W chińskim kalendarzu nie ma ważniejszego święta niż Chūnjié - Chiński Nowy Rok, zwany także Świętem Wiosny. Historia tej uroczystości sięga dynastii Shang, czyli około ponad 3500 lat wstecz, kiedy to kalendarz służył do celów rolniczych i praktyk religijnych związanych z kultem przodków oraz bóstw natury. Miliony ludzi w Chinach, Korei, Japonii czy Wietnamie celebruje to święto według kalendarza lunarnego (księżycowego), a nie słonecznego. To sprawia, że obchody przypadają na drugi nów po przesileniu zimowym (w kalendarzu gregoriańskim między 21 stycznia a 19 lutego), wyznaczając agrarny początek wiosny i nowe plony.
Według legendy obchody Chińskiego Nowego Roku wywodzą się z walki z mityczną bestią Nian - potworem o ciele byka z głową lwa. Co roku w zimową noc schodził on z gór, terroryzując wioski, pożerając bydło, rośliny i ludzi, szczególnie dzieci. Wieśniacy zostawiali mu jedzenie przed drzwiami, w nadziei, że daruje im życie. Pewien starzec poradził raz ludziom, by oświetlili domy czerwonymi lampionami, ubrali też stroje w tym kolorze i odprawili rytuały z fajerwerkami. Nian przerażony hałasem, czerwienią i ogniem uciekł na zawsze. Inna wersja podania głosi, że schwytał go taoistyczny mnich Hongjun Laozu, czyniąc bestię swoim wierzchowcem. Od tamtej pory kolor czerwony (symbol radości, cnoty i szczerości), ogień oraz huk petard chronią przed złem i przyciągają fortunę.
W grudniu 2024 roku Święto Wiosny zostało oficjalnie wpisane na Listę Reprezentatywną Niematerialnego Dziedzictwa Kulturowego Ludzkości UNESCO.
W naszej kulturze obchody Nowego Roku kojarzą się ze strzelającymi korkami od szampana i pokazem fajerwerków. Podobnie jest na Dalekim Wschodzie, gdzie nie brakuje widowiskowych atrakcji. Święto Wiosny otwiera tradycyjna parada w dzielnicy Tsim Sha Tsui w Hongkongu. Tegoroczna feta przebiegała pod hasłem: "Best Fortune World Party" ("Najlepsza impreza pomyślności na świecie"). W tym roku widowisko przyciągnęło tłumy, oferując wzdłuż trasy darmowe miejsca obserwacyjne i płatne trybuny. Parada rozpoczęła się przy Hong Kong Cultural Centre, przeszła przez Canton Road, Haiphong Road i Nathan Road, i skończyła przy Sheraton Hong Kong Hotel and Towers. Przed głównym wydarzeniem od godziny 18:00 atmosferę rozgrzewały tańce oraz akrobacje na linach. Na trasie znalazło się kilkanaście imponujących platform pokazowych, z których kilka przykuło szczególną uwagę: Cathay Pacific z motywem samolotu, celebrującym 80-lecie linii, Hong Kong Jockey Club z końmi i symbolami szczęścia, nawiązującymi do Roku Konia oraz Hong Kong Disneyland z disnejowskimi motywami z okazji 20-lecia istnienia parku.
W trakcie parady nie mogło oczywiście zabraknąć smoka, który wijąc się w blasku świateł, stał się jednym z kluczowych elementów korowodu. Ten ikoniczny symbol Chin, zakorzeniony w pradawnym folklorze prowincji Guangdong - kolebki wielu hongkońskich tradycji noworocznych - uosabia potęgę natury, obfite szczęście i nieugiętą ochronę przed złymi duchami. Chińczycy od wieków wierzą, że jego ruchy przywołują życiodajny deszcz, gwarantują obfite żniwa i sprowadzają dobrobyt na cały nadchodzący rok.
