Wojciech Albert Łobodziński: Jaka jest historia Libery, jakie motywacje i cele przyświecały waszym działaniom od założenia organizacji?
Carmelo Pollichino: Libera powstała w 1995 roku, w okresie, gdy Cosa Nostra zmieniła swoje podejście i przyjęła czysto terrorystyczną strategię. Zamachy w Capaci i przy Via D'Amelio stanowiły punkt zwrotny, wyznaczając granicę między dawną a nową mafią. To właśnie w tamtym momencie Cosa Nostra zaczęła przegrywać: narodził się opór społeczeństwa obywatelskiego i powstały wielkie ruchy antymafijne. Zrozumiano wówczas, że walki z mafią nie można powierzać wyłącznie sędziom i służbom mundurowym, lecz wymaga ona odpowiedzialności całego społeczeństwa. W tym kontekście Libera stała się jednym z głównych aktorów zmian. Powstała z myślą o zmianie postrzegania zjawiska mafijnego: nie jako lokalnego problemu Sycylii, Kalabrii czy Kampanii, lecz jako wspólnej odpowiedzialności na terenie całego kraju. Z tego powodu narodziła się jako sieć koordynująca działania stowarzyszeń w całej Italii. Nasza droga opiera się na dwóch filarach: pamięci i zaangażowaniu.
Co one oznaczają w praktyce?
- Pamięć dotyczy niewinnych ofiar mafii: wyszliśmy od zaangażowania ich bliskich, tworząc listę osób dotąd niezauważanych i włączając je w proces tworzenia stowarzyszenia. Zaangażowanie rozwinęło się natomiast w dwóch kierunkach: edukacji i profilaktyki. Z jednej strony były to działania w szkołach i na uczelniach, mające na celu wyjaśnianie zjawiska mafijnego i budowanie odpowiedzialności w społeczeństwie obywatelskim poprzez odpowiedź na pytanie: "Co ja mogę zrobić, aby przeciwdziałać mafii?". Wiele z tych inicjatyw istniało już dzięki organizacjom powstałym przed Liberą, ale my nadaliśmy im szerszy zasięg i ogólnokrajowy wymiar.
Z drugiej strony przełomowym momentem była walka o obywatelską inicjatywę ustawodawczą w sprawie społecznego wykorzystania konfiskowanego mienia, pod którą zebraliśmy milion podpisów w całej Italii. Ustawa Rognoniego-La Torre z 1982 roku wprowadziła co prawda samą konfiskatę, ale my dodaliśmy do niej kluczowy element: zadbaliśmy o to, aby ten majątek - tam, gdzie to możliwe - wracał na służbę lokalnym społecznościom.
Dzięki temu zrywowi 7 marca 1996 roku uchwalono przełomową ustawę nr 109/96 o społecznym wykorzystaniu skonfiskowanego mienia.
- Owszem, a to dało początek drodze - mającej dziś wymiar międzynarodowy - która pozwala licznym organizacjom pozarządowym i spółdzielniom społecznym zarządzać gruntami oraz budynkami, oddając je w służbę lokalnym społecznościom i odpowiadając na ich potrzeby.
Jednym z najważniejszych przykładów takiej inicjatywy jest Libera Terra.
- Jest to projekt poświęcony społecznemu wykorzystaniu gruntów rolnych. Libera stworzyła model, który wcześniej nie istniał: spółdzielnie socjalne uprawiające ziemię należącą niegdyś do bossów mafijnych. Brzmi to prosto, ale w praktyce było niezwykle skomplikowane, bo dotyczyło małych gmin w głębi Sycylii czy Kalabrii. Skłonienie lokalnych władz do wzięcia odpowiedzialności graniczyło z cudem - i to nie z powodu powiązań z przestępczością, lecz ze względu na ogromną presję, z jaką się to wiązało.
Stąd wzięła się pierwsza innowacja: konsorcjum skupiające kilka gmin, dzięki czemu odpowiedzialność nie spoczywała na jednym burmistrzu, lecz była podzielona. Konsorcjum wspierało następnie powstawanie spółdzielni, którym powierzano te dobra.
