Reklama

W połowie XVIII wieku brytyjski Manchester był jednym z miast, w których najszybciej można było zobaczyć pierwsze efekty Rewolucji Przemysłowej. Przemysł tekstylny rozwijał się w zawrotnym tempie, a w mieście powstało tak wiele fabryk zajmujących się obróbką bawełny, że nazywano je “Cottonpolis". Ich właściciele, kupcy oraz przedsiębiorcy zajmujący się eksportem, w krótkim czasie dorabiali się prawdziwych fortun. Jednak nie wszystkim mieszkańcom powodziło się tak dobrze. Pracownicy fabryk, pracujący na 12-godzinnych zmianach przez sześć dni w tygodniu, zarabiali marne grosze, które ledwo wystarczały na jedzenie i jako-takie mieszkania w gorszych dzielnicach miasta. W jednej z nich, przy ulicy Toad Lane, która była tak zaniedbana, że mieszkali tam tylko ci “którzy naprawdę nie mieli innego wyjścia" mieszkała rodzina Lees.  

Najpierw chrzest, niedługo potem do pracy

Ojciec rodziny, John, człowiek “uczciwy, pracowity i szanowany", był kowalem, jednak zarabiał tak mało, że nocą musiał dorabiać jako krawiec. Matka, Ann, kobieta “bardzo religijna i pobożna", zajmowała się domem i ośmiorgiem dzieci - trzem córkami i pięcioma synami. To właśnie tam, 29 lutego 1736 roku, urodziła się Ann Lee, która jako młoda kobieta założyła jedną z najbardziej znanych chrześcijańskich sekt w historii. Niewiele wiadomo na pewno o jej wczesnym dzieciństwie, poza tym, że jej rodzina musiała być naprawdę biedna. Mimo religijności matki dziewczynkę ochrzczono bowiem dopiero, kiedy miała sześć lat (udzielenie sakramentu w kościele anglikańskim było płatne), a już dwa lata później, zamiast do szkoły, poszła do swojej pierwszej pracy - właśnie w jednej z fabryk tekstyliów. 

Reklama

Warunki, w których pracowały dzieci, ramię w ramię z dorosłymi, były fatalne - w powietrzu cały czas unosił się bawełniany pył, powodujący ataki kaszlu i duszność. Potrzebne do pracy maszyny nie były w żaden sposób zabezpieczone, więc nieraz dochodziło do groźnych wypadków. Ann początkowo pracowała jako prządka, później cięła gotowe tkaniny według form, a na koniec zajmowała się wytwarzaniem kapeluszy, co było zajęciem szczególnie niebezpiecznym ze względu na to, że do ich produkcji używano silnie toksycznego azotanu rtęci. Dopiero po 12 latach pracy przy tekstyliach Ann udało się znaleźć nieco bezpieczniejszą pracę - zatrudniła się na stanowisku kucharki w szpitalu miejskim dla najbiedniejszych, w którym istniał także oddział dla osób cierpiących na zaburzenia psychiczne.  

Wyznaj grzechy i tańcz

Kiedy Ann była nastolatką, do Manchesteru przybyło małżeństwo kwakrów, Jane i James Warley’owie. Kwakrzy są chrześcijańską grupą wywodzącą się od purytan - chrześcijan, którzy odłączyli się od kościoła anglikańskiego, krytykując go, m.in., za głoszenie poglądów niezgodnych z Biblią. Kwakrzy byli jeszcze bardziej radykalni - uznali, że wierzący nie potrzebują pośredników w postaci duchowieństwa, świątyń ani szczególnie rozbudowanej teologii; zamiast tego ważne były dla nich osobiste świadectwa wraz z publicznym wyznawaniem grzechów i uwielbianiem Boga. Jak się wydaje, Warley’owie inspirowali się także francuskimi hugenotami, a szczególnie ich zamiłowaniem to prorokowania i osiągania ekstazy podczas praktyk religijnych. Do tej mieszanki wpływów Jane dodała także coś od siebie - mianowicie przekonanie, być może oparte właśnie na indywidualnym objawieniu, że zapowiadane przez wiele chrześcijańskich odłamów tamtych czasów Powtórne Przyjście będzie wiązało się nie z przybyciem Chrystusa, ale jego żeńskiej odpowiedniczki.  

