Dzisiaj trudno znaleźć zdjęcie Michaela Jacksona z ostatnich lat jego życia, które nie wywołuje pytania: co stało się z jego skórą?
Jako dziecko i nastolatek miał ciemną skórę. W pierwszych latach kariery, gdy występował z braćmi jako członek The Jackson 5 (bo właśnie tak zaczęła się jego muzyczna droga), jego wygląd był charakterystyczny dla czarnoskórego chłopca dorastającego w Stanach Zjednoczonych, a potem zaczęło się coś zmieniać.
Swoją solową karierę Jackson rozpoczął w 1979 roku a w 1984 roku na dobre rozstał się z rodzinnym zespołem The Jackson 5. Już w latach 80. skóra mężczyzny stawała się coraz jaśniejsza. Początkowo zmiany nie były aż tak zauważalne, ale z biegiem lat różnica stała się tak widoczna, że kolor jego skóry był jednym z najczęściej komentowanych elementów jego wyglądu.
W 1993 r., podczas słynnego wywiadu z Oprah Winfrey, Jackson po raz pierwszy otwarcie odniósł się do tego, co od lat było przedmiotem plotek.
Zapytany, czy rozjaśnia skórę, odpowiedział, że cierpi na chorobę, która niszczy pigment skóry. Powiedział także, że przypadłość występuje w jego rodzinie i że nie ma nad nią kontroli.
To była bardzo ważna chwila, bo chociaż Jackson nie powiedział wówczas publicznie nazwy choroby, to jej opis jednoznacznie wskazywał na bielactwo. Co ciekawe - jego słowa przez lata nie przekonały wszystkich. Część opinii publicznej uważała, że jest to jedynie wymówka, a piosenkarzowi zarzucano, że w rzeczywistości świadomie wybiela skórę, ponieważ nie akceptuje własnego pochodzenia.
Dzisiaj wiemy, że pierwsza część tej historii była prawdziwa: Michael Jackson miał bielactwo.
O sobie mówił: "Jestem dumny z tego, że jestem czarnoskóry"
W wywiadzie dla Oprah Winfrey Jackson stanowczo odrzucał sugestię, że rozjaśnia skórę dlatego, że nie chce być czarnoskóry.
Mówił, że jest czarnoskórym Amerykaninem, jest dumny ze swojej rasy i tego, kim jest. Kiedy Oprah zapytała go wprost, czy jego jaśniejsza skóra wynika z tego, że nie lubi bycia czarnoskórym, Jackson zareagował bardzo emocjonalnie. Późniejsze dowody medyczne zdecydowanie wzmacniają jego wersję o chorobie.
Kiedy zaczęło się bielactwo?
Jackson powiedział w wywiadzie z Oprah, że zmiany zaczęły się po okresie związanym z albumem "Thriller", czyli po 1982 r., a to oznacza, że pierwsze objawy pojawiły się najprawdopodobniej na początku lat 80, czyli wtedy, kiedy mężczyzna miał dwadzieścia dwa lata.
Był to dla niego szczególnie trudny moment - Jackson znajdował się wtedy u szczytu kariery, a album "Off the Wall" uczynił go wielką gwiazdą, a "Thriller" miał wkrótce stać się jednym z najważniejszych albumów w historii muzyki.
Jego twarz była wszędzie. Teledyski, okładki płyt, koncerty, reklamy, wywiady, fotografie. Jackson był jednym z najczęściej fotografowanych ludzi świata.I właśnie wtedy jego ciało zaczęło się zmieniać.
Bielactwo. Choroba, która pojawia się nagle
Bielactwo to przewlekła choroba skóry, w której dochodzi do zaniku melanocytów - komórek odpowiedzialnych za produkcję melaniny, czyli barwnika nadającego skórze jej naturalny kolor. W efekcie na skórze pojawiają się charakterystyczne, wyraźnie odgraniczone białe plamy, pozbawione pigmentu. Mogą występować w różnych miejscach ciała, m.in. na twarzy, dłoniach, stopach czy w okolicy ust i oczu, a z czasem zajmować kolejne obszary.
Bielactwo nie jest chorobą zakaźną i nie można się nim zarazić. Choć zmiany są widoczne, sama choroba zazwyczaj nie powoduje bólu ani innych dolegliwości fizycznych - może jednak silnie wpływać na samopoczucie i poczucie własnej wartości.
Współczesna dermatologia określa bielactwo jako chorobę autoimmunologiczną. Jej przebieg może być nieprzewidywalny, a utrata pigmentu może postępować w różnym tempie.
