Historia wielkich majątków często nie jest wyłącznie opowieścią o sukcesie i pieniądzach. To także galeria osobowości, które zdecydowanie wymykają się schematom. Niektórzy milionerzy wykorzystywali swój majątek, żeby budować imperia i wpływać na świat. Inni, żeby żyć według własnych zasad, często niezrozumiałych dla otoczenia. Ekscentryczność może przybierać różne formy - od skrajnej oszczędności po spektakularne inwestycje, od izolacji przed społeczeństwem po wielkie publiczne gesty, które obiegają cały świat. Historie pięciu milionerów pokazują, że pieniądze dają wolność, ale niekoniecznie prowadzą do spokojnego czy racjonalnego życia.


Howard Hughes - pustelnik z milionami
Życie Howarda Hughes’a trudno zamknąć w krótkiej biografii. Urodził się w 1905 roku w Stanach Zjednoczonych. Był jednocześnie przemysłowcem, wizjonerem, producentem filmowym i pionierem lotnictwa. Przy okazji stał się także jednym z najbardziej tajemniczych milionerów XX wieku.
Fortunę odziedziczył bardzo wcześnie. Po śmierci ojca - potentata naftowego - przejął większościowy pakiet udziałów w firmie zajmującej się technologią wiertniczą i szybko zaczął rozwijać interesy na własną rękę. Nie ograniczał się do jednej branży. Inwestował w lotnictwo, produkował filmy, przejmował linie lotnicze i tworzył własne przedsiębiorstwa technologiczne. Można powiedzieć, że jego ambicje były ogromne.
W 1935 roku ustanowił rekord prędkości lotu (567 km/h), a trzy lata później okrążył świat samolotem w niecałe cztery dni (91 godzin). Zaprojektował także w latach 40. XX wieku gigantyczny wodnosamolot H-4 Hercules, czyli maszynę, która miała zmienić transport wojskowy (w tym np. przewozić naraz ponad 750 żołnierzy). Choć projekt ostatecznie nie odniósł sukcesu, do dzisiaj pozostaje symbolem rozmachu milionera.
Howard Hughes równolegle budował swoją pozycję w Hollywood. Produkował filmy (w tym znanego "Człowieka z blizną" z 1932 roku) i je reżyserował (m.in. "Aniołowie piekieł" w 1930 roku i "Wyjęty spod prawa" w 1943 roku), współpracował z największymi gwiazdami i prowadził burzliwe życie towarzyskie. W latach 20. XX wieku ożenił się z Ellą Rice, ale ich małżeństwo szybko się zakończyło. Jego związki z aktorkami były szeroko komentowane, a nazwisko pojawiało się regularnie w prasie. Z drugą żoną - aktorką Jean Peters - wziął ślub w 1957 roku, jednak rozwiedli się po 14 latach związku.
Wszystko zmienił wypadek lotniczy w 1941 roku, w wyniku którego uległ poważnym obrażeniom (w tym pogłębiła się jego wrodzona głuchota). Po nim Hughes zaczął stopniowo wycofywać się z życia publicznego. Pojawiły się także problemy zdrowotne i psychiczne, pogłębiały obsesje oraz lęk przed światem zewnętrznym. Zaniedbywał wygląd, pokazywał się publicznie nago, więc z czasem jego życie zmieniło się w dobrowolną izolację. Przenosił się między hotelami, wynajmując całe piętra i unikając kontaktu z ludźmi. Komunikował się z otoczeniem przez drzwi lub notatki. Jednocześnie wciąż kontrolował ogromne imperium finansowe (m.in. wspierając działania senatorów czy wspierając program budowy mieszkań socjalnych dla uboższej części społeczeństwa).
Pod koniec życia był już pustelnikiem - skrajnie wychudzonym, odizolowanym i niemal nierozpoznawalnym. Jednak wciąż pozostawał jednym z najbogatszych ludzi swoich czasów. Zmarł w 1976 roku z powodu niewydolności nerek, w trakcie lotu z Meksyku do amerykańskiego Houston. Jego historia pokazuje, że nawet wielkie pieniądze mogą nie uchronić przed wewnętrznym kryzysem i samotnością. Do losów Howarda Hughesa nawiązuje m.in. film "Aviator" z 2004 roku w reżyserii Martina Scorsese. W pewnym stopniu bazuje również na nim postać Roberta Edwina House’a z gry Fallout oraz superbohatera Marvela - Iron Mana (Tony’ego Starka).


Hetty Green - najbogatsza i najbardziej skąpa kobieta Ameryki
Hetty Green (Henrietta Howland Green) była przeciwieństwem stereotypu bogaczki. Nie budowała pałaców, nie wydawała fortuny na luksusy i nie prowadziła wystawnego życia. Mimo to, a może właśnie dlatego, stała się jedną z najbardziej rozpoznawalnych postaci świata finansów XIX wieku.
