Ślady botaniczne na miejscu zbrodni mogą odgrywać ważną rolę w identyfikacji sprawców przestępstwa, miejsca ukrycia zwłok czy określenia czasu i przyczyny zgonu. Do skazania jednego z najbardziej znanych seryjnych morderców na świecie, Teda Bundy'ego, przyczyniły się między innymi dowody pochodzenia botanicznego. 9 lutego 1978 roku doszło do porwania 12-letniej Kimberly Leach. Znalezione pod podwoziem samochodu, którym jeździł Bundy, liście i ziemia pomogły powiązać mężczyznę z miejscem zbrodni. Finalnie został skazany za uprowadzenie i zabójstwo dziewczynki.
Czym jest botanika sądowa?
Na początku warto zacząć od tego, czym jest kryminalistyka. To dziedzina nauki zajmująca się badaniem metod wykrywania, zabezpieczania i analizowania dowodów przestępstw oraz ustalaniem sprawców. Botanika sądowa to jedna z dziedzin kryminalistyki, jej celem jest badanie śladów pochodzenia roślinnego w postępowaniach prawnych cywilnych, jak i karnych. Wśród dyscyplin botaniki sądowej można wymienić między innymi: anatomię roślin, ekologię roślin, biologię molekularną roślin, palinologię, anatomię drewna czy diatomologię.
Jedną z podstawowych zasad stosowanych w botanice sądowej jest zasada wymiany Locarda, z angielskiego Locard's Exchange Principle. Głosi, że jeśli dwa przedmioty lub osoby kiedykolwiek miały ze sobą styczność, doszło między nimi do wymiany materiału. Mówiąc inaczej, sprawca przestępstwa pozostawia ślad na miejscu zdarzenia, jednocześnie zabierając coś ze sobą. Może być to włos, włókno z ubrań czy niewielki pyłek. Na zasadzie wymiany Locarda opiera się czterokierunkowa teoria powiązań, znana też jako zasada wymiany śladów. Jej celem jest identyfikacja czterech elementów składowych powiązanych ze sobą: ofiary, miejsca zbrodni, dowodu i podejrzanego. Po rozpoznaniu tych składowych śledczy przechodzą do odnajdywania zależności pomiędzy ofiarą i dowodem oraz podejrzanym i miejscem zbrodni.
Dowody botaniczne mogą być pomocne nie tylko podczas identyfikacji ofiar, sprawców przestępstw czy miejsca i czasu zbrodni. To także istotny element postępowań dotyczących porwań. Roślinne ślady wykorzystywane są również podczas śledztw związanych z przemytem narkotyków, roślin i zwierząt, a nawet zbrodni wojennych.
Drewno świadkiem zbrodni
Jednym z najbardziej znanych przypadków dopuszczenia dowodu botanicznego w procesie sądowym jest sprawa porwania dwudziestomiesięcznego Charlesa Jr. Lindbergha, syna pilota i uhonorowanego oficera wojskowego Charlesa Lindbergha oraz jego żony Anne, pisarki i lotniczki. Sprawę opisuje David J. Gibson w swojej książce "Dowody Zbrodni. Jak rośliny rozwiązują zagadki kryminalne". Późnym wieczorem 1 marca 1932 roku małżeństwo, przygotowujące się do snu, usłyszało przeraźliwy krzyk niani. Kobieta odkryła, że chłopiec zniknął ze swojego łóżeczka. Po bezskutecznym przeszukaniu posiadłości natychmiast zawiadomiono policję. Informacja o prawdopodobnym porwaniu dziecka wpływowej i majętnej pary niemal natychmiast pojawiła się w stacjach radiowych w całym kraju. Podczas śledztwa pod oknem pokoju dziecięcego, znajdującego się na piętrze domu, odkryto wgłębienia w ziemi. Zaledwie dwadzieścia metrów od budynku znaleziono porzuconą drabinę, której podłużnice idealnie pasowały do śladów pozostawionych pod oknem. W pobliżu odnaleziono również odciski stóp oraz list z żądaniem okupu w wysokości 50 tysięcy dolarów. Niestety, po 42 dniach od tragicznej nocy odnaleziono ciało chłopca pochowane w płytkim grobie zaledwie osiem kilometrów od jego domu. Rany na głowie dziecka wskazywały, że prawdopodobnie zmarło po upuszczeniu przez porywacza podczas schodzenia z drabiny, gdy złamał się jeden ze szczebli.