Pierwsze objawy bielactwa pojawiają się między 10. a 30. rokiem życia, a ponad połowa przypadków ujawnia się przed 20. rokiem życia
Makijaż zamiast wybielania. To była oficjalna wersja Jacksona
U osoby z ciemnym kolorem skóry, jak w przypadku piosenkarza, odbarwienia wynikające z bielactwa były bardzo zauważalne i tworzyły kontrast.
Jackson otwarcie przyznał, że używa makijażu, żeby wyrównać kolor skóry. W trakcie rozmowy z Oprah wyjaśnił, że to właśnie dobry make up pozwala mu uzyskać jednolity kolor skóry. A było to dla niego szczególnie istotne ponieważ jego choroba stała się sprawą publiczną i szeroko komentowaną.
A jednak prawda była inna…
I tutaj historia robi się bardziej skomplikowana. Bo choć Jackson publicznie zaprzeczał, że "wybiela skórę", dokumentacja medyczna z końca jego życia ujawniła, że król popu stosował środki służące do depigmentacji.
Wśród leków i preparatów zabezpieczonych podczas śledztwa po jego śmierci znajdowały się m.in. monobenzon w stężeniu 20 proc. oraz hydrochinon w stężeniu 8 proc. W przypadku rozległego bielactwa monobenzon może być stosowany do usunięcia pozostałego pigmentu z obszarów skóry, które nadal są ciemniejsze.
To oznacza, że Michael Jackson rzeczywiście stosował środek, który rozjaśniał skórę.
Depigmentacja jest rzadko stosowaną metodą, jednak wykonuje się ją u pacjentów, którzy utracili większość naturalnego pigmentu i nie chcą kontynuować leczenia mającego przywrócić kolor. Polega ona na usunięciu pozostałego pigmentu, aby uzyskać bardziej jednolity odcień skóry.
Choroba postępowała, skóra była coraz bielsza
Jeżeli odbarwienia obejmowały coraz większą powierzchnię ciała, można było zdecydować się na depigmentację pozostałych, ciemniejszych obszarów i właśnie to może tłumaczyć, dlaczego z czasem skóra Michaela Jacksona wyglądała na niemal całkowicie jasną.
Jackson przez lata był oskarżany o to, że udaje kogoś, kim nie jest, tymczasem z medycznego punktu widzenia - z roku na rok jego skóra traciła coraz więcej pigmentu. Jednak prawda ta wyszła na jaw dopiero po śmierci mężczyzny.
Sekcja zwłok przeprowadzona po jego śmierci w 2009 r. wykazała bielactwo. W raporcie opisano odbarwienie skóry, m.in. na klatce piersiowej, brzuchu, twarzy i ramionach, a badanie mikroskopowe wykazało brak melaniny w analizowanych fragmentach skóry oraz zmniejszoną liczbę melanocytów.
I to już nie były zapewnienia samego Jacksona, a dowód medyczny.
Na bielactwo chorował także ojciec artysty, Joseph Jackson, a chorobę rozpoznano również u najstarszego syna króla popu - Prince'a Jacksona.
Choroba to także problem psychiczny?
Bielactwo nie jest wyłącznie problemem kosmetycznym. Specjaliści dermatologii podkreślają, że choroba może mieć istotny wpływ na samopoczucie psychiczne, poczucie własnej wartości i funkcjonowanie społeczne. Przywracanie bardziej jednolitego koloru skóry może poprawiać zatem dobrostan psychiczny pacjentów. W przypadku Jacksona trudno oddzielić chorobę od presji sławy - król popu doskonale wiedział, że każda dodatkowa zmiana na jego ciele zostanie zauważona i sfotografowana. I zobaczy ją cały świat.
Nie tylko choroba skóry. To jeszcze artysta zmienił w swoim wyglądzie
Nie tylko zmiana koloru skóry piosenkarza wywoływała dyskusje, ale także jego zmieniająca się twarz. Ile operacji plastycznych wykonał Michael Jackson? Na to pytanie chciały znać odpowiedź niemal wszystkie media w latach 90.
Nie ma wiarygodnego źródła, które pozwalałoby dziś powiedzieć ile operacji plastycznych miał wykonanych Michael Jackson. Ale są domysły i deklaracje najbliższych współpracowników króla popu.
Sam Jackson podał jednak własną wersję. W swojej autobiografii "Moonwalk" z 1988 r. napisał, że miał dwie operacje nosa i zabieg utworzenia bruzdy w brodzie. Jednocześnie zaprzeczył, że miał operowane policzki, oczy czy usta. Zaprzeczał także dermabrazji i peelingowi skóry, a w 1993 r. powiedział w rozmowie Oprah dokładnie to samo.