16 lutego 2026 roku, czyli w wigilię Chińskiego Nowego Roku, o godzinie 20:00 czasu pekińskiego wyemitowano coroczną Galę Spring Festival - znaną jako Chunwan - pod hasłem "Galloping Steed, Onward Unstoppable" ("Galopujący rumak, naprzód niepowstrzymany"). Podobnie jak amerykański Super Bowl, wydarzenie to generuje największe przychody z reklam, bo od 1983 roku przyciąga przed ekrany miliardy widzów. W tym roku pobiło jednak rekordy popularności. Do godz. 8:00 dnia 17 lutego łączny zasięg multimedialny gali osiągnął 23 mld odbiorców we wszystkich rodzajach mediów, co oznacza wzrost o 37,3% w porównaniu do poprzedniego roku. Udział transmisji na żywo na chińskim rynku telewizyjnym wyniósł 79,29% (najwyższy od 13 lat), ze średnią 325 mln widzów na minutę jednocześnie. Galę transmitowano w 85 językach w kilku tysiącach mediów na świecie. Na scenie pojawiły się największe chińskie gwiazdy, w tym Yi Yangqianxi i Wang Yibo. Ten drugi zachwycił dynamiczną choreografią z elementami street dance do utworu "Shine and Move", przygotowaną we współpracy z legendarnym Aaronem Kwokiem. Gwiazdorski line-up dopełnił Jackie Chan. Ikona sztuk walki zaskoczyła wzruszającym występem "We Are the World" w duecie z Lionelem Richie.
Podczas tegorocznego Festiwalu tradycyjni artyści kung fu, w tym młodzi adepci ze Szkoły Sztuk Walki Tagou, dzielili scenę z zaawansowanymi humanoidalnymi robotami firmy Unitree Robotics. W widowiskowym występie "Wu BOT" dziesiątki maszyn, wyposażonych w zręczne dłonie i systemy kontroli ruchu o dokładności powyżej 90%, wykonywały akrobatyczne salta w powietrzu na wysokość ponad 3 metrów, biegały z prędkością do 4 m/s, a co najważniejsze - naśladowały precyzyjne ruchy kung fu, idealnie zsynchronizowane z ludzkimi wojownikami: dynamiczne kopnięcia, cięcia szablą i efektowne salta w tył. Choreografia wzorowana była na stylu tzw. Pijanej Pięści. Modele G1 i H1 zręcznie posługiwały się też tradycyjną bronią, taką jak miecze czy nunczako.
W 2025 roku roboty również wystąpiły na scenie, lecz wykonywały jedynie nieskomplikowane ruchy w rytm tańców ludowych, bez integracji z ludźmi. Tegoroczna gala pokazała zatem ogromny skok technologiczny. Nowy system wysokiej współbieżności umożliwił precyzyjną koordynację, autonomiczne interakcje na scenie i 5-10 razy większą prędkość. Występ zwieńczył symboliczny gest braterstwa - model H2 ("Mistrz Miecza") podał rękę chłopcu-tancerzowi. Wydarzenie, transmitowane dla miliardów widzów, wywołało falę entuzjazmu w mediach społecznościowych, gdzie viralowe klipy zdobyły miliony wyświetleń. Wzmocniło to wizerunek Chin jako lidera w dziedzinie "embodied intelligence".
Leszek Ślazyk, politolog, publicysta, ekspert do spraw Chin, zauważa, że od kilku lat w wydarzeniu coraz większą rolę odgrywają nowoczesne technologie wizyjne. Gala noworoczna staje się swoistą demonstracją siły i możliwości - pokazem tego, czym Chiny dysponują i na co mogą sobie pozwolić. "Jeszcze rok temu wydawało się, że chińska robotyka jest po prostu sprawna, jednak postęp, jakiego dokonano w ciągu zaledwie dwunastu miesięcy, jest oszałamiający, bo maszyny są już w stanie naśladować skomplikowane ludzkie ruchy" - dodaje Ślazyk.
Choć dzieli nas tysiące kilometrów, wywodzący się z niemal trzytysiącletniej tradycji chiński Nowy Rok jest pod kilkoma względami podobny do naszej Wigilii. To święto rodzinne, głęboko zakorzenione w rytmie natury i dawnym życiu wiejskim. Przygotowania do celebracji ruszają z wyprzedzeniem. Jak wyjaśnia Luo Ying, pochodząca z południowych Chin nauczycielka języka chińskiego w Polsce, kluczowym elementem jest gruntowne sprzątanie domu, mające na celu “wygnanie pecha i zrobienie miejsca na nadchodzące szczęście". Co istotne, porządki należy skończyć najpóźniej trzy dni przed świętem - według przesądów późniejsze zamiatanie czy mycie podłóg mogłoby niefortunnie “wymieść" pomyślność. Domy i wnętrza dekorowane są na czerwono. Drzwi zdobią lampiony, nianhua - barwne wycinanki pełniące niegdyś rolę ochronnych amuletów oraz symetryczne kuplety duilian. Luo Ying zaznacza, że czerwony strój, w tym tradycyjne suknie qipao, to nie tylko wyraz elegancji, ale przede wszystkim manifestacja nadziei na pomyślność. Z tą samą intencją wręcza się dzieciom czerwone koperty hongbao z symbolicznymi kwotami w środku.
