Reklama

Inna powieść Jackson, "Nawiedzony dom na wzgórzu" doczekała się trzech ekranizacji, w tym filmu "Nawiedzony" w gwiazdorskiej obsadzie, z Lianem Neesonem, Catherine Zetą-Jones i Owenem Wilsonem. W 2018 roku Mike Flannagan serialem dla Netfliksa inspirowanym tą samą książką Jackson, wystraszył pół świata.

"Loteria" jest obecnie kanonem amerykańskiej literatury, lekturą obowiązkową w większości amerykańskich szkół średnich. Twórczość Shirley Jackson jest znana milionom ludzi, ale nie ona sama. Kim była pisarka, która w czasach, gdy jedyną właściwą ścieżką kariery były dla kobiety obowiązki żony i matki, zburzyła uświęcony tradycją porządek?

Shirley Jackson: żona, matka, perfekcyjna pani domu

Reklama

Gdyby oceniać Shirley Jackson według współczesnych norm, jej życie jawi się jako spełnione marzenie nowej fali feminizmu. Zdobyła wykształcenie na Uniwersytecie w Syracuse, wyszła za mąż, urodziła czworo dzieci, prowadziła dom, a jednocześnie robiła karierę literacką. Czyli, według aktualnych kryteriów, miała wszystko. Tylko że to się działo w latach 40-tych i 50-tych ubiegłego wieku, w czasach, gdy jakakolwiek aktywność pozadomowa kobiet była uważana za poważne wykroczenie. I Jackson za swoje ambicje zapłaciła wysoką cenę.

W 1948 roku Shirley Jackson opublikowała książkę "Life among the savages", a 5 lat później "Raising demons", po latach dość skrupulatnie przetłumaczone przez Wydawnictwo Czytelnik na "Życie wśród dzikusów" i "Poskramianie demonów".

Pod groźnie brzmiącymi tytułami kryły się urzekające ciepłem i humorem opowieści z życia rodziny, złożonej z rodziców, czworga dzieci oraz mnóstwa psów i kotów, zamieszkującej duży, a potem jeszcze większy dom w Vermoncie. Trudno oprzeć się uroczym obrazkom, kreślonym przez pisarkę, jak historia zaginionego, podczas rodzinnej epidemii grypy, kocyka, zakończona zdaniem: "Pies twierdzi, że nie było go już, gdy kładł się na dolnym poziomie piętrowego łóżka Laurie’go".

W rezultacie wśród współczesnych analiz twórczości Shirley Jackson nie brakuje opinii, że mogła być prekursorką influencer marketingu typu "hej, mamy" w epoce przedcyfrowej.

"Loteria": klasyka amerykańskiej literatury

W miarę zagłębiania się w sielskie migawki z życia amerykańskiej rodziny narasta uczucie niepokoju. Potęgują ją takie fragmenty, jak ten: "Życie rodziny płynie utartym korytem od śniadania poprzez nadejście poczty, szkołę, kąpiel, nocny odpoczynek i znowu śniadanie, niezależnie od samopoczucia. Jedyne, czego pragnęłam to wizyta naszego domowego lekarza, który mógłby na przykład zjawić się po zapomnianą strzykawkę, a na mój widok zblednąć i krzyknąć: "Pani powinna być w szpitalu" i zwracając się do mojego męża dodać: "Człowieku, czy pan oszalał? Nie widzi pan, że pana żona jest poważnie chora?".

Żeby zrozumieć głębsze warstwy rodzinnych opowieści Shirley Jackson, wystarczy sięgnąć po jej inne publikacje, wśród których wyjątkowe miejsce zajmuje "Loteria", nie tylko z powodu wartości literackich, lecz także zamieszania, jakie wywołała.

Opowiadanie, opublikowane w 1948 roku (tym samym, gdy ukazało się pierwsze wydanie "Życia wśród dzikusów") w "New Yorkerze", zszokowało Amerykanów. Zaczyna się od nakreślenia sielskiej atmosfery małego miasteczka, w którym wszyscy się znają i co roku spotykają się, by wspólnie świętować rytuał, który, jak wierzą, zapewni dobre plony, dostatek i żeby kury się niosły. Jak to zwykle bywa w takich sytuacjach, wymieniane są sąsiedzkie uprzejmości, troskliwe pytania o zdrowie i dzieci, wydawałoby się: zwykły festyn.