I ten model stał się następnie wzorem do naśladowania w innych miejscach Włoch?
- Dokładnie tak, w całym projekcie chodzi o tworzenie spółdzielni socjalnych zdolnych do zbudowania dojrzałego, powtarzalnego procesu. Dziś cały system zarządzania przez spółdzielnie w różnych częściach Włoch wywodzi się z pomysłu, który na początku wydawał się wręcz szalony.
To niezwykły przykład. Na terenach Alto Belice Corleonese - a więc w pobliżu Corleone i San Giuseppe Jato - ale także w Kampanii, w Castel Volturno, Kalabrii i Apulii powstało mnóstwo inicjatyw oferujących alternatywne podejście do rolnictwa.
Dlaczego jest to tak ważne z państwa perspektywy?
- Ponieważ wiąże się to bezpośrednio z pierwszym punktem, o którym wspominałem: profilaktyką. W walce z mafią profilaktyka polega przede wszystkim na tworzeniu uczciwych miejsc pracy. Praca jest pierwszym i najsilniejszym narzędziem prewencji - osoba bezrobotna łatwo ulega wpływom i staje się podatna na werbunek przez grupy przestępcze.
Dwadzieścia lat temu zaszczepienie tej zasady w rolnictwie było prawdziwą rewolucją. Na tych terenach powstały zdrowe podmioty, które zagospodarowały skonfiskowany majątek, przechodząc na uprawy ekologiczne - co zredukowało wpływ na środowisko - i stawiając na wprowadzanie na rynek produktów najwyższej jakości.
Celem było nie tylko spełnienie wymogów prawa, ale przekształcenie tego mienia w proces służący społeczności poprzez tworzenie przedsiębiorstw społecznych zdolnych do konkurowania na rynku w sposób przejrzysty. To bez wątpienia jeden z najważniejszych sukcesów w historii ustawy 109 z 1996 roku, która reguluje społeczne wykorzystanie skonfiskowanych dóbr.
Czy istnieją dane dotyczące wartości skonfiskowanego mienia od lat 90.? Jakaś baza danych?
- Tak, istnieje Krajowa Agencja ds. Zarządzania i Przeznaczenia Mienia Zajętego i Skonfiskowanego Przestępczości Zorganizowanej (ANBSC). Na jej stronie internetowej znajduje się kompletna baza danych wszystkich dóbr, które do tej pory skonfiskowano i przekazano, a także tych, które wciąż czekają na przydział. Agencja powstała właśnie w ramach rozwoju przepisów związanych z ustawą 109 z 1996 roku, więc wszystkie oficjalne dane są gromadzone właśnie tam.
A jak to wygląda w przypadku waszej inicjatywy?
- Dziś system Libera Terra obejmuje około 1500 hektarów ziemi zarządzanej przez spółdzielnie działające w czterech regionach. Angażuje on również innych lokalnych rolników - celem jest bowiem nie tylko bezpośrednie zarządzanie skonfiskowanym mieniem, ale też pozytywny wpływ na cały okoliczny sektor rolny. Jeśli rolnicy ci przestrzegają określonego regulaminu - pozwalającego na używanie marki Libera Terra - mogą dostarczać swoje plony do naszej winiarni i zakładów przetwórczych. W zamian gwarantujemy im cenę wyższą niż rynkowa, udowadniając w konkretny sposób, że legalna gospodarka opłaca się bardziej niż ta nielegalna.
W jaki sposób wasza praca w Palermo, historycznym bastionie mafii, różni się od działań w reszcie Włoch?
- Palermo to nie tylko historyczny bastion mafii - to przede wszystkim historyczne centrum ruchu antymafijnego. To właśnie tutaj narodziły się najważniejsze w skali całego kraju inicjatywy wymierzone w przestępczość zorganizowaną. Z prawnego punktu widzenia mam na myśli sztab ds. walki z mafią (Pool antimafia), Maksiproces czy postacie takie jak Giovanni Falcone, Paolo Borsellino i Rocco Chinnici oraz wszystkich sędziów, którzy oddali się tej walce. Z drugiej strony to miasto, w którym powstały najistotniejsze obywatelskie ruchy protestu. Dlatego zawsze powtarzamy, że Palermo i Sycylia nie są stolicami mafii, lecz stolicami ruchu antymafijnego. Różnice względem innych regionów wynikają po prostu z lokalnej specyfiki i potrzeb.
