Katastrofy lotnicze, wypadki, uzależnienia, a w końcu jeden z najbardziej znanych zamachów na świecie. Jak wiele może przejść jedna rodzina? Losy klanu Kennedych wzbudzają zainteresowanie opinii publicznej od wielu lat. Jednak obok niewątpliwego pecha i przewrotnego losu, trudno ignorować dziwną skłonność członków rodu do brawury, naginania prawa, i często niebezpiecznej, a nawet brutalnej w skutkach ambicji. Tragiczną historię, jednej z najbardziej wpływowych rodzin w Stanach Zjednoczonych opisuje Edward Klein w książce pt. “Klątwa Kennedych".
Można przyjąć, że historia rodu Kennedych rozpoczyna się w 1849 roku, od przybycia do Stanów Zjednoczonych biednego, irlandzkiego emigranta Patricka Kennedy’ego. Do emigracji zmusił go klęska głodowa (Wielki głód) i bieda, które ogarnęły Irlandię w drugiej połowie XIX wieku. Po niezwykle trudnej i wyczerpującej podróży dotarł do Nowego Świata, a dokładnie Bostonu. Gdzie zajął się bednarstwem, czyli wyrobem beczek. Poślubił Bridget Murhpy, z którą miał piątkę dzieci. Patrick zmarł na gruźlicę 22 listopada 1858 roku w wieku 35 lat. Co ciekawe, tego samego dnia, dokładnie 105 lat później w 1963 roku od śmiertelnego strzału w głowę zginął jego prawnuk, prezydent John F. Kennedy. Podobno to właśnie po Patricku potomkowie dziedziczyli wyjątkową ambicję, butę i bezkompromisowość. Te cechy charakteru miała pchać kolejnych członków rodziny Kennedych do lekkomyślnych i brawurowych zachowań, których konsekwencjami często były tragedie i nieszczęście.
Wspominając początki rodu Kennedych, nie można zapomnieć o postaci Josepha Patricka Kennedy’go, wnuka wspomnianego wyżej Patricka. Josepha od początku ciągnęło do polityki, nic w tym dziwnego, jego ojciec PJ Kennedy był znaczącym członkiem Partii Demokratycznej w Bostonie. Joseph kształcił się w dobrych szkołach, między innymi uzyskał dyplom z ekonomii na Uniwersytecie Harvarda. Początkowo zajmował się biznesem, swój milionowy majątek zbudował dzięki spekulacjom akcjami na giełdzie. Warto dodać, że jego poczynania nie zawsze były w zupełności zgodne z prawem. Zajmował się między innymi inwestowanie w studia i produkcje filmowe w Hollywood czy importem alkoholu. Przypuszczalnie spora część jego interesów w tamtejszym czasie była nielegalna. W późniejszych latach zajął się polityką. Dzięki znajomości z Franklinem Delano Rooseveltem (32. Prezydentem Stanów Zjednoczonych) początkowo uzyskał stanowisko przewodniczącego Komisji Papierów Wartościowych i Giełdy, a później Federalnej Komisji Morskiej. Urzędy te były swego rodzaju nagrodą za aktywne wspieranie finansowe Partii Demokratycznej. Jednak Joe, jak nazywali go najbliżsi, miał apetyt na więcej. Roosevelt obsadził go na stanowisku ambasadora Stanów Zjednoczonych w Londynie, które obejmował od 1938 do 1940 roku.
Joseph poślubił córką burmistrza Bostonu, Rose Elizabeth Fitzgerald. Urodziła im się dziewiątka dzieci: Joseph Patrick Jr., John Fitzgerald, Rosemary, Kathleen, Eunice, Patricia, Robert, Jean Ann, oraz Edward. W domu Kennedych panowały tradycyjne, katolickie wartości, dyscyplina i porządek. We wspomnieniach rodzeństwa na próżno szukać obrazu ciepła rodzinnego ogniska. Wymagający rodzice byli skupieni na tym, aby ich potomstwo odniosło sukces finansowy, klasowy i polityczny. Jednym z największych marzeń Josepha było osadzenie w fotelu prezydenckim jednego ze swoich synów. Niestety, przewrotny los odebrał mu radość cieszenia się z tak długo wyczekiwanego sukcesu. Wybór Johna F. Kennedy’ego na głowę państwa zbiegł się z udarem mózgu Joego, uniemożliwiło mu to aktywne uczestniczenie w prezydenturze syna.