Kulminacyjnym momentem jest wieczór Chúxī ("koniec starego i początek nowego"), czyli wigilia Nowego Roku. To czas powitalnej kolacji, podczas której stół ugina się pod ciężarem potraw o znaczeniu metaforycznym. Weronika Truszczyńska, sinolożka mieszkająca w Szanghaju od dziesięciu lat, podkreśla, że choć menu różni się w zależności od regionu, to wspólny mianownik pozostaje ten sam: celebrowanie jedności. Na północy królują pierożki jiaozi, które kształtem przypominają sztabki złota, więc mają przyciągać bogactwo. Na południu zaś gotuje się długi makaron - symbol długowieczności i podaje rybę w całości, której nazwa (yu) brzmi identycznie jak słowo "nadmiar", co ma zapewniać dostatek. Po kolacji chińskie rodziny wspólnie oglądają noworoczną galę telewizyjną, a nocne niebo nad wsiami rozświetlają widowiskowe iluminacje.
Analizując chińskie zwyczaje, trudno nie ulec wrażeniu, że wiele symboli jest nam znanych. Chińczycy również dekorują domy baziami (choć malowanymi na czerwono) oraz zdobią jajka - symbol szczęścia. Ślazyk wskazuje także na uderzające podobieństwo w kulcie zmarłych: przed świętami odwiedza się groby bliskich, a podczas noworocznej kolacji przy stole zostawia się puste miejsce, talerz i pałeczki dla dusz przodków, które mogłyby chcieć odwiedzić rodzinę. Oficjalne świętowanie Nowego Roku kończy się po piętnastu dniach hucznym Świętem Latarni, które w tym roku przypadło na 3 marca. Niebo pokrywa morze lapmpionów, na ulicach odbywaja się taneczne parady i targi.
Każdy świąteczny dzień poświęcony jest innemu bóstwu i ma inne znaczenie, a motywem przewodnim często jest bezpieczeństwo materialne. Choć w dużych miastach odchodzi się od zjazdów rodzinnych - m.in. ze względu na koszty czy presję społeczną wywieraną na osoby w związkach jednopłciowych - to ogólne znaczenie tego święta pozostaje ogromne. Wiąże się z nadejściem wiosny i nadzieją na obfitość. Jest ono celebrowane nie tylko w Chinach, ale też w Korei Południowej, Japonii, Singapurze czy na Filipinach.
Chiński Nowy Rok to okres, w którym tradycja wywiera potężny wpływ nie tylko na życie społeczne, ale również na gospodarkę i funkcjonowanie państwa. Jak zauważa Leszek Ślazyk, władze Chińskiej Republiki Ludowej coraz czujniej reagują na wagę tych obyczajów, czego dowodem jest fakt, iż w tym roku po raz pierwszy w historii państwa wigilia Nowego Roku stała się dniem ustawowo wolnym od pracy.
Ekspert podkreśla jednak, że masowy ruch migracyjny rozpoczyna się znacznie wcześniej i trwa przez wiele tygodni, co w konsekwencji prowadzi do paraliżu krajowej produkcji. Istotnym wyzwaniem dla pracodawców jest zjawisko niepowracania robotników do fabryk po zakończeniu przerwy świątecznej, ponieważ wielu z nich decyduje się na znalezienie lepszego zajęcia bliżej rodzinnego domu. Leszek Ślazyk wskazuje, że bezpośrednią odpowiedzią na te niedobory kadrowe stają się tak zwane "dark factories". Są to w pełni zautomatyzowane zakłady, w których niemal wszystkie zadania wykonują roboty, a nadzór nad procesami sprawuje zaledwie kilka osób.