Urodziła się w 1834 roku w Stanach Zjednoczonych. Pochodziła z zamożnej rodziny i od dziecka miała kontakt z pieniędzmi. Już jako nastolatka prowadziła księgi rachunkowe, a po śmierci ojca, gdy miała 30 lat, odziedziczyła kilkumilionowy majątek, który zainwestowała z niezwykłą rozwagą. Jej strategia była prosta - inwestować bezpiecznie, nie podążać za modą i zawsze mieć rezerwę finansową. Ta konsekwencja w działaniu przyniosła efekty. W 1867 roku wyszła za Edwarda Henry’ego Greena, również pochodzącego z zamożnej rodziny. Co ciekawe, małżonkowie zdecydowali się podpisać intercyzę. Przeprowadzili się do Londynu, doczekali się wspólnie syna i córki, a po kilku latach emigracji powrócili do Stanów Zjednoczonych.
Green zarabiała na obligacjach, nieruchomościach i kolei, a także udzielała pożyczek - nawet samemu miastu Nowy Jork. W świecie zdominowanym wówczas przez mężczyzn była jedną z najskuteczniejszych inwestorek. Jej styl życia budził jednak sensację, do tego stopnia, że nazywano ją nawet "wiedźmą z Wall Street". Była bardzo temperamentna, a swoje nerwy wyładowywała na rodzinie, służbie domowej i sąsiadach. Krążyły o niej legendy - że nosi jedną suknię do zużycia, że je tylko najtańsze jedzenie, że myje się jedynie w zimnej wodzie i że unika wydatków w każdej możliwej sytuacji. Część z tych historii była oczywiście przesadzona, ale wszystkie miały wspólny mianownik - skrajne przywiązanie do pieniędzy.
Najbardziej poruszająca jest historia jej syna, który w dzieciństwie złamał nogę. Hetty Green próbowała znaleźć darmową pomoc medyczną w szpitalu dla ubogich, a kiedy się to nie udało (została rozpoznana), zdecydowała się jedynie na naturalne leczenie domowe. Skończyło się to tragicznie, bo rozwojem gangreny u chłopca i amputacją kończyny.
Pod koniec życia jej oszczędność przerodziła się wręcz w obsesję. Unikała wydatków nawet na własne zdrowie, nie zgadzając się na operację przepukliny, która nie była największym wydatkiem, a mogła uratować jej życie. Zmarła, mając 81 lat, w 1916 roku w Nowym Jorku. Zostawiła po sobie fortunę wartą setki milionów dolarów. Jej dzieci wydały ją znacznie swobodniej. Historia Hetty Green pozostaje jednym z najbardziej wyrazistych przykładów tego, że bogactwo i poczucie bezpieczeństwa oraz stabilności nie zawsze idą w parze.
Timothy Dexter - milioner od absurdalnych pomysłów
Timothy Dexter jest dowodem na to, że ogromną fortunę można zgromadzić w zupełnie nieprzewidywalny sposób. Mężczyzna urodził się w 1747 roku i pochodził z ubogiej rodziny, dlatego miał bardzo ograniczone wykształcenie. Jego kariera zaczęła się właściwie od szczęśliwego małżeństwa - ożenił się z zamożną wdową - Elizabeth Frothingham, co pozwoliło mu rozpocząć działalność handlową (otworzył sklep, w którym sprzedawał spodnie z łosiej skóry, rękawiczki, skóry i tłuszcz wielorybi).
Najbardziej niezwykłe było to, jak Timothy Dexter prowadził interesy. Ze względu na podstawowe wykształcenie podejmował decyzje, które dla innych kupców wydawały się kompletnie irracjonalne. Wysyłał towary w miejsce, gdzie - według logiki i wiedzy ekonomicznej - nie powinny mieć żadnej wartości. Mimo to jego przedsięwzięcia często kończyły się sukcesem.
Ogrzewacze do łóżek sprzedane w tropikach stały się dla lokalnej społeczności przydatnymi chochlami do melasy. Wełniane rękawiczki wysłane zostały przypadkowo akurat tam, gdzie najchętniej kupowali je na eksport azjatyccy kupcy. Nawet transport węgla do Newcastle - jeden z najbardziej absurdalnych pomysłów milionera - przyniosło mu zysk, ale wyłącznie dzięki zbiegowi okoliczności. Newcastle było wtedy wielkim centrum dostaw węgla z pobliskich kopalń, a zatem każda próba sprzedaży węgla do Newcastle byłaby nierozsądna, ponieważ podaż byłaby tam większa niż gdziekolwiek indziej w Wielkiej Brytanii. Szczęśliwym trafem uczynił to akurat podczas strajku górników w tamtym regionie, a jego ładunek został sprzedany z premią. Dexter doskonale wykorzystywał przypadek, ale też - jak sugerują niektórzy badacze - świadomie grał rolę "naiwnego", żeby zmylić konkurencję.
Gdy dorobił się majątku, jego ekscentryczność jeszcze bardziej się pogłębiła. Udekorował swoją posiadłość dziesiątkami bogatych posągów, w tym swoim własnym. Ogłosił się także największym filozofem świata i napisał książkę, w której niemal całkowicie zignorował zasady poprawnej pisowni. Wielokrotnie starał się o stanowisko urzędnicze, aż w końcu przyznano mu zupełnie nieznaczące (informował o obecności jeleni w okolicy). W tym czasie mocno podupadła jego relacja z żoną, którą wielu osobom przedstawiał nawet jako zmarłą lub ducha w jego rezydencji.