Co ma pan na myśli?
- Palermo jest miastem złożonym i dynamicznym, obarczonym wieloma problemami, ale też posiadającym ogromny potencjał. Zmienia się nieustannie w zależności od wyzwań i pojawiających się potrzeb.
Działalność wszystkich oddziałów Libery w kraju ma dwa wymiary. Pierwszy, ogólny, to profilaktyka, edukacja prawna i budowanie świadomości na poziomie ogólnokrajowym. Drugi wymiar skupia się na konkretnych potrzebach danego regionu.
W ostatnich latach sieć Libery w Palermo udzieliła na przykład silnego wsparcia organizacjom zajmującym się przyjęciem migrantów oraz walczącym z problemem uzależnień, zwłaszcza z plagą zażywania cracku. Specyfika działań Libery w takim mieście jak Palermo polega właśnie na umiejętności dostosowania się i reagowania na realne rany lokalnej społeczności.
Jedną z nich jest z pewnością dzisiaj migracja.
- Tak. Kiedy Palermo mierzyło się z wyzwaniem imigracji - zjawiskiem zresztą dla miasta nienowym, bo przepływy ludności trwają tu od dwóch tysięcy lat - poszło właśnie w tym kierunku, dając dowód swojej naturalnej otwartości. Gdy w ostatnich latach nastąpił gwałtowny wzrost liczby migrantów, a rząd nie dysponował realną strategią ich przyjmowania, Libera wsparła organizacje z tego sektora. Kierowaliśmy się tą samą logiką, co w działalności edukacyjnej: każdy, kto nie ma alternatyw, pracy ani ochrony, staje się łatwym łupem dla grup przestępczych.
Wsparcie tych środowisk było naszym bezpośrednim obowiązkiem. Chodziło o zapewnienie praw, wiedzy i poczucia bezpieczeństwa wielu młodym ludziom, którzy przybyli do Palermo bez żadnego punktu oparcia. W ten sposób powstały inicjatywy takie jak Moltivolti, warsztaty obywatelskości etycznej czy różne programy mające dać tym osobom podstawowe narzędzia do samodzielnego życia, minimalizując ryzyko, że trafią w ręce przestępczości zorganizowanej.
Jak dzisiaj mafia przejawia się w codziennym życiu na Sycylii?
- Niestety przechodzimy obecnie przez etap, w którym mafia znów daje o sobie znać. Przede wszystkim, mówiąc o mafii, poprawniej jest używać liczby mnogiej - "mafie", a na Sycylii mówimy konkretnie o Cosa Nostrze. To ważne rozróżnienie, ponieważ organizacje przestępcze we Włoszech różnią się między sobą strukturą, podejściem i celami biznesowymi.
Czy są momenty, w których jej obecność staje się widoczna, czy działa wyłącznie w ukryciu?
- Dziś w Palermo mafia ponownie zaczyna zaznaczać swoją obecność, ponieważ znów potrzebuje potwierdzić kontrolę nad terytorium. Zjawiska, o których często czyta się w prasie - takie jak akty wandalizmu, uliczne strzelaniny (stese), strzały w witryny restauracji czy groźby i zastraszanie związane z wymuszaniem haraczy (pizzo) - to jaskrawe sygnały, które przypominają opinii publicznej o tym, jak bardzo problem mafii jest wciąż aktualny.
Jakie są przyczyny tego zjawiska?
- Jest ich kilka. Z jednej strony znajdujemy się w momencie, w którym uwięzieni bossowie mafijni wychodzą na wolność - z powodu odbycia kary, przepustek czy świadczeń penitencjarnych - i po powrocie na swój teren próbują odbudować dawne układy. Z drugiej strony mamy do czynienia z dramatycznym zjawiskiem handlu narkotykami: zarządzanie i podział stref wpływów między poszczególnymi okręgami (mandamenti) i rodzinami z palermitańskich dzielnic rodzi ogromne napięcia i przemoc. Dochodzi do tego jeszcze niecierpliwość nowej fali - młodych ludzi, którzy próbują zająć miejsca opuszczone przez dawnych bossów. To wypadkowa tych wszystkich czynników.
