Katastrofa kolejowa w Sosnowcu. "Śmierć pana Józefa nastąpiła bardzo szybko"

Do wypadku doszło 26 września 1992 rokuAkta sprawydomena publiczna

Tylko jednej osobie zależało, by katastrofy w Sosnowcu sprzed 31 lat nie zamieść pod dywan. Żona kolejarza, który zginął na stacji Jęzor Centralny, zmagała się ze służbami, prokuraturą i sądem, aby wina nie spadła na nieżyjącego. W międzyczasie pani Zofia słyszała kłamstwa i oczerniające plotki. Była jednak zdeterminowana, bo - jak przyznaje - miała świadomość, że z pozoru prostej do wyjaśnienia sprawie ktoś "chce ukręcić łeb".

Znikająca taśma i książka zagrzebana w piachu

Na miejscu zdarzenia pierwsi pojawili się kolejarze
Na miejscu zdarzenia pierwsi pojawili się kolejarze Akta sprawydomena publiczna
decoration

Ukręcić łeb sprawie. "Nie ma co rozdrapywać"

Zdjęcie wykonano na miejscu zdarzenia
Zdjęcie wykonano na miejscu zdarzeniaAkta sprawydomena publiczna
decoration

Inspekcja, której nie było

Straty wyceniono na 5 miliadrdów starych złotych
Straty wyceniono na 5 miliadrdów starych złotychAkta sprawydomena publiczna
decoration

Milczenie sędziego

Żona kolejarza, który zginął z determinacją walczyła o prawdę
Żona kolejarza, który zginął z determinacją walczyła o prawdęAkta sprawydomena publiczna
decoration

Biegły usłyszał wersję maszynisty. "Śmiał się w twarz"

Pociąg pędził bez kontroli. Maszynista obudził się za późno

Zdjęcia wykonane na miejscu zdarzenia
Zdjęcia wykonane na miejscu zdarzeniaAkta sprawydomena publiczna
decoration

"Chcieli mnie oszukać. Ale miałam wiedzę"