Najbardziej niezwykłym epizodem w życiu milionera było sfingowanie własnej śmierci. Dexter zorganizował pogrzeb, aby sprawdzić, kto będzie go opłakiwał (przybyło aż 3000 osób). Gdy uznał, że reakcja jego żony była niewystarczająca, ukarał ją przemocą za brak emocji. Zmarł w 1806 roku. Jego historia balansuje na granicy absurdu i geniuszu. Pokazuje, że w świecie biznesu czasem wcale nie wygrywa logika, a nieprzewidywalność i łut szczęścia.
Cecil Chao - bogaty ojciec z niezwykłą ofertą
Cecil Chao to przykład milionera, którego prywatne decyzje stały się globalną i żywo omawianą sprawą. Mężczyzna, urodzony w 1936 roku, pochodzi z wpływowej, azjatyckiej dynastii związanej z biznesem żeglugowym i przez lata rozwijał działalność w branży nieruchomości. Dziś jest ostatnim żyjącym z czterech synów potentata żeglugowego Chao Tsong-yea i jego żony Chao Nyi Ya-tsung. Zbudował ogromny majątek i należał do elity finansowej Hongkongu.
Jednocześnie mężczyzna prowadził życie, które samo w sobie było pełne kontrowersji. Sam deklarował, że spotykał się z tysiącami kobiet (ponad 10 tysięcy), a z trzema z nich ma troje dzieci. Jego życie prywatne było szeroko komentowane przez media. Światową rozpoznawalność przyniosła mu jednak historia związana z córką. Gdy w 2012 roku ujawniono, że pozostaje ona w związku z kobietą i jest homoseksualna, Chao postanowił publicznie ogłosić nagrodę dla mężczyzny, który ją poślubi.
Oferta, opiewająca na 65 milionów dolarów, wywołała duże zainteresowanie i równie ogromną krytykę. W 2014 roku nagroda została nawet zwiększona do 180 milionów dolarów (gdy córka postanowiła wziąć ślub z wieloletnią partnerką), co tylko podsyciło medialną burzę. Córka biznesmana odpowiedziała w liście otwartym, jasno deklarując swoje negatywne stanowisko i prośbę o szacunek dla społeczności LGBT. Sprawa stała się symbolem konfliktu między tradycyjnymi a współczesnymi wartościami.
Choć Cecil Chao nigdy nie okazał skruchy, to finalnie wycofał ofertę. Ta historia pokazała, jak daleko może sięgnąć wpływ milionera i jak bardzo jego prywatne decyzje i poglądy mogą stać się publicznym spektaklem.
Nicolas Berggruen - bezdomny miliarder
Na tle innych, wcześniej opisanych milionerów, Nicolas Berggruen - amerykańsko-niemiecki filantrop i finansista - wydaje się niemal spokojny. Jego ekscentryczność nie polega na spektakularnych gestach, lecz na konsekwentnym odrzuceniu tego, co dla wielu jest symbolem bogactwa.
Berggruen, urodzony w 1961 roku w Paryżu, dorastał w środowisku sztuki i biznesu. Wykształcenie zdobywał w Europie i Stanach Zjednoczonych, a karierę rozpoczął w świecie finansów. Z czasem stworzył własne przedsiębiorstwo inwestycyjne i pomnożył majątek do miliardów dolarów (w 2011 roku wynosił ponad 2,3 mld USD).
Mimo dużego sukcesu zdecydował się na radykalny krok - zrezygnował z posiadania domu. Sprzedał swoje nieruchomości i zaczął żyć w podróży, korzystając z hoteli na całym świecie. Ten styl życia przyniósł mu przydomek "miliardera bez adresu". Sam podkreślał, że nie chce być przywiązany do rzeczy materialnych i ceni sobie mobilność. Choć nigdy się nie ożenił, to korzystając z usług macierzyństwa zastępczego (surogatek), został ojcem córki i syna, których wychowuje i nazywa swoim największym dziedzictwem.
Jednocześnie angażował się w działalność intelektualną i filantropijną. Założył think tank (tzn. niezależny komitet doradczy), wspierał debatę o przyszłości Europy i finansował projekty naukowe oraz kulturalne. W jego przypadku ekscentryczność nie oznaczała więc chaosu i przesady. Była raczej świadomym wyborem - próbą życia na własnych zasadach, nawet jeśli oznaczało to odejście do typowego stylu życia milionera.
Historie tych pięciu milionerów (a nawet miliarderów) pokazują, że wielkie fortuny nie prowadzą do jednego, przewidywalnego scenariusza, a pieniądze nie zawsze dają szczęście. Mogą oznaczać izolację, obsesję, dziwactwo albo świadome odrzucenie luksusu. Ekscentryczność w świecie bogaczy nie jest wyjątkiem - to raczej jedna z prawdopodobnych dróg. Bo kiedy znika konieczność dostosowywania się do świata, rodzi się coraz większa chęć życia według własnych zasad. A te, jak pokazują opowieści, potrafią być naprawdę zaskakujące.