Weronika Truszczyńska zwraca uwagę, że tegoroczny urlop noworoczny był wyjątkowo długi i trwał aż dziewięć dni. Choć w wigilię i pierwsze dni świąt Szanghaj przeważnie sprawia wrażenie miasta "wymarłego", duże centra handlowe oraz sieciowe kawiarnie zazwyczaj pozostają otwarte. Truszczyńska wyjaśnia, że w Chinach nie istnieje odgórny zakaz handlu podobny do tego, który znamy z Polski. Ostateczna decyzja o zamknięciu biznesu należy do właściciela. Wielu pracowników, skuszonych wyższymi stawkami za godzinę, decyduje się jednak na pozostanie w pracy.
Sytuacja wygląda zupełnie inaczej w przypadku sektora produkcyjnego. Większość fabryk staje na co najmniej dwa tygodnie, zazwyczaj w okresie od 10 do 25 lutego. Wynika to z faktu, że pracujący tam migranci muszą pokonać tysiące kilometrów, aby spotkać się z rodzinami, które na co dzień mieszkają w głębi kraju. Dla zagranicznych kontrahentów oznacza to konieczność składania ostatnich zamówień już w grudniu, co bywa uciążliwe choćby dla polskiego biznesu, lecz jest stałym elementem chińskiego kalendarza gospodarczego. Następuje też czasowe zawieszenie działalności sklepów internetowych. Wiele platform internetowych wstrzymuje wysyłki na tydzień lub dziesięć dni, co budzi irytację u chińskich konsumentów przyzwyczajonych do błyskawicznych dostaw. Jest to jednak jedyny moment w roku, gdy handel internetowy zamiera.
Na okres celebrowania nadejścia Nowego Roku chińskie dzielnice miast na całym świecie zamieniają się w miejsca świętowania. Co roku w głównej dzielnicy Chinatown w Bangkoku zbiera się kilkadziesiąt tysięcy ludzi - aleja Yaowarat zmienia się w streetfoodowy raj, pełen zapachów i kolorów. Najważniejsza świątynia w tej części miasta, Wat Mangkon, otwiera swoje bramy dla turystów i składających dary. Wat Mangkon, mimo że mieni się we wszystkich odcieniach czerwieni, stanowi całkowity kontrast dla ciasnej, hałaśliwej i chaotycznej Yaowarat - tu panuje cisza i atmosfera zadumy.
Co ciekawe, mieszkańcy Tajlandii świętują Nowy Rok aż trzy razy, choć oficjalnie rok 2569 rozpoczął się miesiąc temu. To nie pomyłka, bo Tajowie liczą lata od daty śmierci Buddy, więc do roku z kalendarza gregoriańskiego należy dodać 543 lata. Nowy rok w Tajlandii pierwszy raz inauguruje się 1 stycznia, czyli kiedy większość państw na świecie. Drugi raz w lutym, wraz z chińską celebracją. Trzecie obchody nadejdą w kwietniu, kiedy rozpoczyna się tradycyjny tajski Nowy Rok. Tajowie będą wtedy świętować Songkran - jedno z najważniejszych świąt w kraju, które łączy tradycyjne wizyty w świątyniach i obmywanie figur Buddy z gigantyczną, ogólnokrajową wodną bitwą na ulicach, przypominającą nasz rodzimy Śmigus-Dyngus.
W chińskich dzielnicach amerykańskich miast Nowy Rok wita się z mniejszym rozmachem niż w Azji. Nie brakuje jednak czerwonych lampionów, innych ozdób czy stoisk ze streetfoodem. Widowiskowe wydarzenia przyciągają tłumy mieszkańców i turystów, łącząc wielowiekowe tradycje z lokalnym kolorytem. W tym roku w sercu Chinatown na Manhattanie, International District w Seattle oraz Chinatown Square w Chicago przez ulice przeszły pochody tancerzy przebranych za lwy i smoki. Wieczorem nad East River w Nowym Jorku rozbłysnął spektakularny pokaz fajerwerków, a tłumy kibiców oglądały występy bębniarzy i akrobatów. Historyczne Chinatown w San Francisco stało się sceną dla jednej z największych parad z wijącym się gigantycznym smokiem, który rozświetlał ulice. Nocą fajerwerki rozświetliły niebo w San Gabriel Valley i Chinatown Los Angeles, gdzie ulice wypełniły pokazy kung-fu oraz kiermasze z dim sum i innymi przysmakami.
