Reklama

"W pierwszym liście opisał mi dokładnie, dlaczego trafił do więzienia, za co został skazany. Powiedział, że mogę wyszukać informacje na jego temat w sieci i wszystko zweryfikować. Wszystko, co mówił, było zgodne z prawdą" - mówiła Heike Phelan, która w ramach więziennego programu wymiany kartek świątecznych zaczęła korespondować z Williamem Matthew Schiffertem. Mężczyzna został skazany przez sąd w Teksasie za zabójstwo i trafił na 75 lat do więzienia. To jednak nie zniechęciło kobiety, która poślubiła skazańca w listopadzie 2012 roku.

Heike korzysta z popularności, którą przyniósł jej związek ze mężczyzną skazanym za zabójstwo. Chętnie udziela wywiadów, w których opowiada o tym, jak wygląda ich relacja. Nikogo raczej nie zaskoczy fakt, że kontakt zakochanych ogranicza się do wymiany listów oraz sporadycznych odwiedzin w zakładzie karnych. Kobieta ma na swoim koncie napisanie i wydanie kilku książek o życiu Schifferta. Opisywała w nich trudną przeszłość ukochanego oraz to, jak wygląda jego życie obecnie. Mocno liczy na to, że mężczyzna będzie mógł kiedyś ubiegać się o przedterminowe zwolnienie, co pozwoli im wieść wspólne życie.

Ted Bundy czekając na egzekucję, został mężem i ojcem

Reklama

Wyjścia ukochanego na wolność nigdy nie doczekała się Carole Ann Boone. Kobieta w 1980 roku poślubiła jednego z najbrutalniejszych morderców USA - Teda Bundy’ego, który w latach 1974 - 1978 zamordował wiele młodych kobiet (potwierdzono 30). Poznali się jeszcze w 1974 roku, kiedy oboje pracowali w Departamencie Służb Ratunkowych w stanie Waszyngton. Boone przez długi czas wierzyła, że jej ukochany jest niewinny. Nie tylko cierpliwie odwiedzała go w więzieniu, gdzie wzięli ślub, ale także zaszła z nim w ciążę i w 1982 roku urodziła córkę, Rose.

Ted Bundy uchodził za czarującego, przystojnego i charyzmatycznego mężczyznę, któremu wieszczono wielką karierę. Cała ta otoczka sprawiła, że wielu osobom trudno było uwierzyć, że w tym pozornie uroczym człowieku drzemie bestia. Jego najbliższe otoczenie nie chciało wierzyć, ze mógł zrobić coś tak złego jak zabójstwo, nawet widząc jego wizerunek na portretach pamięciowych. Mało tego, niektórzy żartowali nawet, że bardzo przypomina poszukiwanego mordercę.

Elizabeth Kloepfer, wieloletnia partnerka Bundy’ego, wspominała po latach, że był troskliwy i odpowiedzialny, a ona sama nigdy nie dostrzegła w nim niczego, co mogłoby sugerować przemoc.

"Kiedy zobaczyłam portret pamięciowy, pomyślałam, że wygląda jak Ted... ale to było absurdalne. Przecież znałam go" - mówiła i podkreślała: "Nie chciałam wierzyć, że człowiek, z którym dzieliłam życie, mógł być kimś takim".

Podobnego zdania byli przyjaciele i znajomi Bundy’ego. Anna Rule, amerykańska pisarka, przyznawała:

"Ted był uprzejmy, inteligentny i bardzo pomocny. Gdyby ktoś zapytał mnie wtedy, czy jest zdolny do morderstwa, uznałabym to za żart".

Chciała umrzeć razem z nim

W winę Bundy’ego długo nie wierzyła oczywiście także Carole Ann Boone. Wielokrotnie broniła go na sali sądowej, często także odwiedzała go w więzieniu. Mało tego, miała mu pomóc w ucieczce w 1977 roku, po której wyjechał na Florydę i nadal mordował kobiety.

Zakochana Carole Ann Boone po informacji o tym, że ukochany zostanie stracony na krześle elektrycznym, przeprowadziła się bliżej więzienia.

"Jeśli miał umrzeć, chciałam być jak najbliżej" - mówiła.

Wszystko zmieniło się jednak w 1986 roku, kiedy Ted Bundy postanowił pójść na układ z policją. W zamian za zniesienie kary śmierci zgodził się podać miejsce położenia pozostałych zwłok. Ta decyzja była szokiem dla Boone, która była przekonana o jego niewinności. Zrozumiała wówczas, że wszystko, w co tak wierzyła, okazało się kłamstwem. Bundy natomiast przestał się hamować i zaczął szerzej opowiadać o dokonanych przez siebie zbrodniach - nie tylko zdradził miejsca, w których do nich doszło, ale także przyznał, że ma na swoim koncie odebranie życia większej liczbie kobiet, niż dotąd podejrzewano. Tego było już za wiele i Carole Ann Boone wniosła o rozwód, po czym zniknęła z życia publicznego i zmieniła nazwisko. Według medialnych doniesień, była żona Teda Bundy’ego zmarła na początku 2018 roku, w domu spokojnej starości. Jego córka natomiast także zmieniła nazwisko i żyje z dala od mediów.

