"Nie chcemy sprowadzać tu kolejnego człowieka. Nie warto"

Gabriela Kurcz

Gabriela Kurcz

Dawid Tatarkiewicz/EAST NEWSEast News

Świadomi zagrożeń współczesnego świata, oczytani, wykształceni. Weganie, ekolodzy, wyznawcy idei "zero waste". Nie jedzą mięsa, segregują śmieci, wierzą w minimalizm i... z niepokojem patrzą w przyszłość. W końcu decydują się na bezdzietność. Bezdzietność dla planety.

Poczucie winy

Jeśli weźmiesz pod uwagę nie tylko wpływ emisji gazów przez własne dzieci, ale także przez twoje wnuki, a później ich dzieci itd., te liczby jeszcze urosną. Każde dziecko dodaje szacunkowo 9441 ton CO2 do węglowego dziedzictwa rodzica - to ok. 5,7 razy więcej niż jego bezpośrednia emisja w ciągu całego życia.

W trosce o dzieci

"Wisienka na torcie"

Od wielu lat czułam, że to parcie do powiększania liczby osób na Ziemi jest nieodpowiedzialne i może doprowadzić do katastrofy, ale przez długi czas trafiała do mnie argumentacja, że "ktoś przecież musi pracować na nasze emerytury". Potem rozpoczęłam studia socjologiczne i w ich trakcie zaczęło docierać do mnie, że w rozwiniętych ekonomicznie społeczeństwach to tak nie działa, że ilość przechodzi w jakość... Moje nastawienie ugruntowała lektura książki Hansa Roslinga "Facktfulness", która przepięknie przedstawia globalność zjawiska mniejszej dzietności przy większej stabilności ekonomicznej i przekonuje, że szybko rosnąca liczba ludzi na Ziemi za jakiś czas się wypłaszczy.

Inne pokolenie, inne wartości

Rozumiem osoby, które chcą zostać rodzicami. Spora część społeczeństwa nie ma jednak takich potrzeb i nie powinna być zachęcana, czy nakłaniana do prokreacji. Myślę wręcz, że powinni być wskazywani jako przykład odpowiedzialnej postawy i patriotyzmu. To jednak tylko mrzonki.
"Wydarzenia": Fundacja Polsat buduje Centrum Chorób RzadkichPolsat NewsPolsat News