Astrolog Merkurja, czyli Anna Grzywaczewska-Ciuciura zauważyła, że 17 lutego mieliśmy do czynienia z "wyjątkową sytuacją". Obchody chińskiego Nowego Roku zbiegły się z obrączkowym zaćmieniem Słońca. Ten szczególny układ nadaje nadchodzącym miesiącom karmiczną wagę, istotną nie tylko dla całego Państwa Środka, ale i dla wszystkich krajów Dalekiego Wschodu. Według astrologicznych prognoz, trwający obecnie Rok Ognistego Konia zapowiada erę gwałtownych przetasowań. Możemy spodziewać się masowych migracji ludności oraz fundamentalnych zmian w światowej gospodarce. “To będzie pamiętny i przełomowy rok" - twierdzi astrolog Merkurja - “obfitujący w ogniste, nieprzewidywalne wydarzenia, pełen dramatycznych zwrotów akcji i szybkich decyzji podejmowanych przez charyzmatycznych liderów". W tradycji chińskiej Rok Konia wiąże się również z silnym akcentowaniem pierwiastka męskiego. Prognozy sugerują, że dążenie do posiadania męskich potomków może pogłębić dysproporcję demograficzną w regionie. “To rok sprzyjający odważnym mężczyznom, niestety stawiający kobiecą energię nieco w cieniu" - dodaje Merkurja.
Chiński zodiak powstał w czasach dynastii Han (206 p.n.e. - 220 n.e.). Składa się z 12 znaków zwierząt, ułożonych w kolejności: Szczur, Wół, Tygrys, Królik, Smok, Wąż, Koń, Owca, Małpa, Kogut, Pies i Świnia. Nie wybrano ich przypadkowo - według legendy Budda zwołał wszystkie zwierzęta na wielki wyścig, a pierwsze dwanaście na mecie otrzymało miejsce w zodiaku. W odróżnieniu od zachodniego horoskopu znaki nie zmieniają się co miesiąc, tylko dominują przez cały rok. Oprócz zwierzęcia każdy chiński rok ma przypisany także jeden z pięciu żywiołów - drewno, ogień, ziemia, metal, woda - wersji yin (żeńskiej) lub yang (męskiej). W zależności od tego, w jakim urodziliśmy się żywiole, a nie tylko znaku (np. w Metalowym Tygrysie, Drewnianym Koniu), to dany rok będzie nam sprzyjał bądź nie. Zdaniem astrolog przez ten rok najtrudniej przejdą osoby urodzone w latach Metalowego i Drewnianego Szczura, oraz Metalowego i Drewnianego Tygrysa, najkorzystniej zaś urodzone w latach Ziemskiego Konia, Ziemskiego Psa oraz Ognistego Węża. “Obecny rok, zdominowany przez podwójną energię yang (męską), sprzyja osobom urodzonym w latach ziemi i ognia" - wskazuje Merkurja. Dodaje, że w symboliczny sposób "spala" on osoby urodzone w latach drewna oraz "topi" te z lat metalu.
Żywioły zmieniają się co dwa lata. Z 12-letnim cyklem znaków zwierząt tworzą 60 kombinacji. Zatem ostatni Rok Ognistego Konia przypadł na okres od 21 lutego 1966 do 8 lutego 1967. Był to czas przełomowy i burzliwy dla całych Chin - okres dążeń Mao Zedonga do umocnienia władzy poprzez brutalną kampanię polityczną mającą wyeliminować przeciwników w KPCh. Rozpoczęła się wówczas dziesięcioletnia Rewolucja Kulturalna. Bojówki młodzieżowe zwane Czerwoną Gwardią (Hongweibing) atakowały nauczycieli, intelektualistów i działaczy partyjnych, niszcząc idee oraz kulturę. Rok ten umocnił kult jednostki wokół Mao Zedonga, a “Mała Czerwona Książeczka" stała się obowiązkową lekturą dla milionów obywateli. Administracja została sparaliżowana, społeczeństwo pogrążone w głębokiej traumie. Osoby zafascynowane astrologią spoglądają na te wydarzenia przez pryzmat cykliczności czasu. Z tej perspektywy pojawiają się obawy, że po sześćdziesięciu latach pechowa energia Ognistego Konia może powrócić, niosąc ze sobą podobną siłę chaosu oraz zawirowań.