Zapytany, ile miał operacji plastycznych, odpowiedział, że bardzo niewiele i można je policzyć na dwóch palcach. Specjaliści i komentatorzy mieli jednak co do tego wątpliwości.
Nos charakterystyczny dla Michaela Jacksona
Jackson przedstawiał operacje nosa przede wszystkim jako wynik problemów z nosem, a nie próbę całkowitej zmiany wyglądu twarzy.
Według relacji biografa Randy'ego Taraborrelliego pierwsza operacja miała mieć związek z urazem nosa, którego Jackson doznał około 19. roku życia. Zabieg miał mieć więc początkowo charakter medyczny, a nie czysto estetyczny. Po upadku, do jakiego doszło podczas prób na scenie, Michael Jackson złamał nos i należało go nastawić operacyjnie. Wówczas artysta zdecydował, że "przy okazji" można go zmniejszyć.
Później sam Jackson pisał, że operacje nosa wiązały się z jego wyglądem i oddychaniem, a zmiany w wyglądzie twarzy tłumaczył także innymi czynnikami (m.in. utratą masy ciała).
Jackson był zawodowym wokalistą i tancerzem, zatem problemy z oddychaniem mogły mieć dla niego realne znaczenie zawodowe, zatem ta wersja wydaje się być wiarygodna. Jednak wywiad, jakiego udzielił Matt Fiddes - wieloletni ochroniarz artysty - rzuca inne światło na to, dlaczego artyście tak bardzo zależało na zmianie wyglądu nosa.
Matt Fiddes, już po śmierci artysty, twierdził, że przyczyną ogromnej chęci zmiany w wyglądzie wokalisty był fakt, że bardzo przypominał on swojego ojca. Ojca, który bił i znęcał się psychicznie nad Jacksonem. To właśnie on - zgodnie z relacją Fiddesa - wmawiał Michaelowi, że ma duży i brzydki nos, co stało się kompleksem króla popu już w dzieciństwie.


Jego nos zmieniał się coraz bardziej
Przeglądając zdjęcia Michaela Jacksona z różnych okresów widać, że jego nos przeszedł wyraźną ewolucję. Jego wygląd zmieniał się znacznie bardziej, niż wynikałoby to z deklarowanych przez piosenkarza dwóch operacji.
Pojawiały się również relacje lekarzy i osób z jego otoczenia sugerujące kolejne zabiegi. Jednym z najczęściej cytowanych lekarzy jest chirurg Steven Hoefflin, który wykonywał u Jacksona zabiegi. Z kolei dermatolog Arnold Klein twierdził później, że liczba operacji nosa mogła być znacznie większa.
Pojawiały się nawet twierdzenia o kilkunastu czy kilkudziesięciu zabiegach nosa, ale nigdy nie zostały one wiarygodnie udokumentowane w sposób, który pozwalałby traktować konkretną liczbę jako fakt.
Czy król popu miał więcej operacji, niż przyznawał?
Po śmierci Jacksona raport z sekcji wskazywał na liczne blizny i ślady różnych zabiegów medycznych. Niektóre znaleziono przy nosie i za uszami. Nie wszystkie blizny musiały być wynikiem operacji plastycznych i nigdy też nie zostało to oficjalnie potwierdzone
Ochroniarz Jacksona, Matt Fiddes, wyjawił natomiast, że łącznie artysta mógł wykonać około 100 operacji plastycznych, z czego aż 12 nosa.
Sekcja zwłok potwierdziła bielactwo, ale nie dostarczyła wiarygodnego, kompletnego zestawienia wszystkich operacji plastycznych Jacksona.
Pojawiły się także plotki, że u Michaela Jacksona doszło do całkowitego zniszczenia nosa, przez co artysta musiał nosić protezę. Ale i te informacje nie zostały potwierdzone w protokole z sekcji zwłok.
Uzależnienie od operacji plastycznych
To jedna z najczęściej powtarzanych opinii - Michael Jackson był uzależniony od operacji plastycznych. Choć - analizując zdjęcia i nagrania artysty od lat 70. a kończąc na późnych latach 90. - widać drastyczną zmianę w wyglądzie mężczyzny, nie ma żadnych dowodów na to, że operacje plastyczne były obsesją Jacksona.
Po jego śmierci pojawiały się jednak wypowiedzi osób z jego otoczenia sugerujące, że zabiegi kosmetyczne faktycznie stały się dla niego obsesyjnym sposobem kontrolowania wyglądu. Nawet jego matka, Katherine Jackson, mówiła później o większej liczbie operacji nosa, niż syn sam przyznawał.