To właśnie ta myśl odróżniała nowopowstałą grupę, nazywaną początkowo  “shaking quakers" (ang. trzęsący się kwakrzy) od innych chrześcijańskich odłamów. “(szejkersi) głosili, że prorokować mogą i mężczyźni, i kobiety, a bycie autorytetem duchowym nie ma żadnego związku z płcią. Do objawienia prawdy Bóg może wykorzystać nie tylko wykształconego na uniwersytecie pastora, ale i niepiśmienną pracownicę fabryki". Czyli kogoś takiego, jak Ann, która do końca życia nie nauczyła się czytać, a za podpis używała litery “X". Nie wiadomo dokładnie, kiedy Lee po raz pierwszy usłyszała o Jane, jednak zdaniem historyków stała się aktywną częścią grupy przed 1762 rokiem. Skąd takie przypuszczenia? W tym właśnie roku ojciec postanowił wydać 26-letnią Ann za mąż. Kłopot w tym, że kobieta wcale nie chciała mieć męża, bo małżeństwo wiązało się z koniecznością współżycia i rodzeniem dzieci. A tego Ann chciała za wszelką cenę uniknąć. 

Grzeszne życie w celibacie

Ponieważ Ann urodziła się w czasach, w których kobiety miały do powiedzenia raczej niewiele, ojciec wybrał jej męża - kowala Abrahama Standerina, a ślub pary odbył się 5 stycznia 1762 roku w  kościele anglikańskim. Zachowały się wzmianki świadczące o tym, że już po zawarciu małżeństwa Ann usiłowała nakłonić męża do zachowania celibatu - do domu małżonków mieli przychodzić duchowni, by przypomnieć Ann, że odbywanie z mężem regularnych stosunków seksualnych jest jej obowiązkiem, a ich zaniechanie - grzechem. Kobieta w końcu uległa. W ciągu kolejnych kilku lat czterokrotnie zachodziła w ciążę. Tylko jedno dziecko żyło wystarczająco długo, by można było je ochrzcić i zarejestrować. To córeczka Elisabeth, która została pochowana 1 października 1766 roku. Z każdą kolejną śmiercią dziecka stan Ann się pogarszał - w końcu miało dojść do tego, że odmówiła spania w małżeńskim łóżku, a podczas bezsennych nocy błąkała się po domu,  obwiniając o to, że sama sprowadziła na swoje dzieci śmierć. W XVIII wieku śmiertelność okołoporodowa matek i noworodków była bardzo wysoka, ze względu na krwotoki, infekcje, nieprawidłowe ułożenie dziecka. Jednak Lee wierzyła, że jej dzieci nie umarły z przyczyn naturalnych. Ich śmierć była karą dla Ann za to, że popełniła najohydniejszy z grzechów: mianowicie zgodziła się na współżycie ze swoim mężem.  

Wydaje się, że to właśnie po stracie dzieci Ann stała się jeszcze bardziej religijna. Uczestniczyła w uwielbieniach, które zaczęły przyciągać uwagę mieszkańców Manchesteru, bo ze względu na śpiewy i tańce były głośne. Razem ze współwyznawcami wchodziła do kościołów i przerywała nabożeństwa, by mówić o “duchowej martwocie oficjalnego chrześcijaństwa". Stawała na ulicach, by głosić nauki o celibacie i wyzywała mijających ją małżonków od przedstawicieli najstarszego zawodu świata. W końcu władze Manchesteru powiedziały “dość" i wtrąciły członków grupy do lochów. Wśród uwięzionych była także i Ann, która w 1770 roku spędziła w więzieniu dwa tygodnie. Według jednej z opowieści cela, w której przebywała, była tak niska, że kobieta mogła w niej wyłącznie leżeć, a nie umarła z pragnienia tylko dzięki wiernemu współwyznawcy, Jamesowi Whittakerowi, który przez słomkę włożoną do celi przez dziurkę od klucza podawał jej mleko i wino. Być może to tylko legendy, być może jest w nich ziarnko prawdy - zdaniem historyków w tamtym czasie rodziny rzeczywiście mogły podawać skazanym jedzenie, ponieważ serwowanie posiłków nie było w więzieniach standardem. Uwięzienie miało sprawić, że Ann się opamięta i zacznie zachowywać jak “zwykła" mieszkanka Manchesteru, jednak tak się nie stało. Po wyjściu kobieta wyznała Jane, że w celi miała objawienie - była w ogrodzie Eden, razem z Adamem i Ewą, i widziała, że to nie zerwanie owocu tak rozwścieczyło Boga, ale to, że pierwsi ludzie zaczęli współżyć. To właśnie seks miał być tym pierwszym i najgorszym grzechem, który odciągnął ludzi od Stwórcy. Jednak było coś jeszcze - otóż Ann zrozumiała również, że kobiecym wcieleniem, na którego przyjście czekali szejkersi, jest ona sama. Od tej pory nie była już zwykłą wyznawczynią. Stała się Matką Ann. 