Pierworodny syn Josepha, Joseph Patrick Kennedy Jr. urodził się 25 lipca 1915 roku. Ojciec pokładał w nim ogromne nadzieje. W jego wizji początkowo to właśnie Josephm Jr., nie John, miał zostać przyszłym prezydentem USA. Odebrał gruntowne wykształcenie, również, tak jak ojciec studiował na Harvardzie. Udzielał się w sferze politycznej, miał w planach wystartowanie w wyborach do Izby Reprezentantów, jednak jego plany pokrzyżowała II wojna światowa. W 1941 roku wstąpił do marynarki wojennej Stanów Zjednoczonych. Między innymi uczestniczył w inwazji w Normandii, gdzie był pilotem bombowca. Otrzymał tytuł prucznika-pilota US Navy. Tak jak inni członkowie klanu Kennedych odznaczał się niezwykłą ambicją i brawurą, podejmując często niezwykle ryzykowne decyzje. Jedną z nich przypłacił życiem. Zginął podczas tajnej misji "Projekt Anvil" w 1944 roku, jego samolot wybuchł w powietrzu zaledwie 28 minut po starcie. Na pokładzie samolotu miały znajdować się znaczne ilości trotylu (materiału wybuchowego). Prawdopodobną przyczyną wybuchu była wadliwa konstrukcja zapalnika. Joseph Junior miał zaledwie 29 lat.
O śmierci drugiego syna Josepha Patricka Kennedy’ego Seniora słyszał niemal każdy. 35. Prezydent Stanów Zjednoczonych John Fitzgerald Kennedy zginął w zamachu 22 listopada 1963 roku w Dallas w stanie Teksas. Został postrzelony przez Lee Harveya Oswalda. Gdy zmarł miał jedynie 46 lat. John F. Kennedy przez bliskich nazywany Jackiem urodził się 29 maja 1917 roku. Ukończył prywatne szkoły, między innymi zdobył dyplom uniwersytetu Harvarda. Podobnie jak starszy brat wstąpił do Marynarki Wojennej, by udać się na front II wojny światowej. Warto dodać, że między nim a starszym Josephem Jr trwała nieustanna rywalizacja, którą podsycał ojciec. Być może to właśnie atmosfera konkurencji popychała mężczyzn do często ryzykownych zachowań. Zanim na poważnie zajął się polityką, pracował jako dziennikarz. W 1946 roku wygrał wybory do Izby Reprezentantów, w 1952 roku został senatorem, by finalnie w 1961 roku objąć urząd prezydenta Stanów Zjednoczonych.
Warto dodać, że John F. Kennedy skrywał wiele tajemnic, jedną z nich był jego zły stan zdrowia. Od młodych lat borykał się z bólami kręgosłupa, cierpiał także na chorobę Addisona, przez którą często był zmuszony zostawać w łóżku.
