Miriam Rosenberg: Opowieść o zapomnianej menorze

Miriam Rosenbergarchiwum prywatne

Spowiedź przebiegała nietypowo. Przed konfesjonałem klęczała nastoletnia dziewczyna i zanosiła się płaczem. Nie z powodu wyznawanych grzechów, nie z powodu surowej pokuty. Niedawno wróciła z wycieczki klasowej do Auschwitz, po której zaczęła zadawać pytania, jakie przed nią zadawało sobie wielu. Kilka z nich skierowała do księdza. Zapytała: "Jak to się stało, że w Polsce zginęło tylu Żydów?

Nauki ortodoksyjnej pani domu

To był moment, w którym musiałam zdecydować, co dalej. Po wielu rozmowach, nie tylko z rabinami, ale duchownymi chrześcijańskimi różnych wyznań, poczułam, że to judaizm jest najbardziej spójny z moimi wartościami. Że tylko powrót do wiary przodków da mi szczęście i spokój. Zostawiłam chrześcijaństwo za sobą, ale nadal mam do niego duży szacunek, bo to religia, w której się wychowywałam i która mnie w pewien sposób ukształtowała.
Miriam Rosenberg z mężem
Miriam Rosenberg z mężemMiriam Rosenbergarchiwum prywatne
decoration

Zakrywanie włosów i kąpiele w mykwie

Miriam od ślubu zasłania włosy chustą
Miriam od ślubu zasłania włosy chustąMiriam Rosenbergarchiwum prywatne
decoration
Na przykład, jeśli siadamy obok siebie na kanapie, staramy się, żeby były na niej dwie poduszki. Dzięki temu nie czujemy drgań naszych ciał. Jeśli to niemożliwe, bo np. jesteśmy w gościach, wkładam między nas torebkę.
Miriam nadal uczy się, jak prowadzić swoją kuchnię
Miriam nadal uczy się, jak prowadzić swoją kuchnięMiriam Rosenbergarchiwum prywatne
decoration

Małe tęsknoty

Powrót i co dalej?

Nasza religia to nie monolit, są synagogi dla konwertytów czy powracających, którzy poznali świecki świat, są marokańskie, jemeńskie, syryjskie lub irackie w Londynie, tureckie bardziej w USA. Dla mnie najważniejsze jest to, żeby rabin zachęcał do rozwoju duchowego. W prawie mamy tzw. złagodzenia i zaostrzenia. Chodzi o to, żeby osoby, które dopiero poznają religię i wpadają w panikę na wieść o 613 przykazaniach z Tory, nie przerazić, nie przytłoczyć. To tak, jakbyś osobie, która dopiero co się ochrzciła, kazała codziennie chodzić do kościoła i do spowiedzi. Jeśli ktoś tak chce - może, to taki dobry uczynek. Ale nie musi.