Współżycie prowadzi do cierpienia

Wstręt do współżycia i pochwała celibatu, która stała się centralną nauką szejkersów, nie wynikała jednak wyłącznie z nauk głoszonych przez Jane Warley, ale i własnych doświadczeń Ann, dzielonych przez wiele ówczesnych kobiet. Ann była jednym z ośmiorga dzieci, niewykluczone więc, że jej matka zmarła w wyniku kolejnego porodu, podobnie jak wiele innych kobiet, które prawdopodobnie Ann znała - sąsiadek, przyjaciółek, współpracowniczek. Patrząc na to przez pryzmat doświadczeń kobiet, “seks nie dotyczył miłości ani przyjemności, ale wiązał się z władzą, biologią, produkcją dzieci, które następnie stawały się posłusznymi pracownikami napędzającymi machinę przemysłową". Niechęć Ann nie była więc powodowana odrazą do fizycznego aspektu zbliżenia, ale raczej “racjonalną odpowiedzią na świat, w którym kobieca seksualność służyła przede wszystkim podtrzymywaniu cyklu biedy i cierpienia". Kobieta, która nie współżyje, nie zachodzi w ciążę; nie musi rodzić w bólu, nie musi umierać po porodzie lub cierpieć patrząc na śmierć dzieci; nie musi starać się wykarmić potomków, tłoczących się w jednej izbie; nie musi wysyłać ich do pracy, która dzień po dniu odbiera im zdrowie, a jeśli zdarzy się wypadek - życie. W takim ujęciu celibat nie jest ograniczeniem. Przeciwnie - zapewnia wolność i ogranicza ból.  

Ognisty krzew na amerykańskiej ziemi

Postulaty szejkersów okazały się zbyt radykalne dla mieszkańców Manchesteru i zbyt niebezpieczne dla władz miasta. Po 1773 roku prześladowania, groźby i pobicia zintensyfikowały się na tyle, że stało się jasne: Wielka Brytania do nie miejsce dla szejkersów. A ponieważ do Anglii dochodziły już wtedy informacje o tym, że złaknieni prawdy Amerykanie chętnie przyjmują proroków i nauczycieli, Ann Lee uznała, że to dobry kierunek. Jej plany miał zresztą zatwierdzić sam Bóg, zsyłając jej wizję “drzewa, świecącego niczym pochodnia w nocy, na którym płonie każdy najmniejszy liść" - objawienie to miało oznaczać, że w Ameryce nauki głoszone przez Ann zostaną przyjęte, a wiara zapłonie.  

Dzięki finansowemu wsparciu jednego ze współbraci, Johna Hocknella, w maju 1774 roku dziewięcioosobowa grupa szejkersów wsiadła na pokład statku “Mariah", płynącego z Liverpoolu do Nowego Jorku. Wśród podróżnych była oczywiście Ann, jej mąż, który w końcu wstąpił do wspólnoty, młodszy brat William, bratanica Nancy, James Whittaker, Hocknell wraz z synem Richardem i dwie inne osoby, które zdecydowały się porzucić dom, by krzewić wiarę na odległym kontynencie.  

