii można znaleźć także przykłady wielkiej miłości, która łączyła dwoje idealnie dobranych ludzi. Płomiennych uczuć zakończonych małżeństwem i spłodzeniem potomków. Takim przykładem jest związek królowej Wiktorii i księcia Alberta. To jedno z najbardziej udanych małżeństw w historii monarchii. Pobrali się z miłości, co w XIX wieku wśród rodzin królewskich było rzadkością. Wiktoria była głęboko zakochana w Albercie i traktowała go nie tylko jako męża, ale także najbliższego doradcę. Albert wspierał królową w sprawach politycznych i organizacyjnych, choć formalnie nie miał władzy. Ich związek opierał się na wzajemnym szacunku, lojalności i partnerstwie. Doczekali się dziewięciorga dzieci i stworzyli stabilną, kochającą się rodzinę. Wiktoria wielokrotnie podkreślała w listach, jak ważną rolę Albert odgrywał w jej życiu. Choć Albert zmarł stosunkowo wcześnie, ich małżeństwo do końca pozostało szczęśliwe i harmonijne. Królowa do końca życia - a przeżyła Alberta o 40 lat - nosiła żałobę i nigdy nie wyszła już za mąż. Historia Wiktorii i Alberta stała się przykładem miłości wiernej i dojrzałej. Podobnie było w przypadku Marii Skłodowskiej i Pierra Curie. Ich miłość zrodziła się ze wspólnej pasji do nauki i bazowała na wzajemnym zrozumieniu.  Poznali się w Paryżu i szybko odkryli, że łączą ich podobne ideały. Ich małżeństwo było partnerstwem opartym na równości, co w tamtych czasach było wyjątkowe. Wspólnie prowadzili badania, dzieląc sukcesy i trudności codziennej pracy. Pierre zawsze wspierał Marię i uznawał jej naukową niezależność. Ich wspólna praca doprowadziła do odkrycia nowych pierwiastków i przełomowych osiągnięć. Mimo skromnych warunków życia byli ze sobą szczęśliwi. Sukcesy naukowe nie zniszczyły ich relacji, lecz jeszcze ją umocniły. W roku 1903 jako pierwsze w historii małżeństwo dostali razem nagrodę Nobla z fizyki. Ten dojrzały związek zakończyła niestety tragedia. 19 kwietnia 1906 roku, przechodząc w deszczu przez ruchliwą ulicę - Curie poślizgnął się i wpadł pod ciężki wóz konny. Zginął na miejscu. Ich małżeństwo to przykład miłości opartej na współpracy, zaufaniu i wspólnym celu.

Ten jedyny i ... wielożeństwo

Jednym z najstarszych i najbardziej poruszających przykładów wiernej miłości jest historia Penelopy i Odyseusza, opisana w "Odysei" Homera. Odyseusz przez dwadzieścia lat nie wracał do domu - dziesięć spędził na wojnie trojańskiej, kolejne dziesięć błąkając się po morzach, doświadczając zdarzeń, które uniemożliwiały mu powrót. Stracił wielu członków swojej załogi, jej część została zamieniona w świnie, musiał mierzyć się z niesprzyjającymi wiatrami, walczyć z cyklopem.  Penelopa przez cały ten czas czekała. Otoczona zalotnikami, naciskana przez rodzinę i dwór, zachowała wierność mężowi, stosując sprytny fortel z tkaniem i pruciem całunu. Aby uniknąć natarczywych zalotników, którzy zajęli jej dom i domagali się ponownego małżeństwa, uciekła się do podstępu. Oświadczyła zalotnikom, że wyjdzie za mąż ponownie, gdy tylko skończy tkacką pracę - całun (szatę) dla Laertesa, ojca Odyseusza. Przez trzy lata w dzień tkała, a nocą potajemnie pruła swoją pracę. Dzięki temu nigdy nie kończyła zadania. Gdy Odyseusz wreszcie powrócił po 20 latach - Penelopa nie poznała go od razu, bo przybrał on - dla bezpieczeństwa - postać starego żebraka. Wiedziała jednak, że mąż wrócił na wyspę poinformowana przez swojego syna. Na zamku zorganizowano konkurs łuczniczy, którego zwycięzca miał ożenić się z Penelopą. W konkursie wziął udział sam Odyseusz, wyszydzany przez konkurentów. Ostatecznie tylko jemu udało się wykonać zadanie, został rozpoznany i próbowano go zabić. Z potyczki wyszedł zwycięsko i mógł już na dobre połączyć się z żoną.  Ta historia przez wieki była symbolem miłości wystawionej na próbę czasu, samotności i pokus. Skrajnie różnym przykładem jest życie i historia króla Anglii - Henryka VIII, który miał aż sześć żon. Król pragnął przede wszystkim męskiego następcy tronu. Gdy miłość wygasała lub żona nie spełniała oczekiwań, król bez skrupułów szukał nowej. Pierwsza żona - Katarzyna Aragońska - dała mu córkę, więc została odprawiona. A konsekwencją było zerwanie relacji z kościołem rzymskokatolickim. Dla kolejnej - Anny Boleyn - król utworzył kościół anglikański, ale gdy urodziła mu córkę - kazał ją ściąć pod zarzutem cudzołóstwa. Kolejna żona - Jane Seymour - która dała królowi syna - zmarła kilkanaście dni po porodzie. Żona numer 4 - Anna z Kleve - była wyborem politycznym. Nie podobała się Henrykowi, więc małżeństwo unieważnił. Kolejna wybranka Henryka - Katarzyna Howard - została ścięta, bo miała być niewierna. Dopiero 6 żona - Katarzyna Parr - przeżyła króla i opiekowała się nim do jego śmierci. Losy żon Henryka VIII często streszcza się słynną rymowanką: rozwód, ścięcie, śmierć; rozwód, ścięcie, przeżyła.