Ożenił się z piękną Jacqueline Bouvier, z którą doczekał się czwórki dzieci. Najmłodszy syn Patrick Bouvier Kennedy żył zaledwie dwa dni, zmarł kilka dni przed zamachem na swojego ojca. Mimo na pozór idealnego małżeństwa John dopuszczał się licznych zdrad, które starannie ukrywał przed żoną. W tym niechlubnym procederze pomagał mu jego zespół zaufanych współpracowników. W Białym Domu często miały przebywać młode kobiety, co było niezwykle niebezpieczne. Stwarzało okazję do groźnych sytuacji, w końcu podczas schadzek dziewczęta mogły wnieść ze sobą podsłuch, truciznę, czy aparat fotograficzny, które mogły zrujnować reputację Johna. Wśród kochanek prezydenta wymieniane są stażystki, asystentki, aktorki, żona mafiosa, a nawet ikona Hollywood Marilyn Monroe. Agenci Secret Service często na wyraźną prośbę prezydenta ignorowali względy bezpieczeństwa, to właśnie fakt ten według jednej z teorii miał zaważyć na jego życiu. Mimo pogłosek o możliwym zamachu JFK zignorował zalecenia ochrony, nie pozwalając założyć kopuły w samochodzie, którym wraz z żoną poruszali się tego tragicznego dnia 1963 roku. Otrzymał trzy strzały w głowę i szyję. Wokół wstrząsającej śmierci prezydenta narosło wiele mitów i sprzecznych teorii, jednak część osób właśnie to wydarzenie odbiera jako kluczowy dowód na istnienie klątwy Kennedych.
Rosemary Kennedy była skazą na idealnym wizerunku rodziny tak starannie kreowanym przez jej ojca. Na archiwalnych fotografiach można dostrzec ładną, pogodną dziewczynę, która na pierwszy rzut oka nie odstaje od pozostałego rodzeństwa. Za tym uśmiechem skrywał się jednak niedojrzały, umysł dziecka. Najstarsza córka państwa Kennedych urodziła się 18 września 1918 roku. Podczas porodu doszło do komplikacji. W oczekiwaniu na lekarza asystująca pielęgniarka podjęła tragiczną w skutkach decyzję. Poleciła rodzącej Rose zacisnąć nogi, tym samym wstrzymując akcję porodową na dwie godziny. Niektóre źródła podają, że siostra miała nawet wepchnąć z powrotem dziecko do środka. Jak łatwo się domyślić doszło do niedotlenienia mózgu, przez co dziewczynka urodziła się niepełnosprawna. Chociaż lekarz, który w końcu dotarł na miejsce, zapewniał, że niemowlę jest zdrowe, dość szybko okazało się, że nie rozwija się prawidłowo. Rosemary zmagała się z ograniczeniami w zakresie sprawności ruchowej i intelektualnej. Miała kłopoty ze skupieniem uwagi, z trudem przychodziła jej również nauka czytania i pisania. Rodzice skupieni na reszcie potomstwa początkowo bagatelizowali problem. Z jednej strony otaczali ją opieką, jednak jednocześnie starannie dbali o to, aby wstydliwy w ich mniemaniu sekret nie dotarł do mediów. Faktu ułomności dziewczyny nie można było jednak ignorować w nieskończoność.
Dorastająca Rosemary coraz częściej miewała napady złości. Chcąc zatuszować niewygodny “problem", ojciec wysyłał córkę do specjalnej szkoły z internatem dla osób niepełnosprawnych umysłowo. Od tej pory Rosemary była umieszczana w kolejnych ośrodkach. Z biegiem czasu młoda kobieta przejawiała coraz większe trudności, oprócz agresywnego zachowania, stanów lękowych, miała uciekać z placówek, w których przebywała. Podejrzewano, że podczas eskapad dochodziło do intymnych kontaktów z mężczyznami. Według Joe Kennedy’ego takie zachowania mogły fatalnie wpłynąć na wizerunek rodziny. Przede wszystkim obawiał się, że odbije się to na karierze politycznej synów. Zgodnie z decyzją Josepha Seniora w 1941 roku Rosemary została poddana lobotomii. Ten neurochirurgiczny zabieg prowadził do przerwania połączeń w płatach czołowych mózgu, które są odpowiedzialne za myślenie, emocje czy kontakty społeczne. W konsekwencji kobieta do końca swoich dni miała problemy z mówieniem i poruszaniem się. Resztę życia spędziła w ośrodkach specjalnych, ojciec nigdy jej w nich nie odwiedził, a swój okrutny postępek przez wiele lat trzymał w tajemnicy przed resztą rodziny. Szokujący może być fakt, że Rosemary jako jedna z nielicznych osób w rodzinie zmarła śmiercią naturalną. Odeszła w 2005 roku w wieku 86 lat.