Początki nowego życia nie były dla szejkersów łatwe. Co prawda Hocknell miał pieniądze, jednak miały one zostać przeznaczone na zakup ziemi dla wspólnoty. Z tego powodu wszyscy szejkersi musieli zacząć pracować - nawet Matka Ann, która przez dwa lata pracowała jako służąca, a także zajmowała się praniem i prasowaniem odzieży. Trud się jednak opłacił i w 1776 roku zakupiono od Indian niecałe 300 hektarów ziemi w miejscowości Niskayuna, przemianowanej potem na Watervliet, która znajdowała się 260 km na północ od Nowego Jorku. Przenieśli się tam wszyscy z wyjątkiem Abrahama, który porzucił żonę i najwyraźniej postanowił rozpocząć a Ameryce nowe życie, z dala od szejkersów i ich zasad, których nigdy nie był w stanie zaakceptować.  

Wreszcie u siebie

Teren, który stał się własnością szejkersów, był podmokły, zarośnięty i leżał “pośrodku niczego". Jednak dzięki ciężkiej pracy w ciągu kilku lat szejkersom udało się go osuszyć, wykarczować, zbudować dom modlitwy i dom mieszkalny, a także rozpocząć uprawę roślin. Codzienność nie była łatwa, bo i członków grupy nadal było niewielu - wizja, którą w Manchesterze zobaczyła Ann, jeszcze się bowiem nie zrealizowała. Jednak hasło, które podobno lubiła powtarzać, czyli “zaprzęgnij ręce do pracy, a serce oddaj Bogu" zaczynało przynosić owoce.  

Choć szejkersi mieszkali stosunkowo daleko od innych społeczności, szybko zwrócili na siebie uwagę władz - jednak nie swoją wiarą, jej radykalnymi zasadami czy głośnym wielbieniem Boga, co przeszkadzało Brytyjczykom. Amerykanom przeszkadzało co innego, mianowicie pacyfistyczne poglądy szejkersów, które uniemożliwiały im uczestniczenie w Wojnie o niepodległość Stanów Zjednoczonych (1775-1783). Członkowie grupy byli więc prześladowani, oskarżani o dostarczanie pożywienia oddziałom Brytyjczyków i szpiegostwo na ich rzecz. Próbowano ich zmusić do złożenia przysięgi lojalności, ale religia zabraniała im przysięgania. W końcu Ann znowu trafiła do więzienia. Przez cztery miesiące była przetrzymywana w Alabamie, jednak, podobnie jak podczas odsiadki w Manchesterze, prześladowania tylko umocniły jej wiarę. Na dodatek korzystając ze znajdującego się w celi okna, zaczęła głosić swoje nauki przechodniom, których część w efekcie się nawróciła i zaczęła domagać się jej uwolnienia.  

Zaćmienie i morze wiernych

Zdaniem historyków prawdziwym przełomem było zdarzenie, którego nie przewidział nikt, nawet sama Matka Ann. Mianowicie 19 maja 1780 roku nastał tzw. Ciemny Dzień Nowej Anglii, czyli całkowite zaćmienie słońca powodowane przez pogodę (tego dnia panowała gęsta mgła) i dymy z palących się lasów. W efekcie w południe było ciemno, jak w nocy, co sprawiło, że wiele osób było przekonanych, że oto nastał Dzień Sądu Ostatecznego. Szejkersi, najprawdopodobniej widząc strach okolicznych mieszkańców, po raz pierwszy od lat zdecydowali się wpuścić na swoje nabożeństwo wszystkich; także osoby, które nie należały do wspólnoty. W efekcie wielu z nich zdecydowało się do niej dołączyć - a był to dopiero początek. Ann uznała wtedy, że wioska jest już samowystarczalna i jest w niej już dość budynków, by pomieścić znacznie więcej osób. Zdecydowała więc, że nadszedł czas na pierwsze misje. 