Sam Ted Bundy zginął podczas egzekucji na krześle elektrycznym.

Lioy kupiła Ramirezowi obrączkę

Happy endu, choć to określenie w tym kontekście brzmi co najmniej makabrycznie, nie doczekało także małżeństwo Richarda Ramireza i Doreen Lioy. Ramirez dziś jest jednym z najsłynniejszych seryjnych morderców w historii Stanów Zjednoczonych. Jego ofiarą mógł paść każdy, zabijał, mężczyzn, kobiety, nie miał także litości dla dzieci. Został aresztowany 31 sierpnia 1985 roku, przed tym zdążył zabić czternaście osób i dokonać co najmniej jedenastu napaści seksualnych. Nocny Prześladowca, jak nazywano Ramireza, usłyszał wyrok 196 lat pozbawienia wolności i 19-krotną karę śmierci w komorze gazowej w więzieniu San Quentin.

Gdy Doreen Lioy po raz pierwszy zobaczyła Richarda Ramireza, poczuła współczucie. Na okładce jednej z gazet dojrzała skatowanego mężczyznę, który został uratowany przez policjanta przed linczem ze strony wściekłych mieszkańców Los Angeles. Kobieta była przekonana, że Ramirez nie może liczyć na dobre traktowanie w więzieniu, zatroskana zaczęła więc pisać do niego listy. Potem wszystko poszło szybko, zaczęły się widzenia, aż w końcu Nocny Prześladowca oświadczył się dziennikarce.

Ramirez cieszył się dużym powodzeniem. Regularnie otrzymywał listy od wielu kobiet, które chciały nawiązać z nim bliższą relację. Część zafascynowana była jego zbrodniczą historią, inne święcie wierzyły w jego niewinność. Niektóre nawet odwiedzały go w więzieniu, a rekordzistka miała się z nim spotkać niemal 150 razy.

"Nie byłam jedyną kobietą, która do niego pisała i nigdy nie udawałam, że jest inaczej. To nie było idealne, ale miłość rzadko taka jest" - mówiła Lioy.

Wszystko wskazuje na to, że Doreen nie przeszkadzała nie tylko kryminalna przeszłość ukochanego, ale także fakt, że chętnie spotykał się również z innymi kobietami. Entuzjazmu dziennikarki nie podzielali jej bliscy, którzy na radosne wieści zareagowali zupełnym zerwaniem kontaktu. Organizacja ślubu spadła w całości na barki Lioy. To ona wybrała i kupiła obrączki. Dla siebie wzięła klasyczną, złotą, Ramirezowi natomiast podarowała platynową, ponieważ - jak mówił - sataniści nie noszą złota.

Małżeństwo zniszczyły wyniki badania DNA

Lioy i Ramirez zostali małżeństwem 3 października 1996 roku. Świeżo upieczona żona mordercy chciała za wszelką cenę dowieść jego niewinności. Prowadziła wręcz kampanię, w ramach której starała się udowodnić swojego ukochanego z zarzutów. Chętnie udzielała licznych wywiadów, w których podkreślała, że jej mąż jest ciepłym i serdecznym człowiekiem, który w życiu nikogo by nie skrzywdził. Była tak przekonana o jego niewinności, że nawet deklarowała, że jeżeli dojdzie do egzekucji, to ona sama popełni samobójstwo.

"On jest miły, zabawny i czarujący. Myślę, że to naprawdę wspaniały człowiek. Jest moim najlepszym przyjacielem; jest moim kumplem" - opowiadała.

Sielanka trwała blisko trzynaście lat. Wszystko skończyło się, gdy w 2009 Ramireza powiązano z gwałtem i morderstwem dziewięcioletniej dziewczynki. Kiedy w grę weszły dowody DNA, Lioy w końcu przestała wierzyć w niewinność ukochanego. Dziennikarka przestała odwiedzać męża w więzieniu, ich relacja przeszła do historii. Formalnie pozostali jednak małżeństwem do 2013 roku, kiedy to Ramirez zmarł z powodu niewydolności wątroby. Po śmierci Nocnego Prześladowcy Lioy zupełnie zniknęła z mediów.

"Po to się urodziłam"

Bardzo blisko wzięcia ślubu w więzieniu był także Charles Manson, którego wyznawcy w 1969 roku zamordowali pięcioro osób, w tym będącą w dziewiątym miesiącu ciąży Sharon Tate, żonę Romana Polańskiego. 

Manson został skazany na dożywocie za współudział w serii morderstw w Los Angeles. To nie przeszkodziło jednak Afton Eleine Burton, która zakochała się w przywódcy sekty już jako szesnastolatka. Była bardzo zdeterminowana, na jej pierwsze sto listów Manson nawet nie odpisał. Zmienił zdanie, gdy do jednej z wiadomości nastolatka dołączyła swoje zdjęcie. Do ich pierwszego spotkania na żywo doszło, kiedy ona miała 18 lat, on 72. Burton od razu poczuła, że z Mansonem łączy ją coś prawdziwego.