"Jestem perfekcjonistą". Jackson nie akceptował swojego wyglądu
O relacji Michaela Jacksona z własnym ciałem mężczyzna powiedział także w trakcie wywiadu z Oprah Winfrey. Kiedy kobieta zapytała go, czy jest zadowolony z tego, jak wygląda, Jackson odpowiedział, że nigdy nie jest z siebie zadowolony, bo jest perfekcjonistą. Wyznał także, że stara się nie patrzeć w lustro - a to bardzo mocne słowa.
Bo można jednocześnie być najbardziej rozpoznawalnym muzykiem na świecie, robić zawrotną karierę, mieć pieniądze i - pozornie - szczęście i jednocześnie nie akceptować własnego wyglądu. To wszystko się nie wyklucza.
Jackson dorastał w świecie, w którym wygląd był częścią jego pracy. Jego ciało było narzędziem zawodowym, a twarz była fotografowana, oceniana, powiększana na ekranach i analizowana przez dziennikarzy. A do tego wszystkiego dochodziła choroba, która zmieniła jego wygląd w sposób, nad którym nie miał pełnej kontroli.
To wszystko doprowadziło go do miejsca, w którym nie akceptował samego siebie.
Wypadek na planie zapoczątkował problemy. Muzyk radził sobie z oparzeniami
Jest jeszcze jedna przyczyna, która mogła dać początek licznym operacjom plastycznym i zabiegom poprawiającym wygląd, ale także była wstępem do uzależnienia artysty od leków przeciwbólowych.
W 1984 roku Michael Jackson wziął udział w nagraniach do reklamy Pepsi. Umieszczone na planie środki pirotechniczne zapaliły się, zanim ten zszedł ze sceny. Ogień zaczął trawić włosy króla popu, który nie był niczego świadomy.
Do ugaszenia pożaru przystąpiły osoby znajdujące się najbliższej muzyka, a krótko później okazało się, że Jackson doznał oparzeń głowy i twarzy II i III stopnia .
To właśnie wtedy piosenkarz zaczął przyjmować silne środki przeciwbólowe i - jak podają niektóre źródła - starał się "zamaskować" ślady pożaru na ciele właśnie za pomocą operacji plastycznych. Operacje wymagały z kolei przyjmowania leków przeciwbólowych i tak król popu wpadł w pułapkę uzależnienia.
Michael Jackson nie był tylko "królem popu". Był człowiekiem, który próbował ukryć własną kruchość
Być może dlatego historia jego skóry czy licznych operacji jest w pewien sposób tak przejmująca. Jackson miał wszystko, czego większość ludzi może tylko pozazdrościć: pieniądze, sławę, wpływ i talent. A jednocześnie jego własne ciało wymykało się spod kontroli.
Bielactwo zmieniało jego wygląd, a kamery rejestrowały każdy jego ruch. Był perfekcjonistą, a jego skóra w żaden sposób nie chciała być perfekcyjna.
Przez lata świat próbował odpowiedzieć na pytanie: dlaczego Michael Jackson chciał wyglądać inaczej? A sam artysta najbardziej pragnął, by świat skupiał się na jego muzyce, a nie na nim samym.
Jakby tego było mało, w 1993 roku wybuchł skandal związany z oskarżeniami o molestowanie nieletnich i to właśnie to wydarzenie bardzo mocno zmieniło życie Michaela Jacksona. Świat coraz bardziej interesował się życiem prywatnym artysty, a nie jego muzyką i coraz częściej komentowano jego samego, a nie twórczość.
Michael Jackson zmarł 25 czerwca 2009 roku, w wieku 50 lat, w swoim domu w Los Angeles. Przyczyną śmierci było ostre zatrucie propofolem - silnym lekiem stosowanym do znieczulenia.
W organizmie Jacksona stwierdzono również inne leki uspokajające, ale to propofol został wskazany jako główna przyczyna jego śmierci.
Jego lekarz, Conrad Murray, został oskarżony o nieumyślne spowodowanie śmierci artysty a w trakcie procesu medyk zeznał, że Michael Jackson tuż przed śmiercią prosił, by lekarz nie zostawiał go samego i pozwolił mu zasnąć. Miał poprosić go wprost, by ten "dał mu mleka". Mleko to potoczna nazwa propofolu, ponieważ lek ten konsystencją i barwą przypomina właśnie mleko.
Muzyk był także uzależniony od morfiny, oksykodonu i benzodiazepin. Jackson osierocił troje dzieci. 29 sierpnia artysta skończyłby 68 lat.
