Królowa Maria, właściwie Maria Aleksandra Wiktoria Sachsen-Coburg-Gotha, urodziła się w 1875 roku w Wielkiej Brytanii jako wnuczka królowej Wiktorii. Była córką księcia Edynburga Alfreda i wielkiej księżnej Marii Aleksandrownej Romanowej, córki cara Aleksandra II. W 1893 roku, mając zaledwie siedemnaście lat, poślubiła następcę rumuńskiego tronu Ferdynanda Hohenzollerna. Związek ten miał przede wszystkim charakter dynastyczny, ale Maria szybko zaczęła odgrywać w Rumunii rolę znacznie wykraczającą poza funkcję żony następcy tronu.


Małżeństwo z obowiązku i kochankowie królowej Marii
Historia małżeństwa Marii i Ferdynanda była daleka od romantycznego ideału. Ona miała temperament niezwykle żywy, romantyczny i potrzebowała silnych emocji. W swoich pamiętnikach pisała, że Ferdynand po prostu do niej pasował:
"Nie był mężczyzną, który mógł wzbudzić zainteresowanie młodej dziewczyny". ("The story of my life").
Maria stosunkowo szybko zaczęła szukać u innych mężczyzn tego, czego brakowało jej w małżeństwie. Życie uczuciowe młodej żony następcy tronu było burzliwe, choć w przypadku części przypisywanych jej romansów historycy dysponują jedynie poszlakami, plotkami lub późniejszymi relacjami. Łączono ją m.in. z księciem Borisem Władimirowiczem Romanowem, generałem Zizim Cantacuzino, amerykańskim milionerem Waldorfem Astorem, a później także z Kanadyjczykiem Joe Boyle'em. Szczególnie dużo miejsca zajmuje w tej historii Barbu Știrbey, książę, polityk i bliski przyjaciel rodziny królewskiej. Maria i Știrbey poznali się w 1907 roku, a ich relacja z czasem stała się na tyle bliska, że w otoczeniu dworu przestała być właściwie tajemnicą. Do dzisiaj Știrbeyowi przypisuje się ojcostwo dwójki najmłodszych dzieci Marii: córki Ileany i syna Mircei.
Choć nigdy w swoich pamiętnikach nie napisał wprost, że Știrbey był jej kochankiem, to nazywała go "białym księciem", a po wzmiankach o nim trudno nie domyślić się, że łączyła ich wyjątkowa więź.
"Nikt nigdy nie przypuszczał, jakie namiętności kryły się pod jego nieugiętą dumą" - czytamy w autobiografii królowej "The story of my life" wydanej w Nowym Jorku w 1934.
Jej mąż Ferdynand również nie był człowiekiem całkowicie obojętnym na kobiece wdzięki. Głośno było o jego zainteresowaniu m.in. Martą Bibescu czy aktorką Elvirą Popescu. Małżeństwo królewskie z czasem więc funkcjonowało na dość nietypowych zasadach. Ferdynand miał świadomość romansów żony, a mimo to nie zdecydował się na rozwód. Być może ogromną rolę odegrało poczucie obowiązku i ambicje dynastyczne. Maria urodziła sześcioro dzieci, a para pozostawała razem aż do śmierci Ferdynanda w 1927 roku. Co ważne, z biegiem lat między małżonkami pojawiło się coś w rodzaju wzajemnego szacunku i przywiązania, nawet jeśli nie przypominało to romantycznej miłości, której Maria oczekiwała.


Niezwykły dar mieszkańców dla królowej
Mimo tak burzliwego życia uczuciowego Maria była niezwykle ceniona przez swoich poddanych. Była kobietą niezwykle energiczną, niezależną i świadomą własnego wizerunku. Interesowała się sztuką, architekturą, literaturą i ogrodnictwem. Miała też ogromny talent do tworzenia wokół siebie atmosfery niemal baśniowej. Jej rezydencje takie jak podziwiany dzisiaj pałac Peleș w Sinai nie przypominały typowych, oficjalnych pałaców. Maria lubiła wnętrza pełne kolorów, orientalnych przedmiotów, tkanin, ikon, mebli i pamiątek, które łączyły bardzo różne tradycje kulturowe.
