Zalecenia żywieniowe zaczęto publikować już pod koniec XIX wieku. Departament Rolnictwa USA (USDA) opracował wtedy pierwsze tabele kaloryczne, skupiając się na makroskładnikach: białkach, tłuszczach i węglowodanach. W latach 20. XX wieku, czyli w czasach industrializacji, dieta opierała się na tanich i łatwo dostępnych produktach, głównie złożonych ze źródeł węglowodanów - takich jak chleb czy ziemniaki. By zapobiec niedożywieniu, ogłoszono wówczas pierwsze oficjalne wytyczne dla Amerykanów. Składniki diety podzielono na pięć grup o odpowiednich proporcjach: białko (mleko i mięso - 10% dziennego zapotrzebowania na kalorie), pieczywo (20%), warzywa i owoce (po 15% każda), tłuszcze (20%) oraz słodycze (10%).
Pierwszy kompletny przewodnik "Dietary Guidelines for Americans" USDA wydano w 1980 roku w reakcji na rosnącą epidemię chorób serca. Podkreślono w nim konieczność ograniczenia tłuszczów nasyconych i cholesterolu. W 1992 roku przeniesiono te zalecenia na ikonografię - Piramidę Żywieniową (Food Guide Pyramid). Jej kształt miał ułatwić odczytanie proporcji składników diety. U podstawy piramidy znalazły się produkty zbożowe (6-11 porcji dziennie: chleb, ryż, makaron), promowane jako tanie źródło energii. Wyżej umieszczono warzywa (3-5 porcji) i owoce (2-4 porcje), potem nabiał i białko (2-3 porcje: mięso, ryby, jaja, orzechy), a na szczycie produkty, które należało spożywać sporadycznie, czyli tłuszcze i słodycze. Piramida odniosła sukces edukacyjny, ale szybko spotkała się z krytyką. Twórców oskarżano bowiem o faworyzowanie produktów zbożowych pod wpływem lobby rolniczego oraz o sprzeczność z badaniami Harvardu, które wskazywały, że nadmiar rafinowanych węglowodanów sprzyja otyłości.
Kolejne zmiany wprowadzono w 2005 roku. Model "MyPyramid" uwzględniał aktywność fizyczną, przedstawioną graficznie jako pionowa strzałka z człowiekiem wspinającym się po schodach. Grupy produktów oznaczono kolorami: pomarańczowy dla zbóż (preferowane pełnoziarniste), zielony dla warzyw (podzielonych na podgrupy: zielone, pomarańczowe), czerwony dla owoców, niebieski dla nabiału (niskotłuszczowego), fioletowy dla białka (mięso, ryby, strączki), żółty dla tłuszczów. Porcje miały być personalizowane w zależności od wieku, płci i aktywności fizycznej. Hasło "Steps to a Healthier You" integrowało ruch z dietą, lecz i ten model spotkał się z krytyką za brak precyzji oraz nadal silny nacisk na ilość zbóż w diecie.
W 2011 roku USDA dokonało uproszczenia modelu piramidy. Proporcje przełożono na talerz (stąd nazwa "MyPlate"), który podzielono na ćwiartki: połowę powierzchni talerza zajmowały owoce i warzywa, po ćwierć zboża (preferowane pełnoziarniste) i białko, z niewielkim dodatkiem nabiału obok. Kształt miał odzwierciedlać intuicyjność diety, lecz wzbudził kontrowersje co do jakości produktów. W schemacie pominięto tłuszcze, nie rozróżniono jakości białka, a sekcja nabiału wydawała się zbędna.
Wytyczne żywieniowe w USA aktualizowane są co 5 lat przez Dietary Guidelines Advisory Committee. Opierają się na analizie danych epidemiologicznych, genetyki i mikrobiomu. Przez lata zalecenia zmieniały się pod presją rosnącej epidemii otyłości oraz badań kwestionujących demonizację tłuszczów w walce m.in. z chorobami serca. Rekomendacje z lat 80. i 90. dotyczące ograniczenia ich ilości w diecie okazały się częściowo mylące. Metaanalizy wykazały, że tłuszcze nasycone nie są jedynym czynnikiem ryzyka - znacząco zwiększają je także cukry proste i przetworzone zboża - dlatego zaleca się ich ograniczanie. Spożywane w nadmiarze wpływają na wzrost stężenia cholesterolu LDL we krwi, co jest uznanym i istotnym czynnikiem ryzyka chorób sercowo-naczyniowych.