Kathleen Kennedy była oczkiem w głowie swojego ojca Josepha. Wyróżniała się energicznym usposobieniem, przez co zyskała przydomek Kick (z ang. strzał, kopnięcie). Urodziła się 20 lutego 1920 roku, była wolontariuszką Czerwonego Krzyża i działaczką społeczną. Bystra, piękna i charyzmatyczna dziewczyna szturmem zdobywała brytyjskie salony podczas pobytu rodziny w Londynie. Dzięki obejmowanemu przez Jospeha stanowisku ambasadora Stanów Zjednoczonych mogła obracać się w najlepszych kręgach. Wchodząca w dorosłość dziewczyna szybko zapragnęła zająć miejsce w szeregach tamtejszej arystokracji. Wzbudziła uwagę majętnego Williama Robera Johna Cavendisha, markiza Hartington, zwanego Billym. Młodzieniec był zauroczony jej amerykańską bezpośredniością, którą wyróżniała się na tle nieco sztywnych angielskich dam. Młodzi spodobali się sobie, niestety na drodze do ich małżeństwa stanął poważny problem. Rodzina Kennedy, chociaż poważana i majętna, od lat wyznawała katolicyzm. Protestancki zięć nie podobał się matce Rose, uważała, że dziewczyna takim małżeństwem zhańbi dobre imię rodziny. Odmienna wiara była także przeszkodą po stronie Hartingtonów, jak łatwo się domyślić, katolicka księżna nie była wymarzonym wyborem dla markiza. Spór stanowiła głównie religia, w jakiej mieliby wychować przyszłe potomstwo.
Mimo przeciwności losu para postawiła na swoim, idąc na kompromis, wzięli jedynie ślub cywilny. Na uroczystości, która odbyła się w maju 1944 roku, obecny był jedynie jej najstarszy brat Joe Jr., który poprowadził ją do ołtarza. Reszta rodziny odmówiła przyjazdu. Upragnione małżeństwo Kathleen i Billy’ego nie potrwało długo. Pięć tygodni po ślubie jej świeżo poślubiony mąż został wysłany na wojenny front. Kilka tygodni później zmarł w wyniku postrzału. Gdy Kick została wdową, miała jedynie 24 lata. Matka dziewczyny w złości obwiniała ją za tragiczną śmierć syna i zięcia. Katastrofalne wydarzenia uważała za boską karą za ślub z protestantem. Mimo śmierci Billy’ego Kathleen wróciła do Anglii, na jednym z londyńskich bali poznała Petera Fitzwilliama, bogatego, żonatego hrabiego, z którym wdała się w płomienny romans. Klątwa Kennedych zebrała kolejne żniwa. Para zginęła w wypadku lotniczym. Tragedii można było uniknąć. Tego dnia panowały fatalne warunki atmosferyczne, mimo to Kathleen i Peter uparli się, aby wyruszyć w drogę, skazując się tym samym na śmierć. Co ciekawe, na pogrzeb Kick z całej rodziny przybył jedynie jej ojciec.
John nie był jednym spośród synów Josepha i Rose, który poniósł śmierć w zamachu. Robert F. Kennedy, zwany przez bliskich “Bobbym", urodził się 20 listopada 1925 roku. Podobnie jak starsi bracia podczas II wojny światowej służył w amerykańskiej marynarce wojennej. Tak jak oni był także zaangażowany w politykę, między innymi pomagał Johnowi podczas kampanii prezydenckiej, a później stał się jego doradcą. Objął stanowisko prokuratora generalnego Stanów Zjednoczonych oraz był senatorem stanu Nowy Jork. Aktywnie walczył z przestępczością zorganizowaną, stał się również wrogiem mafijnego światka. Działał także na rzecz praw obywatelskich Afroamerykanów. Ubiegał się o urząd prezydenta, udało mu się zwyciężyć w stanowych turach wyborów. 5 czerwca 1968 roku Robert przemawiał po swojej wygranej w hotelu Ambassador w Los Angeles. Po zejściu ze sceny udał się do pomieszczenia, w którym miała odbywać się konferencja prasowa. Został kilkukrotnie postrzelony, między innymi w głowę i szyję. Zmarł w szpitalu następnego dnia, miał zaledwie 43 lata.