Jednak czy to wciąż organizacja scentralizowana, czy raczej powinniśmy mówić o swego rodzaju networku, czy raczej sieci?
- Nie. Jednym z największych sukcesów instytucji państwowych było właśnie rozbicie najwyższego kierownictwa Cosa Nostry i uniemożliwienie jego odbudowy. Kopuła - czyli organ zarządzający Cosa Nostry - nigdy się nie odrodziła. To ogromna zasługa organów ścigania, które nie pozwoliły na ponowne skonsolidowanie władzy na samym szczycie. Może wydawać się to detalem, ale to fundamentalny sukces.
To kluczowa różnica w porównaniu z innymi mafiami, takimi jak 'Ndrangheta z Kalabrii czy w pewnym stopniu Camorra z Neapolu, gdzie wciąż istnieją struktury nadrzędne zdolne do wyznaczania kierunku strategicznego. Dziś główne wyzwanie wynika właśnie z braku tego szczytu: obserwujemy nieustanne próby reorganizacji Cosa Nostry. W tym kontekście jedno z ostatnich ostrzeżeń wydanych przez prokuratora Palermo Maurizioa De Lucię, dotyczyło konieczności zachowania szczególnej czujności w więzieniach, ponieważ niektórzy bossowie wciąż próbują wydawać stamtąd rozkazy, by stymulować odbudowę silniejszej struktury.
Znajdujemy się więc w sytuacji ciągłego ścierania się dwóch sił: z jednej strony dążenia mafii do reorganizacji, z drugiej - działań operacyjnych śledczych, którzy udaremniają te próby, zmuszając przestępców do szukania wciąż nowych sposobów na utrzymanie kontroli.
Czy mafia jest nadal obecna w polityce i administracji tak jak w latach 80. i 90., na przykład za czasów rządów Chrześcijańskiej Demokracji na Sycylii? Powiązania między mafią a polityką z tamtych lat znamy z filmów, książek czy reportaży, jak choćby z wydanej również w Polsce książki Kadr z Sycylii (Midnight in Sicily) Petera Robba, poświęconej m.in. postaci Giulio Andreottiego.
- Zdecydowanie nie, obecna sytuacja jest zupełnie nieporównywalna z rzeczywistością tamtych lat. Trzeba pamiętać, że w owym okresie fundamentalnym celem Cosa Nostry było nie tylko wzbogacenie się czy handel narkotykami, ale stworzenie alternatywnego państwa i bezpośrednia kontrola nad władzą.
W latach, o których pan wspomina, oni nie ograniczali się do wywierania wpływu na władzę - oni tą władzą byli. Był to czas, gdy burmistrzem Palermo zostawał człowiek powiązany z mafią, a wewnątrz instytucji działały osoby bezpośrednio podporządkowane Cosa Nostrze. Dziś sytuacja wygląda zupełnie inaczej, również dlatego, że zmieniła się sama polityka i zmieniły się punkty odniesienia.
To prawda, że wciąż odnotowujemy liczne przypadki rozwiązywania władz gmin ze względu na infiltrację mafijną, ale nie powinno to prowadzić do wniosku, że wróciliśmy do przeszłości. Mamy do czynienia z zupełnie innymi zjawiskami - to efekt transformacji, która objęła politykę, społeczeństwo oraz same cele przestępczości zorganizowanej.
Czy znana jest skala działalności mafijnej w Palermo lub na Sycylii? Czy są jakieś dane? Czy znane są nazwiska rodzin, które obecnie działają?
- Oczywiście, imiona i nazwiska są znane, zwłaszcza jeśli chodzi o aktywne rodziny. Wielu szefów przebywa w więzieniach, choć nawet stamtąd udaje im się czasem sprawować pewną formę kontroli.
