"Chciałam zrzucić kilka kilogramów i mieć 'hot summer body'. I miałam, ale ciążowe 'hot summer body'" - można przeczytać na jednym z internetowych forów dla ciężarnych. Wpis opatrzony jest tagiem #ozempicbaby, czyli w prostym tłumaczeniu "ozempicowe dziecko". Tak nieformalnie określają swoje ciąże kobiety, które dowiedziały się, że spodziewają się dziecka w trakcie (lub po) terapii Ozempickiem.
Czym są "Ozempic babies"?
Dla wielu z nich ciąża była nie tylko niespodzianką, lecz nawet spełnieniem nieosiągalnego dotychczas marzenia. Powodzenie łączą bezpośrednio z utratą masy ciała i - konsekwentnie - ze środkami, które im w tym pomogły: agonistami receptora peptydu glukagonopodobnego-1 (GLP-1).
Najprościej mówiąc, leki te pobudzają wydzielanie insuliny, hamują apetyt, zwalniają opróżnianie żołądka i dają uczucie sytości. Stosuje się je w leczeniu cukrzycy typu 2 oraz w redukcji masy ciała. Zdaniem licznych internautek, w niektórych przypadkach stają się nieoczekiwaną odpowiedzią na walkę z niepłodnością.
Zdania specjalistów są w tej kwestii podzielone. "W mojej praktyce i wśród moich kolegów rzadko spotykamy się z tym przypadkiem" - mówił Nanette Santoro, profesor położnictwa i ginekologii oraz kierownik katedry endokrynologii rozrodu i niepłodności na Wydziale Medycznym Uniwersytetu Kolorado, cytowany przez The BMJ.
Z kolei prof. UMK z Collegium Medicum w Bydgoszczy i Oddziału w Gdańsku dr hab. Maciej W. Socha - ginekolog-onkolog, położnik-perinatolog i seksuolog - wskazuje na związek między chudnięciem a szansą na ujrzenie dwóch kresek na teście ciążowym.
- Leczenie otyłości zwiększa szansę na ciążę, a leki stosowane w celu zmniejszenia masy ciała, takie jak semaglutyd a szczególnie tirzepatyd, poprawiają funkcję układ hormonalnego. Receptory dla GIP, będącego składnikiem tirzepatydu, znaleziono w układzie rozrodczym u kobiet. Poprzez zmniejszenie masy ciała i pośrednie efekty leczenia, zwiększa się liczbę pęcherzyków jajnikowych, a także zwiększają szansę na powodzenie zapłodnienia pozaustrojowego metodą in vitro - mówi w rozmowie z Interią.
- Nowoczesne leki typu tirzepatyd poprawiają płodność. Tym samym "Ozempic babies" to dzisiaj też "tirzepatyd babys" lub po prostu "schudnij babies" - tłumaczy.
Ciąża po Ozempicu? "Leczenie otyłości zwiększa szansę"
Profesor zaznacza jednak, że nie są to "leki na płodność" i choć ją ewidentnie wspomagają, to dalej wskazaniem do leczenia jest otyłość.
- U wielu kobiet skuteczne leczenie otyłości przywraca naturalną płodność, dlatego podczas terapii trzeba pamiętać o skutecznej antykoncepcji, jeśli ciąża nie jest planowana - podkreśla lekarz. Obawę wśród kobiet, które doczekały się "Ozempic babies" mogą budzić wskazania, wedle których wspomniane środki należy odstawić w okresie planowania ciąży. A co wtedy, gdy informacja o ciąży przychodzi niespodziewanie?
- Oficjalne zalecenia dotyczące odstawienia semaglutydu na dwa miesiące a tirzepatydu na miesiąc przed planowaną ciążą wynikają przede wszystkim z ostrożności oraz wyników badań na zwierzętach. Co istotne, dotychczasowe badania u ludzi nie wykazały zwiększonego ryzyka poważnych niekorzystnych wyników ciąży po tzw. przypadkowej ekspozycji we wczesnej ciąży - tłumaczy specjalista i zaznacza, że nadal jednak nie oznacza to, że leki te są bezpieczne do stosowania w ciąży.
- W aktualnym stanie prawnym, po jej rozpoznaniu powinny zostać przez lekarza odstawione - stwierdza.
- Podkreślić należy, że mamy badania obserwacyjne i analizy dziesiątek tysięcy takich ciąż, które nie wykazały wzrostu ryzyka dużych wad wrodzonych, poronień, porodów przedwczesnych, urodzenia dziecka SGA (zbyt małego do zaawansowania ciąży) ani obumarcia płodu - wymienia prof. Socha. - jednak nadal brakuje badań prospektywnych z randomizacją, pozwalających jednoznacznie potwierdzić bezpieczeństwo analogów hormonów inkretynowych. Dobra opieka przedkoncepcyjna, w tym normalizacja masy ciała, ewidentnie przyczynią się do zwiększonej szansy na zdrową ciążę, ale dalej polecam te przygotowania prowadzić z lekarzem i położną - zaznacza.