To właśnie drabina, a dokładniej drewno, z którego została wykonana, okazała się kluczowym dowodem prowadzącym do porywacza. Do sprawy powołano biegłego, wykwalifikowanego leśnika Służby Leśnej Stanów Zjednoczonych, Arthura Koehlera, który w toku postępowania zyskał przydomek "eksperta od drewna". Koehler przeanalizował strukturę drewna, ślady narzędzi oraz szerokość słojów rocznych, pozwalających określić wiek drzewa. Na podstawie otrzymanych wyników udowodnił, że drewno użyte do budowy drabiny pochodziło z drewna sosny żółtej, a dokładnie deski znajdującej się w domu oskarżonego, Bruno Richarda Hauptmanna, który jak się później okazało, z zawodu był stolarzem. Podczas przeszukania jego domu śledczy zauważyli brak jednej deski w podłodze na strychu. To właśnie z niej mężczyzna wykonał jedną z podłużnic drabiny. Wnikliwa ekspertyza Koehlera pozwoliła bezpośrednio powiązać Hauptmanna ze zbrodnią i stała się jednym z najważniejszych dowodów w procesie. Sąd skazał winnego na karę śmierci.
Drewno znalezione na miejscu zbrodni, tak jak w powyższym przykładzie, może być kluczowe w rozwiązywaniu śledztw kryminalnych. Dzięki analizie wielkości i układu naczyń oraz szerokości i rozmieszczenia promieni rdzeniowych eksperci mogą wskazać na konkretny gatunek drewna. Układ i szerokość słojów rocznych pozwalają określić wiek i warunki wzrostu drzewa. Natomiast struktura cewek i włókien drzewnych pomaga sprawdzić pochodzenie drewnianego materiału dowodowego. Dla śledczych mogą być istotne także pozostawione na fragmentach drewna ślady narzędzi.
Wystarczy pyłek
Podczas analizy śladów biologicznych niezwykle ważne mogą okazać się niepozorne, często mikroskopijne pyłki roślin. Ten dział botaniki sądowej określany jest jako palinologia. Zajmuje się analizą cech charakterystycznych ziaren pyłków. Doświadczony palinolog, oceniając właściwości takie jak kształt, budowę, ciężar, barwę, czy struktury ułatwiające transport (aparat lotny) może ocenić, z jakiej rośliny pochodzą dane pyłki. Co ciekawe, te niewielkie cząstki mają właściwości lepkie, co umożliwia im skuteczne osiadanie na powierzchniach, na przykład na włosach, skórze, odzieży, podeszwach butów, glebie, a nawet zwłokach. Dodatkowo większość pyłków jest zbudowana z niezwykle trwałej substancji zwanej sporopoleniną, która wykazuje odporność na czynniki zewnętrzne, a nawet obróbkę chemiczną czy detergenty.
Pyłki roślin wiatropylnych występują powszechnie i w dużych ilościach. Najcenniejsze dowodowo są natomiast pyłki pochodzące z roślin owadopylnych, które mają ograniczony zasięg i są specyficzne dla wybranych środowisk. Co można znacznie ułatwić identyfikację miejsc, skąd pochodzą. Palinologia jest jedną z najczęściej wykorzystywanych i najprężniej rozwijających się dziedzin botaniki sądowej. Jej zadaniem jest także opracowywanie tak zwanego pyłkowego odcisku palca, czyli profilu pyłkowego różnych środowisk, które tak jak linie papilarne, dla poszczególnych miejsc na świecie są unikalne i niepowtarzalne. Nie jest to wcale proste zadanie, ponieważ pyłki mogą opadać nawet do dwóch, a nawet w niektórych przypadkach kilkudziesięciu, kilometrów od rośliny, z której pochodzą.
Kalendarz pylenia roślin jest istotny nie tylko dla alergików, lecz także dla palinologów uczestniczących w śledztwach kryminalnych. Opiera się on na powtarzalnym, corocznym schemacie kwitnienia i pylenia poszczególnych gatunków roślin. Pomocne są również mapy pylenia, przedstawiające charakterystyczne zespoły pyłkowe dla poszczególnych regionów. Informacje te mogą pomóc w określeniu czasu oraz miejsca zdarzenia.