To nie jedyne tragiczne losy klanu Kennedych. Zatrważająca historia wiąże się również z synem prezydenta Johnem F. Kennedym Jr. W 1999 roku wraz ze swoją żoną Carolyn Bessette Kennedy i jej siostrą Lauren zginęli w katastrofie samolotu nieopodal Martha’s Vineyard. Powodem śmiertelnego wypadku kolejny raz była wrodzona brawura oraz przeświadczenie o nadludzkich możliwościach Kennedych. Pomimo ostrzeżeń chirurga, John Jr. postanowił pilotować samolot z nie do końca wyleczonym złamaniem kostki u nogi. Trudne warunki nocnego nieba w połączeniu z kontuzją doprowadziły do tragedii.
Straszny los nie ominął również synów Roberta Kennedy’ego, Joseph P. Kennedy II doprowadził do poważnego wypadku samochodowego, w którym jego brat David doznał urazu kręgosłupa, przez który w późniejszych latach uzależnił się od środków przeciwbólowych. David zmarł w wyniku przedawkowania w wieku zaledwie 28 lat. Drugi syn Roberta, Michael zginął natomiast w wypadku na stoku narciarskim, miał 29 lat. Wnuczki Roberta Kennedy’ego również odeszły przedwcześnie. Saoirse Roisin Kennedy Hill zmarła w wieku 22 lat z powodu przedawkowania leków, natomiast Maeve McKean utonęła podczas wycieczki kajakiem ze swoim 8-letnim synem Gideonem.
Istnieje również sporo teorii, że samo zadawanie się z członkami rodziny Kennedych mogło sprowadzać nieszczęścia. W 1969 roku Edward Moore Kennedy, nazywany Tedem, najmłodszy syn państwa Kennedych, po imprezie na wyspie Chappaquiddick prowadził samochód, w którym towarzyszyła mu 28-letnia Mary Jo Kopechne. Prawdopodobnie była jego kochanką. Pojazd zjechał z mostu, co doprowadziło do tragicznego wypadku. Kennedy opuścił miejsce zdarzenia, a w kolejnych godzinach podjął próbę zatarcia śladów. Zamiast udać się po pomoc, wrócił na przyjęcie. Wraz z przyjaciółmi pojechał na miejsce zdarzenie, gdzie wspólnie próbowali wyciągnąć kobietę z auta. Niestety bezskutecznie. Mężczyźni postanowili oddalić się z miejsca zdarzenia. Ostatecznie zgłosił się na policję dopiero następnego dnia. Z raportu wynikało, że kobieta utonęła w samochodzie. Za nieudzielenie pomocy i zbiegnięcie z miejsca wypadku został skazany na dwa miesiące więzienia w zawieszeniu na rok. Wydarzenia te jednak przekreśliły jego nadzieje na przyszłą prezydenturę.
Teorii na temat klątwy Kennedych jest wiele. Z jednej strony przy tak licznej rodzinie, która jednocześnie nieustannie żyła na świeczniku, prawdopodobieństwo wystąpienia nieszczęść może tylko rosnąć. A każda tragedia i niepowodzenie, są tylko uwydatnione. Jednocześnie według tych, którzy wiążą los z działaniami sił wyższych, nie jest możliwe, aby seria tragicznych zdarzeń nie była wynikiem karmy, fatum czy zemsta losu za zbyt wygórowane ambicje i bezkompromisowość działań poprzednich pokoleń. Niezależnie od interpretacji, trudno nie zauważyć, że w życiorysach wielu członków klanu Kennedych pojawiają się momenty, w których zdawali się igrać z losem.