​Okradani na całego

Ewelina Karpińska-Morek

PixabayINTERIA.PL

604 800 sekund, 10 080 minut, albo po prostu 168 godzin tygodniowo. Tyle mamy czasu. Wstyd więc mówić, że się go nie ma. Bo to oznacza tyle, że daliśmy się objuczyć czyimiś priorytetami i zużywamy na ich realizację swoje najcenniejsze zasoby. Mowa o czasie i jego upływie.

Mistrzowie dyscyplin nieistotnych

Jestem przekonany, że ludzie zapominają o tym, co jest ważne i można powiedzieć, że realizują się przede wszystkim w rzeczach nieistotnych, co oczywiście jest źródłem ogromnej frustracji, a później niepokojów, w związku z tym, że tego czasu zaczyna brakować - już w takim sensie egzystencjalnym.

Syndrom FOMO

Priorytety

Nic dziwnego, że kreuje się określone potrzeby, mody, dążenia. To one w gruncie rzeczy zabierają nam czas. Ludzie Zachodu wierzą, że aby być szczęśliwymi, trzeba zrobić całą masę rzeczy po drodze do tego szczęścia. Potrzebna jest odpowiednia praca, odpowiednie wakacje, odpowiednie pieniądze, rozrywki na określonym poziomie. Innymi słowy - mnóstwo rzeczy wymaga naszej uwagi i skonsumowania przez nas. To oczywiście wszystko zabiera czas i w związku z tym tego czasu nieustannie nam brakuje, na co nakłada się cała masa innych czynników.

Perfidna pułapka

Uważam, że powinniśmy robić mniej rzeczy naraz, aniżeli więcej. Multitasking jest przede wszystkim źródłem błędów. Ludzie wykonujący wiele czynności wykonują je z większym prawdopodobieństwem pomyłek. Jeżeli jest więcej pomyłek, to później muszą wracać do tych zadań i je poprawiać. Zaryzykowałbym stwierdzenie, że multitasking jest źródłem frustracji i wcale nie musi nam zaoszczędzać tego czasu.

Cywilizacja ADHD

"Dalej grałbym w szachy"

Ktoś go zapytał: co byś zrobił, gdyby ci powiedzieli, że za dwie godziny będzie koniec świata? Odpowiedział: dalej grałbym w szachy - bo akurat to robił. To bardzo mądra odpowiedź. Trzeba robić swoje, przede wszystkim - nie dać się zwariować.