Jackson tak mistrzowsko buduje dobroduszną atmosferę, że nawet gdy dochodzi do tytułowego losowania, czytelnik nie podejrzewa, że zwycięski los nie oznacza powiększenia dobytku o wygraną krowę, tylko o poświęcenie życia. Po opisie sąsiedzkiego kamienowania kobiety, żony, matki, w którym udział bierze jej mąż, a najmłodszemu synkowi życzliwi przyjaciele rodziny wkładają drobniejsze kamyki do małych rączek żwirek, redakcja "New Yorkera" została zasypana rekordową liczbą listów. Czytelnicy żądali natychmiastowej odpowiedzi, gdzie znajduje się opisywana przez Shirley Jackson miejscowość, jedni powodowani oburzeniem, a inni chęcią, by tam pojechać i obejrzeć "festyn" na własne oczy. W swojej późniejszej książce "Biography of a Story" pisarka wyznała, że spośród setek listów tylko 13 było życzliwych. Oburzenie, jakie wywołała opowiadaniem "Loteria", przypłaciła szansami na Nagrodę Pulitzera.

4. sezon serialu "The Morning Show" zaczyna się od słów jednej z bohaterek produkcji, granej przez Jennifer Aniston: "Czuję się jak w "Loterii": jeden rzut kamieniem dzieli nas od katastrofy". Dla Amerykanów "Loteria" jest kodem kulturowym, metaforą, którą wszyscy rozumieją, bo uczyli się o niej w szkole.

Shirley Jackson: wyrozumiała i niewymagająca żona

Trudno sobie wyobrazić, co by się działo, gdyby Jackson jednak dostała nagrodę Puliztera. Mąż pisarki, Stanley Edgar Hyman był krytykiem literackim i profesorem literatury w Bennigton College. Jackson doskonale wiedziała, że mąż wykorzystuje swoje stanowisko w sposób, który obecnie jest uważany za naganny. Jak pisała sarkastycznie w "Poskramianiu demonów":

"W odróżnieniu od profesorskich żon, studentki są urocze, pełne wdzięku i zajęte wyłącznie zdobyciem wyższego wykształcenia. Ubierają się w suknie tak skromne, że czasami prawie niewidoczne. Naiwna adoracja profesorów i wiara w nich, jakie te dziewczęta demonstrują na każdym kroku, zaczęła budzić we mnie, po pewnym czasie, już nie tylko uznanie, ale coś w rodzaju wzruszenia".

Hyman zdradzał żonę na prawo i lewo, ale jednego nie był w stanie jej odebrać: sukcesów literackich. Sam, owładnięty pragnieniem napisania Wielkiej Amerykańskiej Powieści, był od nich bardzo daleki. W swoich rodzinnych opowieściach pisarka wspomina o gabinecie męża i że gdy się w nim zamykał, cała rodzina musiała chodzić na palcach. Chociaż dom liczył 18 pokoi, ona długo nie miała swojego miejsca do pracy. Swoje najważniejsze dzieła tworzyła w kuchni, pralni albo w późną nocą w łóżku, jeśli mąż brylował na spotkaniu uniwersyteckim. Z czasem wygospodarowała sobie kącik przy regale z książkami.

Konsekwencje jego starań, by żona nie czerpała zbyt wiele ze swojej sławy, trwają do dziś. W rezultacie książki Shirley Jackson są znane milionom ludzi, jednak większość nie wie, kto je napisał. Niektórzy przypisują ich autorstwo Stephenowi Kingowi.

On sam w wydanej w 1981 roku książce "Dance Macabre" określił powieść Jackson "Nawiedzony dom na wzgórzu" jako dzieło geniuszu i jedną z dwóch najwybitniejszych powieści grozy w historii literatury, obok "Dokręcania śruby" Henry’ego Jamesa (wcześniej znanej w polskim tłumaczeniu jako "W kleszczach lęku"). Tymczasem Jackson pisała o tym, co znała najlepiej: o domu żywiącym się energią kobiet i w rezultacie wysysającym z nich życie. Jak wyznała w swoim dzienniku: "Piszę o tym, czego się boję".

Shirley Jackson i wizja krwiożerczego domu

W gotyckich opowieściach pisarki dom z reguły nie bywa ostoją bezpieczeństwa i ciepła. Staje się potężną i złowrogą siłą, co, w zestawieniu z humorystycznymi migawkami z rodzinnego życia, przedstawionymi w "Życiu wśród dzikusów" i "Poskramianiu demonów", sprawia przejmujące wrażenie.  

W horrorach Jackson pojęcie domowego ogniska zostaje przekształcone w metaforyczną i dosłowną pułapkę. Ze współczesnego punktu widzenia trudno się temu dziwić, biorąc pod uwagę, że zostały napisane w latach 40. i 50 ubiegłego wieku, gdy obowiązki domowe i macierzyństwo były uważane za jedyne "godne" role dla kobiety i kres jej możliwości rozwoju.

