Z filharmonii do więzienia. Ich śpiew jest zakazany

Artystka musiała zapłacić karę grzywny. 30-krotność stawki i to razy dwa / Zdjęcie poglądowePixabydomena publiczna

To było bardzo małe pomieszczenie, kompletnie puste. Nic nie mieliśmy, po prostu tam siedzieliśmy. Ja i cztery inne osoby. Nie chciałam nawet wychodzić do toalety, a raczej do jakieś okropnej, brudnej, obskurnej dziury... Spędziłam w tym miejscu cztery dni, a potem usłyszałam wyrok i zostałam skazana. Za śpiewanie historycznych białoruskich pieśni - to opis z pobytu w więzieniu w Mińsku, do którego trafiła dyrygentka Volnego Chóru - jednego z najważniejszych białoruskich symboli walki o godność. Dla bezpieczeństwa jej i jej rodziny - niech pozostanie anonimowa.

Najpierw wybory, potem protesty

Flash mob w geście protestu

Zatrzymania, kary, represje

Volny Chor w Warszawie

Marzenia o wolnej Białorusi