W 1914 roku Maria została królową Rumunii, kiedy jej mąż Ferdynand objął tron. Największą popularność wśród Rumunów i ich przychylność zdobyła kilka miesięcy później, podczas I wojny światowej. Kiedy Rumunia znalazła się w konflikcie z państwami centralnymi, Maria zaangażowała się w pomoc rannym żołnierzom. Odwiedzała szpitale, pracowała przy rannych i stała się jednym z symboli rumuńskiego wysiłku wojennego. W swoim dzienniku pisała:
"Jestem królową! Należę do mojego narodu, muszę dla niego żyć i w mojej duszy nie może zagościć strach".
Po zakończeniu wojny jej pozycja jeszcze wzrosła. Maria odegrała ważną rolę w działaniach dyplomatycznych związanych z uznaniem powojennych granic Rumunii. Po przyłączeniu Transylwanii do Rumunii Bran znalazł się w granicach państwa rumuńskiego. W 1920 roku Rada Miejska Braszowa podjęła decyzję o przekazaniu zamku królowej Marii. Był to gest wdzięczności wobec monarchini i rodziny królewskiej.
Maria zakochała się w tym miejscu i uczyniła z Branu swoją ulubioną rezydencję. Zamek został gruntownie odnowiony i przekształcony w wygodny, pełen osobistych przedmiotów królowej dom. Zachowano średniowieczny charakter budowli, ale wnętrza otrzymały zupełnie nowy klimat. Pojawiły się drewniane meble, tkaniny, ceramika, przedmioty sztuki i pamiątki przywożone przez królową z różnych części Europy i Bałkanów.


Azyl w sercu Transylwanii
Bran stał się ukochanym domem Marii. W przeciwieństwie do oficjalnych rezydencji królewskich był miejscem znacznie bardziej prywatnym. Królowa mogła tutaj odpoczywać, pracować i przyjmować najbliższych. Wokół zamku powstało ogromne zaplecze gospodarcze - między innymi dom gościnny, dom administratora, zabudowania gospodarcze i stajnie.
Ważną rolę w życiu Marii i historii zamku Bran odegrała jej córka Ileana. W 1927 roku, kiedy zmarł król Ferdynand, Ileana stała się dla matki prawdziwym wsparciem, a relacja królowej z córką bardzo się wtedy pogłębiła. Dlatego to właśnie Ileana odziedziczyła później Bran, w którym obie spędziły wiele wspólnych lat.
Ileana w 1931 roku poślubiła arcyksięcia Antoniego Habsburga, potomka austriackiej rodziny cesarskiej. W ten sposób córka rumuńskiej królowej została związana z jedną z najważniejszych dynastii europejskich. Małżonkowie mieli sześcioro dzieci. To właśnie ich potomkowie są dzisiejszymi właścicielami zamku Bran.
Maria zmarła 18 lipca 1938 roku. Zgodnie z jej testamentem Bran przypadł Ileanie. Oficjalne przekazanie majątku nastąpiło w sierpniu 1938 roku. Sama Ileana wspominała później Bran jako jeden z najważniejszych darów pozostawionych jej przez matkę.


Ileana - księżniczka, która została zakonnicą
Losy Ileany okazały się znacznie bardziej skomplikowane niż życie jej matki. Księżniczka nie miała możliwości długo cieszyć się sielanką w zamku Bran. Kilka miesięcy po tym, jak została właścicielką posiadłości wybuchła II wojna światowa. Podobnie jak Maria Ileana zaangażowała się w pomoc rannym. W pobliżu zamku utworzyła szpital nazwany "Szpitalem Serca Królowej" - "Inima Reginei". Sama pracowała tam jako pielęgniarka i zajmowała się rannymi. Był to niezwykle osobisty hołd dla jej matki.
Szpital działał również po wojnie. Ileana pozostała w Bran aż do nadejścia komunizmu. W 1948 roku nowa władza zmusiła ją i jej rodzinę do opuszczenia Rumunii. Księżniczka znalazła się na emigracji, najpierw w Europie, a później wraz z dziećmi wyjechała do Stanów Zjednoczonych. Przez wiele lat nie mogła wrócić do Branu.