"Ozempicowe rozwody". Szwedzi ujawnili niepokojące statystyki
Ciąża nie jest jedynym "efektem" przypisywanym przez pacjentów braniu Ozempicu i jego pochodnych. Swoją cegiełkę dołożyli do tego szwedzcy naukowcy, badając tzw. Ozempic divorces, czyli "ozempicowe rozwody". Badanie opublikowane przez nich w piśmie "JAMA Surgery" dowodzi, że "osoby, które z sukcesem leczono preparatami z grupy GLP-1 dwukrotnie częściej rozstawały się z partnerem niż osoby z grupy kontrolnej". Ale czy na pewno stoi za tym ten właśnie preparat?
- Redukcja masy ciała zmienia tożsamość. Zwłaszcza tak duża, np. z otyłości drugiego, trzeciego stopnia. Życie zmienia się wówczas o 180 stopni - tłumaczy Interii Katarzyna Kucewicz, psycholożka i psychoterapeutka. Pracując na co dzień z osobami z otyłością, przyznaje, że taka zmiana stanowi dla par prawdziwe wyzwanie.
- Różnica nie zachodzi jedynie w wyglądzie. Partner czy partnerka zaczyna przede wszystkim inaczej żyć: Inaczej jeść, więcej się ruszać. Nagle w domu nie pachnie odgrzewaną pizzą, lecz np. gotowanym kalafiorem - wymienia specjalistka.
Oznacza to, że zmieniają się także dotychczasowe rytuały, a część z nich zupełnie zanika. Do tego często pojawia się większe zainteresowanie ze strony innych osób, a nawet adoracja. - Partnerzy mogą to różnie odbierać. Niektórzy będą zazdrośni, mogą czuć się zagrożeni, a to kolejny czynnik, który może mieć wpływ na relację - tłumaczy.
"Wyjście z otyłości jest jak ozdrowienie"
Powodem, ponownie, nie jest zatem sam stosowany preparat, lecz konsekwencje utraty masy ciała. O ile przy "Ozempic babies" odnoszą się one do sfery fizycznej, tutaj w grę wchodzi nasza psychika. - Dla wielu osób wyjście z otyłości jest równoznaczne z ozdrowieniem. I tak, jak zdarza się, że osoby po przejściu choroby nowotworowej chcą diametralnie zmienić swoje życie, tak samo po utracie masy ciała może pojawić się potrzeba, by "zacząć od nowa". W tym także zostawienie "starego" związku za sobą - mówi psycholożka.
Katarzyna Kucewicz uspokaja jednak, że obserwacje Szwedów nie mają na razie odzwierciedlenia w polskiej rzeczywistości. A przynajmniej nie w namacalnym stopniu. - Główny obszar mojej pracy to praca z osobami z otyłością. W większości moimi pacjentkami są kobiety i muszę przyznać, że nie słyszałam, by podejmowały taki krok - mówi o rozstaniach po schudnięciu. W swojej praktyce nie spotkała również pacjentek, które po utracie masy ciała doświadczyłyby porzucenia.
- To zjawisko w teorii jest nam dobrze znane, natomiast na ten moment słyszę, że związki osób, które wyszły z otyłości trwają i mają się dobrze - podkreśla. Zdaniem psycholożki jest jednak pewien aspekt, na który pary powinny zwrócić uwagę w tym procesie.
- Istotne jest to, jak partner czy partnerka towarzyszą w redukcji masy ciała. Czy czujemy wsparcie, wyrozumiałość, czy partner bądź partnerka przyjmuje rolę "żandarma"? Nie wyobrażam sobie też sytuacji, w której kochająca żona czy mąż zaczyna cały proces utrudniać, mówiąc np., że nie zrezygnuje z jedzenia słodyczy przy osobie, która się odchudza. Na dłuższą metę, takie zachowania można uznać za wrogie - podkreśla.
Dlatego przy zmieniających się schematach i rolach, ważna jest komunikacja. Rozmowy nie powinny następować dopiero wtedy, gdy rodzące się kryzysy zamieniają je w kłótnie.
To nie internetowy trend. Lekarze alarmują
Wokół Ozempicu i innych leków z grupy GLP-1 narosło już tyle historii, że momentami trudno oddzielić medyczne fakty od internetowych legend. Bez znaczenia czego dotyczą, specjaliści pozostają ostrożni w stawianiu uogólnionych wniosków i przypominają: Ozempic i jego pochodne to leki, a nie niewinny trend, który można bezkarnie wypróbować. Stosowanie semaglutydu zawsze powinno odbywać się pod opieką lekarza.
Nie sposób jednak przejść obojętnie wokół procesów, jakie leczenie otyłości uruchamia w życiu pacjentów. Ich efekt zdecydowanie nie kończy się na liczbie wyświetlanej na wadze.
