Według badania Digital Care z 2023 roku, 32% Polaków korzysta z aplikacji randkowych i liczba ta stale rośnie. Miłość w erze algorytmów mocno się zmieniła.
Miłość z offline’u przeszła do sieci
W samym styczniu 2024 roku (dane z Media Panelu) łącznie strony i aplikacje z kategorii "Randki" odwiedziło ponad 5,5 mln polskich internautów, a średnio dziennie 660 tys. Użytkownicy spędzili codziennie około 15 minut w poszukiwaniu miłości (kobiety 11 minut, mężczyźni 17). Rekordowym dniem był o dziwo... 1 stycznia.
Co ciekawe, liczba odwiedzających zmniejszyła się względem roku 2023, w którym to według badania odnotowano 6,1 miliona użytkowników. Wówczas zarówno kobiety, jak i mężczyźni spędzali na korzystaniu z aplikacji średnio 1,5 godziny miesięcznie. To z kolei pokazuje, jak w ciągu roku nawet poszukiwanie partnera przez internet zostało sprowadzone do typowego scrollowania feedu w mediach społecznościowych.


Jeszcze kilkanaście lat temu poszukiwanie partnera odbywało się głównie w świecie offline - na uczelni, w pracy, w klubie czy poprzez znajomych. Dziś coraz częściej to aplikacje randkowe i portale internetowe stają się pierwszym krokiem do poznania kogoś wyjątkowego. Szukanie miłości przez internet to nie tylko modny trend, ale też odpowiedź na zmieniający się styl życia: szybkie tempo, praca zdalna, mniejsze grono znajomych i większa otwartość na nowe technologie.
Według badań socjologicznych już ponad 40% par w Europie poznało się online. Co ciekawe, relacje nawiązane w internecie mogą początkowo dawać wysoki poziom satysfakcji, choć ich trwałość bywa różna.
Najpopularniejsza aplikacja, którą jest Tinder, odnotowuje 1,6 miliarda "swipe'ów" dziennie, stając się globalnym fenomenem. Ta technologiczna rewolucja ma głęboki wpływ na naszą psychikę, neurologię i sposób budowania więzi.
Neurochemia "swipe'owania" to dopaminowa ruletka
O tym, że bezmyślne scrollowanie powoduje ogromne zmiany w mózgu, wiadomo już od jakiegoś czasu. Nasz ośrodek nagrody chętnie wykorzystywany jest też przez marketingowców w kampaniach promocyjnych wielkich marek.
Nie trzeba było zatem czekać długich lat, aby te tendencje przeszły na nasze relacje romantyczne.
Współczesne aplikacje randkowe opierają się na mechanizmie swipe'owania, który przypomina grę i może prowadzić do kompulsywnego użytkowania. Algorytmy tych aplikacji, strzeżone jako tajemnica biznesowa, wykorzystują zaawansowane systemy rankingowe do oceny atrakcyjności profili. Profile o wyższym rankingu są wyświetlane jako pierwsze, co znacząco zwiększa ich szanse na uzyskanie większej liczby dopasowań.
Zdobywanie "matchy" dostarcza natychmiastowej gratyfikacji i może stać się celem samym w sobie. Aplikacje wprowadzają plebiscyt popularności, gdzie atrakcyjność wizualna staje się główną walutą. Mechanizm swipe'owania zachęca do ciągłego sprawdzania aplikacji i poszukiwania nowych dopasowań
Przyszłość relacji w sieci. Czy algorytmy zabiją miłość?
Aplikacje randkowe takie jak Tinder, Badoo, Sympatia, czy Bumble stały się domyślnym sposobem na poznawanie nowych ludzi zarówno w Polsce, jak i na całym świecie.
Znacząco poszerzają krąg potencjalnych partnerów, umożliwiając kontakt z osobami, które w realnym życiu moglibyśmy nigdy nie spotkać. Dają one również możliwość wstępnej weryfikacji wspólnych zainteresowań i wartości przed spotkaniem twarzą w twarz, co może zwiększać szanse na udany związek. Dla osób nieśmiałych lub mieszkających w mniejszych miejscowościach aplikacje stanowią szczególnie wartościowe narzędzie nawiązywania kontaktów.
