Tetrus, wózkers, mąż i ojciec. "Poznaję świat jak dziecko"

Aleksandra Cieślik

Aleksandra Cieślik

MIKAB/Krzysztof Kwieciński archiwum prywatne

Anię zobaczyłem półtora miesiąca po wypadku. Nasze pierwsze spotkanie? W szpitalnej sali. Jadłem wtedy zupę, karmiła mnie pielęgniarka. Bez ogródek powiedziała do niej: "Pani dokończy", oddając talerz i łyżkę. Zrobiła to. Potem zaczęliśmy płakać. Niepotrzebne były słowa - wspomina Artur. 31-latek jest tetraplegikiem. Z powodu uszkodzenia rdzenia kręgowego w odcinku szyjnym porusza się na wózku.

Nie czułem żadnego bólu, bardziej szok. Wciąż oczywiście leżałem nieruchomo. Przed słowami doktora, który powiedział: "To nie grypa, nie przejdzie w ciągu dwóch tygodni", co się stało wiedziałem od rodziny. "Spokojnie, będziemy z tym walczyć" - dopingował tata. Wyczytał w sieci, że po takich zdarzeniach, ale z nieprzerwanym rdzeniem kręgowym, sprawność wraca. Żył taką nadzieją i mi ją przekazał. Lekarzowi obiecywałem: "Będę chyba dobrym pacjentem, bo szybko wstanę".

"Pani dokończy karmić"

Mieliśmy ledwo po dwadzieścia lat. Lubiliśmy niezależność, imprezowanie. Kłóciliśmy się, rozstawaliśmy i schodziliśmy. Po operacji spędzaliśmy ze sobą dużo więcej czasu, zakochaliśmy się na nowo, zaprzyjaźniliśmy zapewne o wiele bardziej.

Wyczekana ciąża

Hania często podróżuje na kolanach taty
Hania często podróżuje na kolanach tatyMIKAB/Krzysztof Kwieciński archiwum prywatne
decoration
Artur pomaga w opiece nad niespełna dwuletnią Hanią
Artur pomaga w opiece nad niespełna dwuletnią HaniąMIKAB/Krzysztof Kwieciński archiwum prywatne
decoration

Każdy potrzebuje bliskości

"TetroTrip"