Zmianie uległ jednak sam biznes. Aby naprawdę zrozumieć dzisiejszą mafię, trzeba przesunąć uwagę z samej przestępczości zorganizowanej na zjawisko korupcji.
To znaczy?
- Idąc za lekcją Falcone - "follow the money" (idź za pieniędzmi) - jeśli chcesz wiedzieć, gdzie znajduje się głowa organizacji, musisz śledzić przepływy finansowe. Ta strategia pozwala nam pojąć współczesną dynamikę na Sycylii, gdzie poziom korupcji w niektórych sektorach jest ogromny.
Na przykład w sektorze ochrony zdrowia dochodziło do aresztowań polityków i urzędników, którzy odgrywali kluczową rolę w korumpowaniu dyrektorów i funkcjonariuszy, często mając powiązania z grupami przestępczymi. Pokazuje to dążenie do kontrolowania instytucji i wkraczania w obszary odpowiedzialne za dostęp obywateli do ich podstawowych praw. Dziś Cosa Nostra świadczy w gruncie rzeczy usługi, które - paradoksalnie - w oczach zwykłego obywatela wydają się czasem sprawniejsze niż te legalne.
Jaką formę przybiera to zjawisko?
- Patrząc na to zupełnie cynicznie: zamiast ubezpieczać sklep, wolno zapłacić haracz (pizzo), bo to daje gwarancję, że nikt niczego nie zniszczy. Jeśli trzeba szybko zrobić badanie w szpitalu, idzie się do lokalnego bossa powiązanego z politykiem, który przyspieszy sprawę. To jest właśnie to, co Cosa Nostra robi w terenach - obok tradycyjnych, wielkich interesów, takich jak handel narkotykami i bronią.
Zauważyłem ten mechanizm w Rzymie, kiedy tam studiowałem. Wiele osób mówiło, że przestępczość zorganizowana pochodząca z Włoch daje wręcz poczucie bezpieczeństwa, zwłaszcza w centrum albo w rejonach takich jak Termini czy San Lorenzo, gdzie jest duża społeczność imigrancka. To temat, o którym często się dyskutuje. A jak wygląda społeczny odbiór państwa działalności na Sycylii?
- Tutaj również trzeba dokonać pewnego rozróżnienia. Libera jest ruchem ogólnokrajowym i międzynarodowym. Nasz założyciel, ksiądz Luigi Ciotti, żyje pod ochroną policyjną od bardzo wielu lat, jeszcze z czasów przed powstaniem Libery. Na przestrzeni lat dochodziło do gróźb, ale bycie dużą organizacją sprawia, że pojedyncza osoba nie staje się łatwym celem - to wielka zaleta ruchów antymafijnych.
Przedsiębiorca z Palermo, postać znana z nieustępliwości względem mafii, Libero Grassi, został zamordowany, ponieważ sprzeciwił się płaceniu haraczu, ale przede wszystkim dlatego, że był osamotniony. Libera stanowi natomiast rozległą sieć i to właśnie ta sieć zapewnia główną ochronę - w pierwszej kolejności medialną. Dla lokalnej przestępczości grożenie przedstawicielowi Libery po prostu nie jest strategicznie opłacalne, bo już następnego dnia informacja trafiłaby na czołówki gazet.
Pojawiały się jednak trudne sytuacje w przypadku spółdzielni pracujących bezpośrednio w terenie, często w wymagających rejonach: akty wandalizmu czy próby utrudniania pracy. Niezależnie jednak od pojedynczych incydentów, najważniejsza jest przynależność do dużego ruchu - jego siła tkwi właśnie w solidarnej odpowiedzi i widoczności w mediach.
Jakie są główne wyzwania, z którymi mierzą się państwo w swojej pracy?
- Wyzwania te można podzielić na dwie główne płaszczyzny: praktyczną oraz związaną z nadrzędnymi celami. Wymiar praktyczny polega na wspieraniu organizacji działających w terenie i utrzymywaniu jak najbliższego kontaktu z lokalnymi społecznościami, szkołami i sektorem społecznym. Wielkim wyzwaniem jest tu brak alienacji - trzeba stale być blisko realiów i uczestniczyć w tych procesach od środka.