Zatem dlaczego zmiany wprowadzono właśnie teraz? Amerykańskie statystyki pozostają alarmujące. Raport organizacji Trust for America’s Health (TFAH) wskazuje, że aż czterech na dziesięciu dorosłych Amerykanów zmaga się z otyłością. Według danych CDC (Centers for Disease Control and Prevention) rośnie też wskaźnik cukrzycy typu 2 wśród dzieci - z 0,4% w latach 90. do ponad 5% obecnie. Metaanalizy publikowane w "The Lancet" oraz badania przeprowadzone przez National Institutes of Health (NIH) pokazują, że wysokoprzetworzona żywność odpowiada za około 60% przypadków otyłości oraz chorób sercowo‑naczyniowych. Leczenie powikłań związanych z tymi stanami jest niezwykle kosztowne - szacuje się, że indywidualne rachunki zdrowotne oraz wydatki systemów opieki pochłaniają około 1,7 biliona dolarów rocznie.
Według raportu Gallupa w 2025 roku z otyłością zmagało się 37 proc. dorosłych mieszkańców USA, co oznacza spadek w porównaniu z rekordowym wynikiem 39,9 proc. z 2022 roku. Amerykańskie władze nie zwalniają więc tempa w walce z problemem z nadmierną masą ciała. 7 stycznia tego roku Departament Zdrowia i Opieki Społecznej (HHS) oraz Departament Rolnictwa (USDA) opublikowały nowy kształt piramidy żywienia - "Dietary Guidelines for Americans 2025-2030". Nowa piramida zastępuje MyPlate, powracając do klasycznego kształtu, choć w odwróconej formie, bo w kształcie litery “V".
U podstawy piramidy znajdują się rafinowane zboża, cukry dodane i ultraprzetworzone produkty, takie jak słodycze, napoje słodzone czy fast food - te elementy trafiają na margines diety. W środku umieszczono pełnoziarniste zboża oraz fermentowane produkty bogate w błonnik (spożywane z umiarem). Na szczycie jako fundament codziennej diety, są warzywa i owoce (w dużych ilościach), wysokiej jakości białko (mięso, drób, ryby, owoce morza, jajka, pełnotłusty nabiał: mleko, sery, jogurty) oraz zdrowe tłuszcze (oliwa, orzechy, nasiona). Uwzględniono zalecenia dotyczące aktywności fizycznej, wody jako napoju bazowego oraz suplementów (np. witamina D, wapń) jako ewentualnego uzupełnienia diety.
Na czele zmian w modelu Piramidy Żywienia stoją prominentne postacie: sekretarz zdrowia Robert F. Kennedy Jr. oraz sekretarz rolnictwa Brooke Rollins. Ich wspólny wysiłek wpisuje się w inicjatywę "Make America Healthy Again" (MAHA), która ma stawić czoła epidemii chorób przewlekłych, takich jak cukrzyca czy otyłość. Rollins zaznaczył, że zmiany obejmą także szkoły, programy federalne jak SNAP (Supplemental Nutrition Assistance Program) i szpitale, by chronić przed niezdrową żywnością zwłaszcza najmłodszych.
Kennedy, znany z bezkompromisowej walki o zdrowie publiczne, nazwał nowe wytyczne największym resetem polityki żywieniowej w historii USA. Z zaleceń opublikowanych w 1992 roku zachowano tylko limit 10% kalorii pochodzących z tłuszczów nasyconych. Podkreślił, że w walce z nadwagą kluczowa jest jakość pożywienia, a nie liczenie kalorii, stąd hasło: "Eat Real Food" (jedz prawdziwą żywność, unikaj przetworzonej).
Amerykańska rewolucja w żywieniu zaczyna się od prostego przesłania: w diecie stawiaj na naturalne produkty, czyli jedz to, co natura dała: owoce, warzywa, nabiał, jajka, chude mięso, ryby, strączki, pełnoziarniste produkty, orzechy, pestki i nasiona. Poprzednie wytyczne, które skupiały się głównie na ilości zbóż w diecie oraz na produktach odtłuszczonych, zawiodły. Nakierowały rynek na rozwój ultraprzetworzonych zamienników: słodzonych płatków śniadaniowych, "odtłuszczonych", ale z dodatkiem cukru mlecznych napojów czy przetworzonych produktów mącznych i przekąsek, które są łatwo dostępne, tanie i atrakcyjne pod kątem marketingowym, ale nie sprzyjają regulacji masy ciała i utrzymaniu odpowiedniej kondycji zdrowia. Badania z "New England Journal of Medicine" (2024) potwierdzają, że diety bogate w białko i tłuszcze stabilizują cukier we krwi, redukując uczucie głodu o 30%. Nowa piramida zamiast rafinowanych węglowodanów czy niskotłuszczowych produktów promuje więc białko, zdrowe tłuszcze oraz warzywa. Pierwszy raz wskazano na wysokoprzetworzoną żywność, słodzone napoje oraz gotowe przekąski jako główne czynniki napędzające epidemię otyłości i chorób dietozależnych wśród dorosłych, dzieci i młodzieży.