Aplikacje randkowe niewątpliwie zmieniły sposób, w jaki wchodzimy w relacje. Spotkania stały się szybsze, a decyzje bardziej impulsywne. Jeszcze niedawno proces poznawania kogoś wymagał czasu - od rozmów, przez spotkania, po rozwijanie więzi. Dziś wiele osób umawia się niemal od razu po krótkiej wymianie wiadomości. Łatwość w nawiązywaniu kontaktów sprawia, że relacje rozwijają się szybciej, ale równie szybko mogą się zakończyć. "Zapas" potencjalnych partnerów sprawia, że niektórzy mniej inwestują w jedną znajomość. Zjawiska takie jak "ghosting" (nagłe zerwanie kontaktu bez wyjaśnienia ), czy "benching" (utrzymywanie kogoś “w rezerwie") stały się codziennością. To z jednej strony ułatwia odcięcie się od nieudanej relacji, z drugiej pogłębia poczucie nietrwałości związków.


Aplikacje randkowe mają ogromny wpływ na samoocenę. Liczba "polubień" czy "matchy" często staje się wyznacznikiem atrakcyjności. Brak zainteresowania może prowadzić do frustracji, a nawet obniżenia poczucia własnej wartości.
Z drugiej strony, nadmiar uwagi również bywa problematyczny - użytkownik może zacząć czuć się "zbyt atrakcyjny" i przestać szanować relacje z innymi.
Kultura aplikacji randkowych sprzyja obsesji na punkcie wyglądu. Filtry, retuszowane zdjęcia i kreowanie idealnego wizerunku prowadzą do presji, aby wyglądać perfekcyjnie. To z kolei zwiększa problemy związane z akceptacją własnego ciała.
Chociaż aplikacje randkowe otworzyły nowe możliwości, ale też wprowadziły do relacji intymnych niepewność i większą powierzchowność. Wcześniej przedstawione dane z Mediapanelu pokazały zmęczenie mechaniką działania aplikacji.
W aplikacjach aż kipi od paradoksu przesycenia i związkowych iluzji. Jest wszystko i zarazem nic
Paradoksalnie, mimo większej liczby połączeń, aplikacje randkowe mogą utrudniać budowanie głębszych więzi.
Paradoks wyboru - czyli przytłoczenie nadmiarem opcji - często prowadzi do trudności w podjęciu decyzji i ciągłego poszukiwania "lepszej" opcji.
Powierzchowność oceniania na podstawie zdjęć i krótkich opisów może spłycać pierwsze wrażenie, a kultura natychmiastowości zniechęca do inwestowania czasu w poznawanie drugiej osoby.
Koło rozczarowania jednak się nie zamyka. Eksperci wskazują na kilka kluczowych iluzji, które wpływają na użytkowników aplikacji randkowych i mogą wpływać na jakość związków.
Iluzja nieograniczonego wyboru sprawia, że jesteśmy przekonani o niemal nieskończonej puli potencjalnych partnerów. To z kolei powoduje trudności w podjęciu decyzji.
Iluzja dostępności wywołuje przekonanie, że wszystkie osoby na aplikacji szukają tego samego. To doprowadza do rozczarowania różnorodnością motywacji użytkowników aplikacji.
Iluzja idealnego dopasowania powoduje, że wierzymy w istnienie "idealnej drugiej połówki". Social media dodatkowo podsycają wizerunek perfekcyjnych związków, co prowadzi do niespełnionych (wyimaginowanych) i nierealistycznych oczekiwań. Wówczas związek się kończy.
Romans ze sztuczną inteligencją. Ucieczka od rzeczywistości, którą wybiera coraz więcej osób. Gdzie człowiek nie może, tam... AI pomoże. Coraz częściej uciekamy od rzeczywistych relacji, szukając zrozumienia w sztucznej inteligencji (choć tak naprawdę są to tylko modele językowe, które umożliwiają generowanie i rozumienie ludzkiego języka.).
Globalne badanie z udziałem 90 tys. osób wykazało, że co czwarta osoba flirtuje z botami na aplikacjach randkowych. Dr hab. Maciej Musiał, profesor z Wydziału Filozoficznego Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu w rozmowie z WP wyznał, że nie jest to zjawisko nowe: “Dzisiejsze czatboty i roboty są znacznie bardziej zaawansowane, ale mechanizm pozostał ten sam - animizujemy i antropomorfizujemy nieożywione przedmioty, przypisując im właściwości takie jak uczucia i intencje".