W trakcie kolejnych dwóch lat, między 1781 a 1783 rokiem, Ann, William i James Whittaker jeździli do miasta do miasta i opowiadali o swojej wierze. Centrum tych wypraw stał się tzw. Square House w mieście Harvard, w stanie Massachuseets, wybudowany przez charyzmatycznego pastora, Shadracha Irelanda, któremu udało się przekonać swoich wiernych, że sam jest wcielonym Bogiem. Kiedy wiec zmarł, jego ciało przez kilka lat trzymano w piwnicy, w nadziei, że w końcu zmartwychwstanie. Tak się nie stało, za to w okolicy pojawiła się Matka Ann, i dość szybko przekonała owieczki Irelanda, że to nie on miał boskie pochodzenie, lecz ona. Pod hasłem “odrodzenie przez spowiedź, doskonałość przez celibat" szejkersom udało się pozyskać wielu nowych wiernych, choć misje nie były łatwe - wiele osób nadal wierzyło, że członkowie grupy popierają Brytyjczyków, miano im także za złe, że nie chcą się przyłączyć do walk. Zdarzało się więc, że ich wyśmiewano, przeganiano, a nawet bito.  

 Najbardziej znany tego typu incydent miał miejsce w miasteczku Petersham w stanie Massachustes. Prócz zainteresowanych naukami Ann zebrali się tam również jej przeciwnicy, którzy usiłowali przekonać innych, że Ann jest tak naprawdę przebierańcem, bo przecież żadna kobieta nie zdołałaby nauczać i przewodzić grupie. Dlatego podczas potkania wyciągnięto ją na zewnątrz (ciągnąc po schodach tak, że głowa obijała się jej o stopnie), a następnie rozebrano do naga. Kiedy oprawcy zobaczyli, że jednak mają do czynienia z kobietą, pobili ją i zostawili na pastwę losu. Podczas ataku dotkliwie pobito też innych misjonarzy, w tym Williama.  

 Choć 3 września 1783 roku podpisano tzw. Pokój paryski, kończący Wojnę o niepodległość Stanów Zjednoczonych, co prawdopodobnie z czasem ułatwiłoby kolejne podróże, stan zdrowia Ann i Williama nie pozwolił im na kontynuowanie misji. Wielokrotnie pobity Will nigdy już nie doszedł do siebie i zmarł 21 czerwca 1784 roku w wieku 44 lat, a Ann - 8 września tego samego roku. Miała wtedy 48 lat. Wiadomo, że po śmierci ukochanego brata przestała interesować się “światem materialnym" - całe dnie spędzała w fotelu bujanym, modląc się i śpiewając językami. Świadkowie, którzy byli przy niej, kiedy umierała, przekazali, że jej ostatnie słowa brzmiały: “Widzę brata Williama, przybywa po mnie we wspaniałym rydwanie, by zabrać mnie do domu". Szybko jednak okazało się, że trud tej dwójki, i innych wiernych, nie poszedł na marne - 28 miesięcy misji zaowocowało bowiem założeniem aż 18 nowych wspólnot szejkersów.  

Umarła założycielka, ale nie ruch

Po śmierci Matki Ann kolejni liderzy grupy zajęli się ustaleniem zasad, które odtąd miały panować we wszystkich społecznościach szejkersów, a także nadaniem kształtu teologii. Najważniejsze nauki pozostały jednak niezmienne: Matka Ann była żeńskim odpowiednikiem Jezusa Chrystusa, a wolą Boga jest to, by ludzie żyli w celibacie i wspólnotach, w których płeć ani własność prywatna nie mają znaczenia. W praktyce więc już od 1787 roku kobiety w społeczności miały takie same prawa, jak mężczyźni, a każdą wspólnotą musiała zarządzać “para starszych", czyli kobieta i mężczyzna, którzy razem decydowali o najważniejszych kwestiach. Podobnie jak kwakrzy (a przynajmniej ich spora część), szejkersi od początku pozwalali wstępować w swoje szeregi także osobom czarnoskórym, a także publicznie potępiali niewolnictwo i, jeśli mogli, wykupowali niewolników z plantacji. Idee i ich praktyczna realizacja padły na podatny grunt - w 1840 roku w 19 wspólnotach mieszkało już prawie sześć tysięcy wiernych.  