Zamek został przejęty przez państwo komunistyczne. W 1956 roku urządzono w nim muzeum, a dawną rezydencję królewską przekształcono w placówkę prezentującą historię zamku, sztukę i kulturę regionu. W późniejszych latach budowla podupadała i dopiero rozpoczęte w 1987 roku prace konserwatorskie pozwoliły przywrócić jej dawny wygląd.
Sama Ileana wróciła do Rumunii dopiero we wrześniu 1990 roku. Była już wtedy zakonnicą prawosławną i nosiła imię Matka Aleksandra. Księżniczka zwróciła się ku życiu religijnemu, na co wpłynęły szczególnie trudne doświadczenia wygnania i rozłąki z ojczyzną. Do klasztoru wstąpiła w 1961 roku. Sześć lat później założyła w Ellwood City w Pensylwanii prawosławny monaster Przemienienia Pańskiego, gdzie została przełożoną i poświęciła resztę życia modlitwie oraz pracy dla wspólnoty.
Wizyta w Bran musiała być dla niej niezwykle emocjonalna. Zobaczyła zamek i dawne zabudowania w stanie dalekim od tego, który pamiętała z dzieciństwa i młodości. Zmarła kilka miesięcy później, 21 stycznia 1991 roku, w Stanach Zjednoczonych. Została pochowana w Ellwood City. Według relacji jej bliskich do grobu Ileany włożono niewielką skrzynkę z ziemią pochodzącą z Branu.


Zamek Bran i Dracula - wampir na zamówienie, żal nie skorzystać
Najdziwniejszy rozdział historii zamku rozpoczął się jednak w latach 60. i 70. ubiegłego wieku. Reżim Nicolae Ceaușescu poszukiwał sposobów na przyciągnięcie zagranicznych turystów i twardej waluty (dolarów, marek). Zachodni turyści przybywający do Rumunii pytali wyłącznie o "zamek Draculi", którego historia stał się wówczas popularna za sprawą kina. Motyw Draculi przeżywał swój renesans, a filmy o rumuńskim wampirze były kasowymi hitami. Narzeczona Draculi (The Brides of Dracula, 1960), Dracula: Książę Ciemności (Dracula: Prince of Darkness, 1966) z Christopherem Lee w roli hrabiego, Dracula powstaje z grobu (Dracula Has Risen from the Grave, 1968), Książę Dracula (Count Dracula, 1970) ponownie z Christopherem Lee, Taste the Blood of Dracula (1970), Dracula A.D. 1972 (1972), Dracula (1974) w reżyserii Dana Curtisa z Jackiem Palance'em, Nosferatu wampir (Nosferatu: Phantom der Nacht, 1979) - arcydzieło Wernera Herzoga z zapadającą w pamięć rolą Klausa Kinskiego - to tylko niektóre z ówczesnych filmowych dzieł, które rozbudzały wyobraźnie widzów i skłaniały co poniektórych, by odwiedzić rumuńską Transylwanię.
Prawdziwa twierdza Vlada Palownika - Poenari była trudnodostępna i w zasadzie popadła w ruinę. Natomiast zamek Bran był świetnie zachowany, malowniczy, łatwo tu było dojechać z Bukaresztu oraz Braszowa. Co więcej, idealnie odpowiadał ilustracjom z powieści Stokera.
Bram Stoker, pisząc swoją gotycką powieść Dracula w 1897 roku, nigdy nie odwiedził Transylwanii ani Rumunii. Korzystał wyłącznie z zasobów bibliotecznych British Museum w Londynie oraz z opisów zaczerpniętych z przewodników. Szukając materiałów, Stoker natrafił na sztych przedstawiający zamek Bran w książce Charlesa Bonera Transylvania: Its Products and Its People (1865). Opis jego zamku - samotnego, stojącego wysoko nad doliną, otoczonego górami i lasami - bardzo łatwo skojarzyć z Branem, ale nie oznacza to, że Stoker napisał książkę o tym konkretnym zamku.