David J. Gibson przedstawia sprawę porwania i brutalnego morderstwa dwóch dziesięcioletnich dziewczynek. Zbrodnia miała miejsce w 2002 roku w Soham w Wielkiej Brytanii. Przyjaciółki, przebywające na rodzinnym spotkaniu, wymknęły się do pobliskiego sklepu po słodycze i nigdy więcej nie wróciły. Podczas śledztwa w koszu przy szkolnym magazynie odnaleziono dwie spalone koszulki piłkarskie, które dziewczynki miały na sobie w dniu zaginięcia. Jakiś czas później leśniczy znalazł w przydrożnym rowie ich częściowo spalone ciała. Podejrzanym w sprawie okazał się woźny, Ian Huntley, pracujący w Soham Village College, szkole, do której uczęszczały dziewczynki. Jak później ustalono, mężczyzna był już wcześniej znany policji jako sprawca przestępstw o charakterze seksualnym, co w kontekście jego pracy w szkole było szczególnie niepokojące. Sprawca zwabił dzieci do swojego domu, wykorzystując jako pretekst rzekome spotkanie z ich ulubioną nauczycielką.
Materiałem dowodowym, który pozwolił powiązać zabójcę z miejscem porzucenia ciał, okazały się ziarna pyłku oraz fragmenty gleby znalezione na samochodzie i butach podejrzanego. Istotną rolę odegrała również ekspertyza botaniczki sądowej i palinolożki Patricii Wiltshire. Rów, w którym odnaleziono ciała dziewczynek, porośnięty był pokrzywami. Wiltshire zauważyła, że rośliny zostały wcześniej zdeptane, a następnie odrosły nowymi pędami. Na podstawie tempa wzrostu pokrzyw, ustaliła, że ciała znajdowały się w tym miejscu przez około dwa tygodnie. Ostatecznie sprawca został skazany na karę dożywotniego pozbawienia wolności.
Przez żołądek do sprawcy
Podczas rozwiązywania zagadek kryminalnych przydatne mogą być nie tylko fragmenty mchów, nasiona czy ziarna pyłku, które pomagają powiązać sprawcę z miejscem zbrodni. Znaczenie mogą mieć również rośliny znajdujące się w ostatnim posiłku ofiary. David J. Gibson przywołuje przypadek, który miał miejsce w Denver w 1982 roku. Na poboczu drogi odnaleziono ciało 21-letniej stażystki lokalnej stacji radiowej. W trakcie śledztwa w pierwszej kolejności przesłuchano chłopaka ofiary, z którym przed śmiercią zjadła lunch w restauracji fast food. Autopsja wykazała jednak, że w żołądku dziewczyny znajdował się posiłek przypominający sałatkę, a nie hamburger i koktajl mleczny, jak zeznał jej partner. Warto zaznaczyć, że pokarm zwykle pozostaje w żołądku od dwóch do sześciu godzin, zanim zostanie przesunięty do jelita cienkiego, choć czas ten zależy od rodzaju spożytego posiłku oraz indywidualnych cech organizmu. Obecność znacznej ilości treści pokarmowej w żołądku może być dla patologa wskazówką, że do zgonu doszło stosunkowo niedawno. Analiza fragmentów warzyw znajdujących się w treści pokarmowej pozwoliła przypuszczać, że ofiara przed śmiercią zjadła jeszcze jeden posiłek. O pomoc w rozwiązaniu tej zagadki poproszono botaniczkę Jane Bock oraz fizjologa Davida Norrisa. W latach 80. XX wieku nie dysponowano jeszcze bazą referencyjnych próbek przetrawionych roślin, dlatego badacze musieli stworzyć ją samodzielnie. W tym celu zgromadzili zestaw najczęściej spożywanych warzyw, z których pobierali niewielkie porcje i dokładnie je przeżuwali. Zgodnie z zaleceniami fizjologicznymi aż 32 razy. Następnie uzyskaną papkę badali pod mikroskopem i porównywali z fragmentami roślin znalezionymi w żołądku ofiary. Dzięki temu ustalono, że w ostatnim posiłku dziewczyny znajdowały się między innymi kapusta, sałata, cebula, czerwona fasola oraz zielona papryka. Zestaw tych składników odpowiadał sałatce serwowanej w popularnej sieci restauracji Wendy's.
