"Na złość ojcu uczyłem się fizyki". Syn Papcia Chmiela podbija kosmos

Wojciech Brzeziński

Wojciech Brzeziński

NASA/JPL-CaltechINTERIA.PL

Ojciec wysłał mnie do Pałacu Kultury na malarstwo i rzeźbę, ale niestety, a może i stety, byłem beztalenciem. Na złość ojcu uczyłem się fizyki i matematyki - opowiada Artur Chmielewski, syn legendarnego Papcia Chmiela. Teraz jest jednym z czołowych inżynierów w Jet Propulsion Laboratory, które pracuje dla NASA. Na koncie ma już zaplanowanie 15 misji kosmicznych.

Dobry czas na kosmos trwa od października 1957 roku. Dobry moment będzie w 2033 roku, jak ludzie będą lecieć na Marsa, dobrym momentem będzie też 2043 rok, kiedy będziemy tam mieli stałe bazy. Nie ma złego momentu.

Misja na Czerwoną Planetę

Znak/Artur B. Chmielewskiarchiwum prywatne
decoration

Inżynier w rodzinie artystów

I tak w pracy inżyniera, przydały mi się nawet wycieczki do lasu, podczas których ojciec pokazywał mi, jak zbudowana jest struktura liścia czy pajęczyna. Potem, w NASA, zaczęliśmy w ten sposób budować struktury, które były lekkie, elastyczne i wytrzymałe.
Wszystkie łatwe misje kosmiczne, do których wystarczyło wykonać proste obliczenia, już zostały zrobione. Teraz NASA bardzo chętnie zatrudnia ludzi, którzy łączą na przykład dyplom z historii sztuki z dyplomem z inżynierii oprogramowania. Albo matematykę z malarstwem. Oni są zawsze niesamowicie kreatywni.

Polska misja na Marsa

Znak/Artur B. Chmielewskiarchiwum prywatne
decoration