Co więcej, historyczny Vlad Țepeș i literacki hrabia Dracula to dwie różne postaci. Stoker wykorzystał imię "Dracula", które kojarzyło się z rodem Vlada, ale stworzył własnego bohatera. Prawdziwy Vlad był hospodarem Wołoszczyzny, człowiekiem z krwi i kości, prowadzącym brutalną politykę wobec przeciwników. Dracula natomiast jest arystokratycznym wampirem z gotyckiej powieści.
Rumuni jednak skrzętnie skorzystali z okazji jaką dał im irlandzki pisarz. Państwowe biura podróży jak np. Oficiul Național de Turism zaczęły oficjalnie reklamować Bran jako "zamek Draculi". Spełniał on wszystkie wyobrażenia o "gotyckiej twierdzy wampira" - miał strzeliste wieżyczki, tajemnicze wewnętrzne dziedzińce, wąskie kręte schody i dyskretne przejścia. Wystarczy też spojrzeć na sylwetkę Branu: średniowieczna twierdza wznosi się na skalistym wzgórzu, ponad wąską doliną, a za nią zaczynają się lasy i góry Karpat. To działa na wyobraźnię.
Co bardziej dociekliwym turystom tłumaczono, że historyczny Vlad miał powody, aby znać tę okolicę. Droga z Wołoszczyzny do Braszowa prowadziła przez przełęcz Bran, a jego konflikty z kupcami i władzami saskiego Braszowa sprawiały, że szlak ten miał dla niego znaczenie militarne i polityczne. W 1459 roku wojska Vlada przeszły przez Bran podczas konfliktu z mieszkańcami Braszowa. Ponadto odgrzebano historię, wedle której Vlad był więziony w zamku Bran po schwytaniu przez wojska węgierskiego króla Macieja Korwina.
Po upadku komunizmu prywatne biura podróży zwielokrotniły promocję zamku, jako siedziby wampira. Komercjalizacja wokół Branu stworzyła samonapędzający się biznes.
Spadkobiercy Ileany odzyskują Bran
W tym też czasie (w latach 90.) spadkobiercy Ileany rozpoczęli starania o odzyskanie rodzinnego majątku. W 2006 roku zamek został im prawnie zwrócony, choć przez kolejne trzy lata pozostawał jeszcze pod przejściowym zarządem państwa rumuńskiego. Ostatecznie 1 czerwca 2009 roku pełne posiadanie zamku Bran otrzymała trójka dzieci Ileany: arcyksiążę Dominic Habsburg, arcyksiężna Maria Magdalena Holzhausen oraz arcyksiężna Elisabeth Sandhofer. To oni stali się właścicielami zamku i pozostałych elementów dawnej posiadłości królewskiej. W skład zwróconego majątku wchodziły między innymi zamek, park królewski, Dom Herbaciany królowej Marii, Dom księżniczki Ileany, dom administratora oraz kaplica, gdzie przechowywane miało być serce królowej.
Kiedy po dekadach wygnania rodzina odzyskała prawa do nieruchomości, arcyksiążę Dominic von Habsburg wielokrotnie podkreślał, że zamek to dla nich przede wszystkim żywe wspomnienie o księżniczce Ileanie, która w latach 40. XX wieku prowadziła w Bran szpital dla rannych żołnierzy i lokalnej ludności.
"Kiedy przekroczyłem próg zamku, nie widziałem w nim atrakcji turystycznej ani symbolu z legend. Widziałem dom mojej matki, w którym poświęciła się całkowicie dla ludzi. Księżniczka Ileana uczyła nas, że Bran należy do narodu rumuńskiego w wymiarze duchowym, a naszym obowiązkiem jest chronić tę spuściznę" - wyznał arcyksiążę Dominic von Habsburg w rozmowie z dziennikiem The Telegraph w maju 2006 roku w artykule "Habsburgs Return to 'Dracula's Castle' After 50 Years".
W ostatnim czasie spadkobiercy mocno zmienili sposób zarządzania komercyjną działalnością zamku. W 2025 roku w wyniku postępowania arbitrażowego spółka odpowiedzialna za działalność gospodarczą Bran - Compania de Administrare a Domeniului Bran - przeszła w całości w ręce spadkobierców Ileany. Następnie w maju 2026 roku amerykańska grupa Ad Populum, związana z przedsiębiorcą Joelem Weinshankerem, nabyła około 80 procent udziałów w tej spółce. Jest to ważne rozróżnienie, bo po Rumunii rozeszła się plotka, że "Amerykanie kupili zamek Bran". Zmiana dotyczy przede wszystkim spółki zarządzającej działalnością i komercyjnym funkcjonowaniem zamku, podczas gdy historyczne prawa własności związane z rodziną Habsburgów to coś innego niż własności samego zabytku.