Przez lata szejkersi starali się być maksymalnie samowystarczalni, być może więc dlatego mają na koncie wiele wynalazków, które zmieniły bieg historii - od tak prozaicznych jak płaska miotła, po turbiny wodne, piłę tarczową, sprężyny automatyczne czy zamykane próżniowo puszki, aż po paczkowane nasionka. Do dziś szejkersi są jednak najbardziej znani z wytwarzania pięknych i wytrzymałych mebli, zwłaszcza krzeseł, które znajdują się w wielu muzeach, a na internetowych akacjach osiągają zawrotne ceny. Pracowitość i żyłka do innowacji sprawiły, że przez dwa stulecia wspólnoty świetnie radziły sobie finansowo - aż do czasu, kiedy dzięki maszynom wiele wytwarzanych przez szejkersów przedmiotów zaczęto produkować na masową skalę i sprzedawać znacznie tajniej.  

Nauki, które sprawiły, że członków jest trzech

Celibat, którego przestrzeganie było wymagane od wszystkich członków, sprawił także, że we wspólnotach nie rodzili się nowi wierni. Pozyskiwano ich dzięki konwersjom i adopcjom, jednak nikogo nie zmuszano, by pozostał we wspólnocie - dopiero w wieku 21 lat młodzi ludzie mogli sami zdecydować, czy zostają, czy chcą odejść. To, i zmiany społeczne, takie jak postępująca sekularyzacja, emancypacja kobiet, wynalezienie skutecznej antykoncepcji i narastający konsumpcjonizm sprawiły, że z czasem liczba szejkersów zaczęła spadać. W 1957 roku liderzy ówczesnej wspólnoty zdecydowali więc, że dokument znany jako “Shaker Covenant", do którego musiała wpisać się każda nowa osoba, zostanie zamknięty w sejfie tak, by nikt więcej nie mógł dołączyć do wspólnoty. W 1988 roku siostra Bertha Lindsay, mieszkająca we wspólnocie Sabbathday Lake w Maine, wyjaśniła reporterowi “Los Angeles Times", że “aby zostać szejkersem, musisz podpisać dokument prawny, w którym złożysz niezbędne ślubowania. Ten dokument, oficjalne przyrzeczenie, jest zamknięty w naszym sejfie. Członkostwo jest zamknięte na zawsze".  

Jednak nowi członkowie najwidoczniej nie podzielają tego zdania. Dziś w Sabbathday Lake mieszkają trzy osoby - brat Arnold Hadd, który dołączył w 1978 roku, siostra June Carpenter - od 1989 roku, i siostra April Baxter  - od 2025 roku. Ta trójka dba o posiadłość, prowadzi muzeum, organizuje wycieczki i wierzy, że skoro spełniły się wszystkie przepowiednie Matki Ann, spełni się jeszcze jedna. Pod koniec życia Ann Lee miała bowiem powiedzieć, że przyjdzie czas, kiedy szejkersów zostanie tylko pięciu, a potem wspólnoty zaczną zapełniać się na nowo. Trójka, która pozostała, uważa więc, że ruch na pewno odżyje - nawet, jeśli nie stanie się to za ich życia.  

*** 

Nieoznaczone inaczej cytaty pochodzą z książki Lisy Raye “The Testament of Ann Lee: Faith, Sacrifice, and the Birth of the Shakers". 

Bibliografia: 

Lisa Raye , “The Testament of Ann Lee: Faith, Sacrifice, and the Birth of the Shakers"  

Charles HIllinger, “Vanishing Shakers Leave Lasting Legacy" w “Los Angeles Times" 

Dokument “The shakers legacy" (https://www.youtube.com/watch?v=SZ9kig2y91s) 

Julie Nicoletta, “The Gendering of Order and Disorder: Mother Ann Lee and Shaker Architecture 

Frederick William Evans, “Ann Lee (the Founder of the Shakers), a Biography: With Memoirs of William Lee, James Whittaker, J. Hocknell, J. Meacham, and Lucy Wright, Also a Compendium of the Origin, History, Principles, Rules and Regulations, Government, and Doctrines of the United Society of Believers in Christ's Second Appearing"