Psycholog kliniczny Tara Logan Buckley przewiduje, że w najbliższych latach wzrośnie liczba osób starszych (po przeżyciach żałoby, rozwodu lub izolacji) poszukujących więzi z AI.
Dlaczego ludzie wybierają AI? Kluczowym powodem to bezpieczeństwo emocjonalne. Chatbot, który nauczy się sposobu, w jaki do niego mówimy jakie emocje są dla nas ważne i jakie mamy preferencje względem związku, zacznie oferować nam bezwarunkową akceptację, brak oceny i stałą dostępność (24/7). Użytkownicy, którzy testowali “relację z AI" podkreślali, że czuli się "wysłuchani" i "zrozumiani" bez ryzyka odrzucenia, czy wyśmiania (badanie Pure Telecom).
Kolejnym powodem jest ucieczka od złożoności ludzkich relacji. Tworząc idealnego partnera użytkownicy doświadczali wsparcia emocjonalnego, które nie jest zależne od nastroju czy wahań emocji jak u prawdziwego człowieka. 20% użytkowników przyznało, że relacje z AI są mniej skomplikowane niż z ludźmi - brak konfliktów, oczekiwań czy konieczności kompromisu. AI nigdy "nie jest w złym nastroju", nie krytykuje i nie wymaga wysiłku emocjonalnego.
Ostatnim kluczem do tej zagadki jest... antropomorfizacja i neurobiologia. Wbrew pozorom mózg reaguje na AI jak na żywą istotę. Badania MRI (rezonans magnetyczny) wykazały, że obserwowanie "cierpiącego" robota aktywuje ośrodki empatii, mimo świadomości, że to maszyna. Ewolucyjnie jesteśmy zatem przystosowani do dostrzegania "pozorów życia", czyli mechanizmu przetrwania, który AI doskonale wykorzystuje.
Czy AI może wspierać już utworzone relacje miłosne? Jest nadzieja
AI na szczęście można wykorzystać też do wspierania i wzbogacania już istniejących relacji miłosnych. Kluczowe jednak jest traktowanie jej jako narzędzia, a nie zamiennika zaangażowania, intymności i autentycznej komunikacji.
Niektóre aplikacje (jak Paired, Lasting) wykorzystują AI do analizy odpowiedzi obojga partnerów i sugerują spersonalizowane ćwiczenia. Pomagają one lepiej zrozumieć style przywiązania, sposoby wyrażania miłości (języki miłości) i pokazują, jak konstruktywnie rozwiązywać spory.
AI może też pomóc w rozwiązywaniu konfliktów i tłumaczeniu emocji. Analizując wypowiedzi partnerów podpowie, jak wyrazić tę samą treść w sposób mniej oskarżycielski, a bardziej oparty na potrzebach (np. "Czuję się zignorowany, kiedy..." zamiast "Zawsze mnie ignorujesz!").
AI jako asystent planowania może pomóc w koordynacji wspólnych kalendarzy, przypominać o ważnych rocznicach, urodzinach rodziny, a nawet sugerować terminy na "randkę w związku" na podstawie wolnych miejsc w grafiku.
Najważniejsze jest, aby traktować AI jako asystenta, a nie terapeutę czy następcę prawdziwego partnera.
Ludzie i algorytmy. Gdzie leży problem?
Ludzie nie tyle "uciekają" od relacji z człowiekiem, ile szukają w AI antidotum na współczesne deficyty: samotność, brak czasu, strach przed odrzuceniem. Jak podkreśla dr Maciej Musiał w wyżej wymienionym wywiadzie:
"Technika już stała się dla nas ważniejsza niż drugi człowiek. Wielu ludzi częściej patrzy w ekrany smartfonów niż na twarze najbliższych".
Problem zatem nie leży tylko w technologii, ale w kondycji ludzkich więzi. AI jedynie odsłania ich kruchość, dlatego kluczowe jest znalezienie równowagi. Można wykorzystać AI jako narzędzie do wsparcia relacji, ale bez rezygnacji z autentycznego zaangażowania w relacje międzyludzkie.