W Polsce zalecenia dotyczące diety co kilka lat opracowuje Instytut Żywności i Żywienia (IŻŻ). Funkcjonują one w postaci modelu talerza zdrowego żywienia, który został skrojony na miarę potrzeb Polaków na podstawie szeroko zakrojonych badań epidemiologicznych. W 2023 roku wskazano, że połowę talerza powinny zajmować warzywa i owoce, 25% - węglowodany złożone, w tym produkty pełnoziarniste, a pozostałe 25% - białko i tłuszcze. W naszym modelu nacisk położony jest zatem na dietę z dużym udziałem warzyw i owoców, z ograniczeniem cukru i żywności wysokoprzetworzonej. Zaleca się wybieranie produktów pełnoziarnistych, wyrobów mlecznych o obniżonej zawartości tłuszczu oraz ograniczenie czerwonego mięsa na rzecz ryb, drobiu i roślin strączkowych.
Jak zauważa Monika Czarnota-Słupianek, właścicielka gabinetu dietetycznego "Dietetyka Personalna" i autorka programu redukcji wagi "Ciało na Nowo", amerykańskie wytyczne w porównaniu z polskim modelem talerza wyraźniej akcentują rolę produktów bogatych w białko w regulacji uczucia sytości oraz ochronie masy mięśniowej. Natomiast w warstwie komunikacyjnej większy nacisk kładą na jakość i stopień przetworzenia żywności niż na sztywne proporcje w gramach czy porcjach.
Schematy polski i amerykański są zgodne co do ograniczenia cukrów prostych. Zaleca się w nich także picie dużej ilości wody i dbanie o regularną aktywność fizyczną. Monika Czarnota-Słupianek podkreśla, że wiele ogólnych zasad (m.in ograniczanie żywności wysokoprzetworzonej i cukrów dodanych oraz budowanie diety na produktach jak najmniej przetworzonych) z nowych wytycznych zza oceanu ma charakter uniwersalny i może znaleźć zastosowanie również wobec Europejczyków. Dietetyk dodaje, że podstawowe mechanizmy regulacji apetytu i metabolizmu są wspólne biologicznie, natomiast praktyczne rekomendacje zawsze należy osadzać w realiach danej populacji oraz stanu zdrowia konkretnej osoby.
Dr Michał Wrzosek, specjalista dietetyki i żywienia, zauważa, że jedna z głównych różnic między modelem polskim a amerykańskim dotyczy sposobu ich prezentacji graficznej. W jego ocenie obecny kształt odwróconej piramidy sprawia, iż grafika jest mniej przejrzysta i intuicyjna niż we wcześniejszych modelach. "Brak jednoznacznych proporcji poszczególnych grup produktów może utrudniać praktyczne stosowanie zaleceń, szczególnie osobom nieposiadającym podstawowej wiedzy żywieniowej" - dodaje dr Wrzosek. Dietetyk Monika Czarnota-Słupianek również ma wątpliwości co do graficznego przedstawienia zaleceń. Jak twierdzi: "dla osoby, która spojrzy na nią bez szerszego wyjaśnienia, nadal może ona działać jak klasyczna hierarchia ilościowa, sugerując, że to, co znajduje się u podstawy, powinno automatycznie dominować w diecie". Zauważa też, że choć nowe wytyczne w dużej mierze odpowiadają na współczesne wyzwania związane z otyłością i chorobami dietozależnymi, to nie oznaczają jeszcze ich szybkiego rozwiązania ani całkowitego pozbycia się tych problemów.