Kolejnym krokiem było ustalenie, z kim ofiara mogła spożyć ten posiłek. W toku dalszego postępowania dowiedziono, że dziewczyna miała kontakt z seryjnym mordercą działającym na terenie południowo-zachodnich Stanów Zjednoczonych. Spotkała go wcześniej przypadkowo w domu swojego brata, gdy mężczyzna poprosił o możliwość skorzystania z telefonu, twierdząc, że ma problem z samochodem. Sprawca zapamiętał dziewczynę, a następnie odnalazł ją i doprowadził do ponownego spotkania na przystanku autobusowym. Przedstawił się jako znajomy jej brata i zaprosił ją na kolację, która okazała się jej ostatnim posiłkiem. Kelnerzy pracujący tego dnia w restauracji Wendy's rozpoznali mężczyznę na zdjęciach okazanych przez policję, co ostatecznie przyczyniło się do jego skazania.
Dowody zanurzone w wodzie
W kryminalistyce istotną rolę odgrywają nie tylko ślady botaniczne znalezione na lądzie, lecz także te ukryte pod wodą. W przypadku utonięć pomocne okazują się okrzemki, jednokomórkowe glony wodne występujące powszechnie w jeziorach, rzekach i stawach. Na świecie opisano około 100 000 gatunków tych organizmów, a ich zakwity najczęściej występują wiosną i jesienią. Dziedzina nauki zajmująca się okrzemkami nosi nazwę diatomologii. Okrzemki łatwo przyczepiają się do mokrych tkanin i mogą utrzymywać się na nich przez długi czas, dzięki czemu stanowią cenny materiał śledczy. Porównanie gatunków okrzemek obecnych na dowodach z tymi z miejsca zdarzenia pozwala ustalić, czy pochodzą z danej lokalizacji.
David J. Gibson opisuje kilka przypadków, w których niepozorne okrzemki przyczyniły się do ustalenia sprawców przestępstw. Jednym z przykładów jest sprawa dwóch chłopców z Nowej Anglii, którzy podczas wędkowania nad stawem zostali zaatakowani przez nastoletnich chuliganów. Mieli zostać dotkliwie pobici i związani mocną taśmą klejącą, a następnie pozostawieni na śmierć w stawie, w którym jeszcze przed chwilą łowili ryby. Na szczęście jeden z chłopców zdołał uwolnić się z więzów, ratując przed utonięciem siebie i kolegę. Ofiary zgłosiły się na policję, a dręczyciele zostali aresztowani. Pobrano materiał z obuwia domniemanych sprawców. Znaleziono w nim 14 gatunków okrzemek, które obecne były również na dnie stawu. Po przedstawieniu podejrzanym materiału dowodowego przyznali się do winy.
Okrzemki są szczególnie przydatne w analizach topielców. Dzięki tak zwanemu testowi okrzemkowemu, stosowanemu w kryminalistyce od lat 60. XX wieku, możliwe jest ustalenie, czy śmierć nastąpiła wskutek utonięcia, czy ofiarę wrzucono do wody po zgonie. W przypadku utonięcia okrzemki są obecne w całym organizmie, natomiast jeśli ciało włożono do wody po śmierci, występują głównie w płucach. David J. Gibson opisuje również sprawę 58-letniej kobiety wyłowionej z rzeki Hudson w Nowym Jorku. Podczas sekcji stwierdzono obecność okrzemek w szpiku kości udowej, co wskazywało na utonięcie. W wyniku połykania dużej ilości wody tonąca osoba doświadcza rozerwania membrany pęcherzykowo-kapilarnej w płucach, co umożliwia przedostanie się okrzemek do krwioobiegu i ich rozprzestrzenienie w całym organizmie. Sprawcą okazał się partner ofiary, który najpierw odurzył kobietę difenhydraminą, a następnie wrzucił ją do rzeki. Ofiara odzyskała jednak przytomność w wodzie, po czym zmarła tragiczną śmiercią na skutek utonięcia.
Analiza spraw kryminalnych pokazuje, że wielu sprawców starannie planuje swoje zbrodnie, zabezpieczając się przed pozostawieniem odcisków palców czy zapewniając sobie wiarygodne alibi. Często jednak nie doceniają wagi na pozór nieistotnych dowodów botanicznych, które mogą okazać się biletem do więzienia w jedną stronę.