Spadkobiercy zdają sobie sprawę, że legenda Draculi jest tak mocno zakorzeniona w tym miejscu, iż nie mają już zamiaru z nią walczyć, ale też chcą stawiać na fakty.
Podczas prezentacji odrestaurowanych apartamentów królewskich i otwarcia wystawy poświęconej historycznym właścicielom obiektu, przedstawiciele rodziny jednoznacznie określili misję muzeum w opozycji do masowej popkultury.
"Legenda o Draculi to tylko wiatr, który przygnał ludzi pod nasze drzwi. Ale kiedy już wejdą do środka, chcemy opowiedzieć im prawdziwą historię - historię królowej Marii, która zjednoczyła serca Rumunów, oraz księżniczki Ileany, która w najcięższych czasach wojny dawała im nadzieję. To jest prawdziwe dziedzictwo zamku Bran, które przetrwa każdą modę" - zadeklarował Dominic von Habsburg w rozmowie z magazynem National Geographic Traveler w artykule "Beyond the Myth: The Royal History of Bran".
Wilk syty i owca cała - jak pogodzono historię z legendą
Zamek Bran funkcjonuje przede wszystkim jako muzeum historyczne poświęcone rumuńskiej rodzinie królewskiej. Wewnątrz zamku zwiedzający mogą dzisiaj zobaczyć m.in. sypialnię i salon królowej Marii urządzone w stylu neorenesansowym i tradycyjnym stylu rumuńskim - tzw. styl brâncovenesc. Dostępna jest kolekcja sztuki i rzemiosła - w tym ikony, dywany, tkaniny i meble kolekcjonowane przez królową Marię. Są też regalia i przedmioty osobiste oraz pamiątki po księżniczce Ileanie: dokumenty, fotografie oraz osobisty modlitewnik, a także elementy dokumentujące jej późniejsze życie w USA jako zakonnicy - Matki Aleksandry.
Muzeum na Zamku Bran nie ignoruje wątku Vlada Palownika. Jedna ze specjalnych sal zamkowych dedykowana jest rzetelnej historii XV-wiecznego hospodara wołoskiego. Znajdują się tam tablice informacyjne, reprodukcje XV-wiecznych portretów Vlada oraz mapy przedstawiające granice Siedmiogrodu i Wołoszczyzny. Jest też wystawa poświęcona broni z XIV w. oraz eksponaty i opisy dotyczące egzekucji, które mają przypomnieć o okrutnych metodach rządzenia Vlada, w tym o słynnym nabijaniu na pal, co dało mu przydomek Țepeș (Palownik).
Dla turystów szukających wrażeń związanych z powieścią Brama Stokera przygotowano odrębne strefy. Jest na przykład "Komnata legend i popkultury" czyli sala, w której przedstawiono rozwój mitu o wampirze - od XIX-wiecznej powieści Stokera po ekranizacje filmowe. Znajdują się tam rekwizyty filmowe, kostiumy oraz historyczne wydania książki Dracula. Urządzono też wystawę narzędzi tortur, która jest dodatkowo płatną atrakcją Branu. Jest też sala poświęcona "Historii strachów w Transylwanii", która pokazuje kilka ważnych postaci miejscowego folkloru, takich jak: śmierć, Iele, solomonarów, strigoi i vârcolaci. Ci ostatni to postaci związane z przemianami, wilkołakami i nadnaturalnymi siłami. Strigoi to duchy umarłych, a lele z kolei to pewnego rodzaju czarownice.
Spadkobiercy rumuńskiej rodziny królewskiej oraz zarządcy zamku Bran wyraźnie rozdzielają historię twierdzy związaną m.in. z królową Marią od mitu o Draculi, jednak doskonale zdają sobie sprawę, że to właśnie legenda Stokera przyciąga tam setki tysięcy turystów rocznie.
