Obrazy wojny w NFT. Czy sztuka uratuje ukraińską armię?

Marek Sławiński

Marek Sławiński

Wiele wojen i konfliktów dokumentują artyścidomena publiczna

Niedowierzanie na twarzach madryckich powstańców Goi, plątanina ciał mieszkańców Guerniki Picassa czy zaciśnięte, bladoniebieskie pięści w serii “Rozstrzelań” Wróblewskiego - obrazy te łączy nie tylko wojna, ale czas powstania. Namalowano je bowiem post factum, ku pamięci poległych w walce bądź zamordowanych we śnie. Miały być symbolem zbrojnego oporu, bądź dowodem niesprawiedliwości, by to, co na nich przedstawiono, nigdy więcej się już nie powtórzyło. Okropieństwo wojny w sztuce nie pozwala zapomnieć, ale nie zmienia świata, a przynajmniej nie w takim stopniu, jak chcieliby tego autorzy.

Muzeum w czasach wojny

Relacja "minuta po minucie" w obrazach

Ukraina chętna nowościom technologicznym

Nie tylko ministerialne zbiórki

Czy Rosjanie omijają sankcje dzięki kryptowalutom?