Niemcy nie mieli litości. Wysadzili trzon podczas ucieczki z Warszawy

Kamil Olek

Kamil Olek

Zniszczona kolumna w 1945 rokuWikimedia Commons

Choć kolumn maści wszelkiej nigdy w Warszawie nie brakowało, słowo to, rzucone w eter, niemal z marszu przywodzi na myśl tę jedną, konkretną - Kolumnę Zygmunta. Monument ów, mimo że niepozorny w swej fizyczności (ot, król na cokole - formanieporównywalna do kunsztu architektonicznego wielu innych punktów stolicy), kryje w sobie nie tylko cztery stulecia historii, ale i wyjątkowy ładunek symboliczny, czyniący zeń punkt orientacyjny zbiorowej świadomości. Ładunek ten towarzyszy zresztą całości od 1644 roku - wzniesienie kolumny było wszak nie tylko manifestem dynastycznym, ale i prekursorską formą upamiętnienia władcy - pierwszym świeckim pomnikiem tego rodzaju w nowożytnej Europie. Historia tegoż pozostaje zaś świadectwem zmieniających się czasów.

Kolumna około 1905 roku
Kolumna około 1905 rokuWikimedia Commons
decoration

Sława w kamieniu i brązie. O kolumnowej ambicji Wazów

Kolumna w 1864 roku
Kolumna w 1864 rokuNarodowe Archiwum Cyfrowe
decoration

W cieniu wojen

Dwa pierwsze trzony kolumny Zygmunta
Dwa pierwsze trzony kolumny ZygmuntaWikimedia Commons
decoration

Symbol

Zniszczona kolumna w 1946 roku
Zniszczona kolumna w 1946 rokuNarodowe Archiwum Cyfrowe
decoration
Bernardo Belotto, 'Krakowskie Przedmieście od strony Bramy Krakowskiej'
Bernardo Belotto, 'Krakowskie Przedmieście od strony Bramy Krakowskiej'Wikimedia Commons
decoration