Astrolog Merkurja przewiduje, że ten rok będzie “karmiczny dla całego narodu chińskiego". "Rok Ognistego Konia niesie ogromną energię yang, czyli męską" - podkreśla Anna Grzywaczewska-Ciuciura. Jak zauważa, jest to podwójny rok męski - zarówno przez znak Konia, jak i przez żywioł Ognia. Według niej ta kumulacja przełoży się na "falę agresji" - rok pełen ekspansji, ale i konfliktów, gdzie dominuje siła i stawianie na swoim. "Kraj nie uniknie totalnego przestawienia gospodarki i codziennego życia pod kreskę" - prognozuje Grzywaczewska-Ciuciura. Zdaniem astrolog, w dobie globalizacji, kiedy planeta nie dzieli się już twardą linią na Wschód i Zachód, energetyczna dominacja pierwiastka męskiego nie ograniczy się wyłącznie do Państwa Środka. Stary Kontynent może odczuć to na poziomie materialnym, mierząc się z przerwami w łańcuchach dostaw, jak i rosnącym ryzykiem występowania wojen gospodarczych. Podkreśla jednocześnie, że "horoskop Polski na ten rok jest całkiem przyzwoity". Sugeruje jednak, by odłożyć na później gwałtowne życiowe rewolucje, takie jak przeprowadzki oraz wystrzegać się bezwzględnego dążenia do celu, gdyż w roku Ognistego Konia strategia "chodzenia po trupach" może przynieść opłakane skutki.
Prognozowane są dotkliwe pożary oraz narastający brak wody, co zdaniem astrolog pójdzie w parze z burzami w życiu prywatnym - czeka nas wysyp romansów, głośnych skandali i rozwodów. Agresywna natura Ognistego Konia nie sprzyja delikatności, co czyni ten czas wyjątkowo wymagającym dla żeńskiego pierwiastka. "Energia kobieca znajdzie się w opresji" - zapowiada Grzywaczewska-Ciuciura, wskazując nawet na globalny trend demograficzny, w którym statystyki narodzin mogą wyraźnie przechylić się na stronę męską. Ostrzega, że rok Ognistego Konia jest “po prostu nieszczęśliwy dla kobiet", podkreślając, że nadchodzące miesiące będą wymagały od nich ogromnej siły przetrwania w świecie zdominowanym przez restrukturyzację i konflikty.
Zupełnie inny obraz Państwa Środka wyłania się z analizy Leszka Ślazyka, który od ponad trzech dekad obserwuje ewolucję tego kraju. Tam, gdzie astrologia widzi chaos i "energetyczną opresję", ekspert dostrzega proces normalizacji i stabilizacji. Według Ślazyka, Chiny nie są krajem stojącym u progu katastrofy, lecz mocarstwem, które przez ostatnie 30 lat wypracowało solidny dobrobyt i wewnętrzny spokój, stanowiący jaskrawy kontrast dla często chaotycznego Zachodu. Ślazyk podkreśla, że Chińczycy dzisiaj, w przeciwieństwie do pokoleń sprzed lat, są dumni ze swojego pochodzenia, a to poczucie godności stabilizuje nastroje społeczne skuteczniej niż jakiekolwiek układy planetarne. Porównuje ich sytuację do Indii (które w 1978 roku startowały z tego samego poziomu), dowodząc, że chiński model rozwoju jest efektem precyzyjnej strategii, a nie kwestią szczęścia czy karmy. W odniesieniu do prognozowanych przez astrologię "problemów demograficznych" i "opresji wobec kobiet", Ślazyk wskazuje na konkretne, systemowe rozwiązania planowane przez Pekin. Zamiast obawiać się Roku Ognistego Konia, Chiny stawiają na rozwój robotyki humanoidalnej. "Najbliższa pięciolatka ma upłynąć pod znakiem maszyn, które wypełnią luki na rynku pracy. Zmiana aspiracji młodych ludzi - wolących pracę w e-commerce niż w fabrykach - wymusza na państwie technologiczną ucieczkę do przodu" - wskazuje ekspert. Podczas gdy horoskop straszy przerwami w łańcuchach dostaw i "wojnami gospodarczymi", Leszek Ślazyk zwraca uwagę, że Chiny są w procesie świadomej restrukturyzacji. To, co dla astrologa jest "bezwzględnym chodzeniem po trupach", dla analityka jest pragmatycznym dostosowaniem się do nowych realiów rynkowych, gdzie miejsce taniej siły roboczej zajmuje wysoka technologia i automatyzacja.