W prozie grozy Jackson dom staje się symbolem społecznych ograniczeń. W "Nawiedzonym domu na wzgórzu" jest niemal żywą istotą. To dom decyduje, kogo wchłonie, a jego celem są osoby już zranione i przez to bezbronne, takie jak Eleanor Vance. Dom wysysa energię nie tylko za pomocą strachu, ale i monotonii. Rutyna, która w rodzinnych dykteryjkach Jackson jest zabawna, w literaturze grozy jej autorstwa staje się destrukcyjna. Bohaterki, uwięzione w powtarzalnych cyklach, stają się elementem domostwa, które je pochłania.

W powieści "Zawsze mieszkałyśmy w zamku" Jackson przedstawia ekstremalny przypadek uwięzienia, które jest jednocześnie świadomą obroną. Siostry Blackwood wybierają dobrowolną izolację w swoim starym domu, aby uniknąć przemocy i osądów ze strony pobliskiej społeczności, czyli "Loterii".  W tym przypadku dom nie tyle wysysa życie, co konserwuje lokatorki w stanie lęku i obsesji. Staje się azylem, a jednocześnie uniemożliwia normalne życie.  

W ten sposób Jackson rozprawia się z amerykańskim ideałem domowego ogniska i niedzielnej szarlotki. Z jej doświadczenia był to dopracowany system opresji, niszczący kobiece ambicje, tożsamość i zdrowie.

Shirley Jackson: królowa gotyckiej opowieści

Kontrast między gotycką grozą w opowiadaniach Jackson a ciepłym humorem jej wspomnień rodzinnych jest w gruncie rzeczy kluczem do zrozumienia jej twórczości. "Życie wśród dzikusów" i "Poskramianie demonów" były dla autorki czymś więcej niż tylko zabawnymi opowieściami o rodzinnym życiu. Były maskami literackimi, dzięki którym pisarka mogła bezpiecznie funkcjonować w rzeczywistości lat 40. i 50. ubiegłego wieku w North Bennington w Vermoncie.

Miejsce to jest znane nie tylko z życiorysu Shirley Jackson, lecz także z tajemniczych zniknięć. W tzw. Trójkącie Bennington w latach 1945-1950 w niewyjaśnionych okolicznościach zaginęło pięć osób, żadnej z nich, ani ich ciał nigdy nie odnaleziono

Na pisarce największe wrażenie wywarło znikniecie 18-letniej studentki Bennington College, Pauli Welden, która wybrała się na szlak turystyczny Long Trial i nigdy nie wróciła. Jej tragiczna historia zainspirowała Shirley Jackson do napisania powieści "Hangsaman", będącej kolejną odsłoną patriarchalnej opresji, w tym przypadku ze strony apodyktycznego ojca.

Dla pisarki figurą odniesienia był jej mąż. Stanley Edgar Hyman traktował twórczość grozy i rodzinne relacje Jackson jako literaturę niższej kategorii, choć przynosiła rodzinie główne dochody. Sukces "Loterii" i stałe publikowanie książek pisarki, a wznowienia w latach 1948-1953 ukazywały się co roku, tylko zaostrzało jego zazdrość i poczucie porażki. I, jako zarazem mąż i krytyk literacki, potrafił celnie umniejszać dokonania żony.

​Romanse ze studentkami w Bennington College, cynicznie opisane przez Jackson w "Poskramianiu demonów" jako element profesorskiej "kolekcjonerskiej" ekstrawagancji, były nie tylko upokarzające, ale też stanowiły celową formę kontroli i umniejszania jej wartości. Jackson była zmuszona przyjąć na siebie rolę gospodyni domowej i finansowego filaru rodziny, podczas gdy mąż korzystał z przywilejów akademickiego establishmentu. Z czasem zaczął naciskać na to, by żyli w otwartym małżeństwie i zachowywał się tak, jakby się na to zgodziła.

Shirley Jackson zmarła w 1965 roku we śnie. Przyczyną śmierci był zawał serca, prawdopodobnie wywołany wieloletnim uzależnieniem od leków uspokajających. Pracowała nad powieścią "Come Along with Me", której bohaterka po śmierci męża, który ginie w tajemniczych okolicznościach, sprzedaje dom, cały majątek, zmienia tożsamość i przeprowadza się do innego miasta. Biografka pisarki, Ruth Franklin nie wyklucza, że fabuła mogła być inspirowana pragnieniami i marzeniami samej Jackson. Zwłaszcza, że w swoim pamiętniku pisała: "Być oddzielnym, być samotnym, stać i chodzić samemu, nie być innym, słabym, bezradnym i zdegradowanym... i odejść".

Autorzy książek i artykułów poświęconych Shirley Jackson lubią określać ją "Stephenem Kingiem przed Stephenem Kingiem". To porównanie, z założenia zapewne pochlebne, trudno odebrać inaczej niż jako ostateczny policzek wymierzony kobiecie, która odważyła się być sobą w czasach, gdy Ameryka nie uwzględniała takiej możliwości.