Drugim codziennym wyzwaniem jest zmaganie się z niewydolnością państwa. Proszę spojrzeć na szkolnictwo: jednym z głównych obszarów działań Libery jest walka z ubóstwem edukacyjnym, bo jak powtarza Luigi Ciotti: "wiedza to główna droga do zmiany". Dla nas praca na rzecz edukacji jest kluczowym elementem zapobiegania przestępczości mafijnej.
Czy na południu Włoch wasza działalność jest szczególnie trudna ze względu na bliskość struktur mafijnych?
- Szczególnie na Południu wyzwaniem jest prowadzenie takich działań przy jednoczesnym zmaganiu się ze wszystkimi niedostatkami systemu edukacji: brakiem zasobów, niedofinansowaniem czy problemami z infrastrukturą budynków. Działania społeczeństwa obywatelskiego na rzecz walki z ubóstwem edukacyjnym pozostają kroplą w morzu, jeśli brakuje fundamentów prawa do nauki: odpowiednich warunków, opieki nad najsłabszymi, zajęć świetlicowych i szkoły, która jest nie tylko miejscem nauki, ale i wszechstronnym ośrodkiem wychowawczym. Jednym z naszych największych wyzwań jest wnoszenie własnego wkładu mimo tych wszystkich problemów strukturalnych.
Muszę jednak przyznać, że mimo tych trudności w szkołach pracują niezwykli nauczyciele - pedagodzy, którzy każdego dnia podejmują to wyzwanie i angażują się bez reszty, wspierając młodych ludzi nie tylko naukowo, ale i czysto ludzko. Młodzież - niezależnie od samych projektów - patrzy przede wszystkim na wzorce. Jeśli dojrzewa w otoczeniu pełnych pasji i obecnych nauczycieli, to właśnie to generuje prawdziwą zmianę, nadrabiając wszelkie deficyty i braki samych placówek.
Czy mogą państwo liczyć na wsparcie ze strony włoskiego rządu centralnego? Jak wyglądają państwa relacje?
- Niestety nie, w obecnym momencie historycznym nie ma tu spójności. Analizując ostatnie reformy, widać, że idą one w kierunku odwrotnym do historii ruchu antymafijnego: kwestionuje się społeczne wykorzystanie skonfiskowanego mienia i ogranicza przestrzeń na działania profilaktyczne skierowane do młodzieży. Obecny centroprawicowy rząd stawia na linię czysto represyjną, kosztem prewencji i edukacji. Istnieje więc głęboka rozbieżność wizji między naszym środowiskiem a obecną władzą wykonawczą. Mimo to staramy się niezmiennie wychodzić z konkretnymi propozycjami i wpływać na procesy legislacyjne.
To ważny rok dla transpozycji dyrektywy UE 2024/1260 w sprawie odzyskiwania i konfiskaty mienia - do listopada Włochy również będą musiały ją wdrożyć. Naszą rolą od zawsze było nakłanianie instytucji do działania i żądanie udoskonalania tych procesów prawnych. Sycylia jest ziemią antymafii również dlatego, że to właśnie w murach sądu w Palermo rodziły się największe narzędzia walki z przestępczością zorganizowaną.
Jaka będzie przyszłość mafii? Czy widać mechanizmy transformacji na poziomie krajowym i międzynarodowym? Domyślam się, że to pytanie dotyczy również ruchu antymafijnego, skoro obie te rzeczywistości stale ewoluują.
- Ewolucja trwała od zawsze. Dzisiejsza Cosa Nostra to nie jest ta sama organizacja co trzydzieści lat temu, podobnie jak współczesna 'Ndrangheta różni się od tej sprzed czterech dekad. Dziś 'Ndrangheta - organizacja wywodząca się z Kalabrii - jest prawdopodobnie najpotężniejszą mafią w Europie, a tuż obok niej znajduje się mafia albańska, należąca do najbardziej brutalnych. Grupy te nieustannie się odradzają, ponieważ w pogoni za władzą i bogactwem przesuwają środki ciężkości swoich interesów: najpierw było to rolnictwo, potem budownictwo i korruptogenne układy, a dziś - międzynarodowe sieci powiązań.