"Jestem całkowicie z nim, a on jest całkowicie ze mną. Po to się urodziłam, wiesz" - mówiła.

Afton Elaine Burton wielokrotnie podkreślała, że szybko zaczęła marzyć o poślubieniu Charlesa Mansona. Chciała móc wykrzyczeć światu, że "poślubiła potwora".

"Tak, wyjdę za mąż za Charliego Mansona! Uważam, że jest najprzystojniejszym mężczyzną na świecie" - deklarowała.

Zauroczona Mansonem nastolatka wyprowadza się z rodzinnego domu i wynajmuje mieszkanie w miejscowości nieopodal więzienia, w którym przebywa jej ukochany. Burton, jak niemal każda z kobiet planujących przyszłość ze skazańcem, prowadzi krucjatę na rzecz swojego wybranka. Z całych sił walczy o zwolnienie warunkowe Mansona, jest bardzo aktywna w sieci i ma duży wpływ na zwiększenie popularności założyciela sekty "Rodzina".

Afton spełnia wszystkie zachcianki ukochanego. Te - ze względu na jego sytuacje - nie są zbyt wygórowane. Manson potrzebuje nowych skarpetek, strun do gitary czy ciastek truskawkowych lub popcornu. Czasem przyznaje, że w więzieniu czuje się samotny, więc jego ukochana wpada na genialny pomysł. Zaprasza do sali widzeń jednego z byłych wyznawców Mansona, Craiga Hammonda. Z czasem zacieśnia relację z nim i razem wpadają na pomysł otwarcia mauzoleum ku czci guru sekty. W podobnym czasie jasno deklaruje, że marzy o ślubie z Mansonem.

"Mija już sześć lat, odkąd wiernie, co tydzień, jestem u ciebie. Czyż to nie jest wyrazem największego oddania i miłości?" - ma go zapytać. Ten argument musiał trafić do skazańca, bowiem jeszcze w 2013 roku Burton wydaje oficjalne oświadczenie, w którym informuje świat o zaręczynach i planowanym ślubie. Zakochani występują nawet do władz więzienia o zgodę na ślub, którą ostatecznie dostają w 2014 roku. On ma wówczas 80 lat, ona 26.

Do ślubu nigdy jednak nie dochodzi. Charles Manson przestraszył się, że Afton, jako żona, będzie miała pełne prawo do decydowania o tym, co stanie się z jego ciałem po śmierci. Bał się, że będzie chciała je sprzedać.

Charles Manson zmarł 19 listopada 2017 roku. Afton Elaine Burton nie zdecydowała się na oficjalne zabranie głosu na temat śmierci dawnego narzeczonego.

Syndrom Bonnie i Clyde’a

Co sprawia, że kobiety zakochują się w mężczyznach skazanych za najcięższe zbrodnie? Dlaczego więzienny mur nie studzi uczuć, a wręcz je intensyfikuje? Psychologia nazywa to zjawisko hybristofilią.

To zjawisko jest często nazywane nieco poetycko syndromem Bonnie i Clyde’a. Media lat 30. często romantyzowały ich związek. Wizerunek pary przestępców utrwalił się nawet w popkulturze. Wprawdzie Bonnie i Clyde popełniali brutalne przestępstwa, jednak byli przy tym wszystkim tacy zakochani, młodzi i niezależni.

"Niektóre kobiety wierzą, że mogą zmienić mężczyznę tak okrutnego i potężnego jak seryjny morderca. Inne ‘widzą’ małego chłopca, którym kiedyś był morderca, i starają się go wychować... Potem pojawia się idea ‘idealnego chłopaka’" - tłumaczy Katherine Ramsland, profesor psychologii sądowej, która stworzyła nawet listę powodów, dla których kobiety decydują się na zawarcie romantycznej relacji z mężczyzną skazanym za morderstwo.

Na miejscu pierwszym znalazło się przekonanie o tym, że mogą zmienić przestępcę, drugim z powodów jest widzenie w kryminaliście dziecka i pielęgnowanie tej części jego osobowości. Trzeci z powodów to chęć zwrócenia na siebie uwagi publicznej. Powód czwarty dotyczy chęci spędzenia fantazji na temat "mężczyzny idealnego" - partner uwięziony za kratami teoretycznie nie może ich zdradzać. Piątym z powodów jest niemożność znalezienia partnera w inny sposób. Listę zamyka niewyjaśniona chęć bycia w związku, którego nie można tradycyjnie skonsumować.

Nad tematem hybristofilii pochyliła się także Sheila Isenberg, atorka książki "Kobiety, które kochają mężczyzn, którzy zabijają". Doszła ona do wniosków, że kobiety biorące ślub z seryjnymi mordercami najczęściej mają za sobą trudne dzieciństwo lub inne doświadczenia wywołujące traumę.