Związki w rodzinie i ... wbrew jej woli

W historii nie brakowało także związków, które dziś uznalibyśmy za kazirodcze.  W starożytnym Egipcie faraonowie często żenili się z siostrami, wierząc, że boska krew musi pozostać czysta. W Europie znane są przypadki małżeństw wujów z siostrzenicami, szczególnie w rodach królewskich i arystokratycznych. Takie związki miały zabezpieczać majątek i władzę, ale często prowadziły do problemów zdrowotnych i psychicznych dzieci. O miłości nie było tu mowy. Ważna była kalkulacja polityczna. To ciemna strona historii uczuć, pokazująca, jak bardzo normy moralne zależą od epoki. I statusu. Ten dawał władzę, ale był też powodem komplikacji. Rodzimym przykładem szaleńczej miłości, której na przeszkodzie stanęła społeczna pozycja zakochanych i której - wydawać by się mogło - sprzeciwiał się cały świat, było uczucie, jakie zrodziło się między polskim królem Zygmuntem Augustem i Barbarą Radziwiłłówną. Po śmierci pierwszego męża nawiązała romans z młodym królem, który poślubił ją w roku 1547, po śmierci pierwszej małżonki. Ślub zawarto w sekrecie oraz bez zgody rodziców. Ujawnienie mezaliansu spowodowało wielki skandal i ostrą kampanię przeciwko uznaniu ważności małżeństwa monarchy z poddaną, rozpoczynając walkę Zygmunta Augusta o koronację małżonki. Barbarę Radziwiłłównę nazywano publicznie wielką nierządnicą litewską. Barbara została ostatecznie koronowana na pół roku przed swoją śmiercią, która nastąpiła po długiej i ciężkiej chorobie. Śmierć ukochanej złamała zakochanego króla. To nasz przykład wielkiej miłości, która nie mogła rozwinąć skrzydeł. Podobnie jak u Romea i Julii.

Na przestrzeni wieków miłość bywała czysta, prawdziwa i twórcza, ale też niszcząca, egoistyczna i z wyrachowania. Była przeklinana - jak w piosence Ordonówny - za to, że jest okrutna i zła. Ale i wychwalana. To przecież z jej powodu tworzono arcydzieła literatury. Komponowano muzykę. Malowano, rzeźbiono i budowano takie obiekty jak Tadź Mahal. Dziś w każdym filmie i serialu musi pojawić się wątek miłosny. Na przestrzeni lat ludzie zawsze ulegali sile miłości. Być może dlatego tak trudno ją zdefiniować, bo nie należy do jednej epoki. Jest doświadczeniem, które każda generacja musi przeżyć na nowo - na własnych warunkach, w swoim czasie i swoim języku