Nowy model piramidy w USA bazuje na uproszczeniu - unika sztywnych proporcji, skupiając się na wzorcach żywieniowych. Zwolennicy zauważają naprawę błędów z poprzednich dekad (ograniczenie ilości cukru i rafinowanych węglowodanów, zwrot w kierunku zdrowych tłuszczów), natomiast krytycy ostrzegają przed nadmiarem czerwonego mięsa i jego wpływem na zdrowie serca. Dr Wrzosek, podkreśla, że białko w diecie może stanowić cenną wskazówkę dla osób zmagających się z otyłością. "Białko sprzyja większemu uczuciu sytości oraz wspiera ochronę masy mięśniowej podczas redukcji masy ciała" - podkreśla Wrzosek. Jednak dr Justyna Bylinowska, redaktor naczelna portalu dietetycy.org.pl, przestrzega przed bezpośrednim przenoszeniem amerykańskich norm w kontekście zwiększenia podaży białka i tłuszczów, szczególnie nasyconych. "Może to zaburzać profil metaboliczny diety, zwłaszcza u osób z chorobami przewlekłymi" - dodaje Bylinowska. Z kolei Monika Czarnota-Słupianek uwagę na to, że mniej restrykcyjne podejście do części produktów odzwierzęcych może być interpretowane jako przyzwolenie na częstsze sięganie po produkty wysokotłuszczowe. Zwiększenie udziału produktów białkowych powinno być równoważone strukturą diety bogatą w warzywa i błonnik, ponieważ ich niedobór wpływa niekorzystnie na profil metaboliczny i długoterminową skuteczność zaleceń.
Dietetyk Czarnota-Słupianek podkreśla, że największą wartością tych zaleceń jest przesunięcie akcentu na jakość całego wzorca żywieniowego: ograniczanie żywności wysokoprzetworzonej i cukrów dodanych oraz budowanie diety na produktach z odpowiednią ilością białka, warzyw, owoców i pełnoziarnistych, wartościowych źródeł węglowodanów. "Amerykańskie Dietary Guidelines przeszły od fokusowania na pojedynczych składnikach do holistycznego modelu" - zauważa dietetyk. Wskazuje także, że edycja 2025-2030 upraszcza sposób przekazywania rekomendacji i mocniej eksponuje przekaz "eat real food", co niektórym osobom może ułatwiać codzienne wybory żywieniowe. "Jednocześnie u wielu pacjentów z otyłością brak bardziej konkretnych ram i proporcji bywa źródłem dezorientacji i utrudnia praktyczne wdrożenie zaleceń" - dodaje Czarnota-Słupianek.
Dr Wrzosek zauważa w schemacie nieścisłości. Wytyczne pozwalają na użycie masła i smalcu wołowego jako tłuszczów kulinarnych, przy czym nakazują ograniczenie spożycia tłuszczów nasyconych do poniżej 10% energii. "Te zalecenia są sprzeczne - zauważa Wrzosek - stosując masło lub smalec jako główne źródło tłuszczu, trudno utrzymać niski poziom spożycia nasyconych kwasów tłuszczowych". Jako zdrowsze alternatywy zaleca oleje roślinne, awokado, pestki i orzechy.
Dr Wrzosek wskazuje, że pytanie "co jeść?" słyszy w swoim gabinecie najczęściej. "Żyjemy w czasach absolutnego chaosu informacyjnego - każdy w internecie może powiedzieć, co chce" - zauważa. Podobnego zdania jest Monika Czarnota-Słupianek. "Przestańmy ścigać się w modnych eliminacjach, takich jak odstawienie glutenu czy laktozy bez wyraźnych wskazań medycznych" - apeluje. Szacuje się, że celiakia dotyczy zaledwie 1% światowej populacji, więc nie ma podstaw do całkowitego odstawiania glutenu. Rzeczywiście, w sieci roi się od porad żywieniowych, niemających potwierdzenia w badaniach klinicznych. Jednak tego typu wskazówki pojawiały się w przestrzeni publicznej już wcześniej. Można tu przywołać choćby słynną kampanię "Pij mleko, będziesz wielki", modę na diety niskotłuszczowe z lat 90., czy detoksy sokowe. Stosunkowo niedawno obalono też mit spożywania 5 posiłków dziennie. Zamiast tego lepiej dostosować ich liczbę do rytmu dobowego i stylu życia, słuchając sygnałów organizmu.
Dr Wrzosek radzi, by w każdym posiłku uwzględnić białko dla zwiększenia uczucia sytości. Swoim pacjentom mówi, by opierali jadłospis na nieprzetworzonej żywności: owocach, warzywach, produktach mlecznych, jajach, chudym mięsie, rybach, strączkach, pełnoziarnistych produktach, orzechach, pestkach i nasionach. Czarnota-Słupianek podkreśla, że zdrowie i utrzymanie szczupłej sylwetki wymagają podejścia holistycznego: pełnowartościowej diety, wysokiej jakości snu, regularnego ruchu i ograniczania przewlekłego stresu. Podstawą jadłospisu powinny być produkty jak najmniej przetworzone - zgodnie z ideą "real food", która stanowi fundament nowej piramidy. Żywność wysokoprzetworzona powinna pojawiać się w jadłospisie jedynie sporadycznie, co sprzyja długofalowej kontroli masy ciała i zdrowiu metabolicznemu.