Ołów zamieciony pod dywan. "Matka Boska Szopienicka" walczyła z epidemią i komuną

Łukasz Piątek

Łukasz Piątek

ARKADIUSZ GOLA /POLSKAPRESSEEast News

Szopienickie dzieci z powodu powykręcanych kolan i uszkodzonych nerwów obwodowych człapały jak bociany. Głuche, anemiczne, upośledzone umysłowo, plujące wypadającymi i czarnymi jak smoła zębami. Z czasem zaczęto je nazywać ołowianymi dziećmi lub ołowczykami. Gdyby nie lokalna lekarka, to tamtejsze cmentarze błyskawicznie zapełniłyby się tysiącami malutkich trumienek. Za swój heroizm zapłaciła jednak bardzo wysoką cenę, a rachunek wystawiły jej władze komunistycznej Polski.

Marchewkowe pole

Huta cynku w Szopienicach
Huta cynku w SzopienicachNarodowe Archiwum Cyfrowe
decoration

Oddychać pełną piersią

Ołowica? Jaka ołowica?!

Marzenia o doktoracie

Jolanta Wadowska-Król przy muralu ze swoją podobizną
Jolanta Wadowska-Król przy muralu ze swoją podobiznąTomasz KawkaEast News
decoration

Epilog