Właśnie dlatego Libera stworzyła własną sieć międzynarodową: sieć CHANCE w Europie, skupiającą ruchy zaangażowane w walkę z przestępczością zorganizowaną; sieć ALAS w Ameryce Łacińskiej, łączącą podmioty walczące z handlarzami narkotyków oraz rodziny ofiar; a także sieć PLACE w Afryce Północnej, mającą na celu jednoczenie społeczeństwa obywatelskiego przeciwko mafiom i korupcji.
Warto jednak zaznaczyć, że nie jest to proces nowy - o umiędzynarodowieniu zjawiska mafijnego mówiono już na przełomie lat 70. i 80. To, czego często brakowało, to świadomość. Wspomniane sieci mają służyć właśnie do budzenia świadomości w poszczególnych regionach i wyposażania społeczeństwa obywatelskiego w narzędzia do przeciwdziałania strukturom mafijnym.
Czy na poziomie międzynarodowym ta nowa dyrektywa stanowi w tym momencie najważniejszy element?
- Tak, to wielkie osiągnięcie, silnie promowane i wspierane przez Liberę na forum Komisji Europejskiej. Fakt, że Komisja ją zatwierdziła i zobowiązała państwa członkowskie do jej transpozycji, to krok o przełomowym znaczeniu. Istnieją już przecież konkretne przykłady społecznego wykorzystania skonfiskowanego mienia, na przykład w Tiranie w Albanii, w Paryżu czy w Hiszpanii.
Aczkolwiek dyskusja o takich narzędziach musi być poparta praktycznymi działaniami, które udowodnią ich skuteczność. Rząd w Polsce również będzie musiał wdrożyć tę dyrektywę i podjęcie tego wyzwania będzie niezmiernie ciekawe - pozwoli lepiej zrozumieć ewentualną obecność struktur mafijnych na rodzimym terenie i zyskać większą świadomość problemu. Tego typu instrumenty pozwalają zadać mafii decydujący cios, ponieważ uderzają bezpośrednio w jej majątek. Mafie opierają swoją władzę na gromadzeniu bogactwa - odebranie im tych zasobów oznacza zadanie potężnego ciosu całej organizacji przestępczej.
***
Carmelo Pollichino jest koordynatorem stowarzyszenia Libera. Associazioni, nomi e numeri contro le mafie (Libera. Stowarzyszenia, nazwiska i liczby przeciwko mafii).w Palermo, organizacji założonej w 1995 roku z inicjatywy księdza Luigiego Ciottiego oraz przedstawicieli społeczeństwa obywatelskiego. Jej powstanie było bezpośrednią odpowiedzią na terrorystyczną strategię Cosa Nostry i tragiczne zamachy z 1992 roku, w których zginęli sędziowie Giovanni Falcone i Paolo Borsellino. Głównym celem ruchu stała się zmiana postrzegania problemu mafii - z lokalnego zagadnienia z południa Włoch na wyzwanie wymagające odpowiedzialności całego społeczeństwa.
Działalność Libery od początku opiera się na dwóch filarach: pielęgnowaniu pamięci o niewinnych ofiarach oraz zaangażowaniu edukacyjnym i profilaktycznym. Przełomem w historii organizacji było zebranie miliona podpisów pod obywatelskim projektem ustawy o społecznym wykorzystaniu mienia skonfiskowanego przestępcom. Zryw ten doprowadził do uchwalenia w 1996 roku przełomowego prawa, które umożliwiło przekazywanie dawnych majątków bossów mafijnych lokalnym społecznościom i spółdzielniom socjalnym. To właśnie z tej inicjatywy wyrosła marka Libera Terra, w ramach której uczciwi rolnicy uprawiają ziemie odebrane mafii. Dziś Libera rozwija swoje działania również na arenie międzynarodowej, budując globalne sieci współpracy w walce z przestępczością zorganizowaną i korupcją.