"Żeby tylko wojny nie było". Na ukraińsko-rosyjskim pograniczu

Marek Sygacz

Marek SygaczArchiwum autora

Patrząc ze strony Zachodu, wszystko jest jasne – Ukraina jest zagrożona a Rosja to agresor. Jeśli jednak wybrać się na ukraińsko-rosyjskie pogranicze, zajrzeć do zagrzebanych w śniegach przysiółków czy pokołchozowych wiosek, to optyka zmienia się bardzo szybko. Tu nic nie jest proste, nic nie jest czarno-białe. Lata Związku Radzieckiego, a nawet jeszcze raczkującej, ukraińskiej niepodległości pomieszały ludzkie losy i interesy, a widmo wojny jest nierealne, nierzeczywiste, niewyraźne. Tak jak niewyraźna jest granica między Rosją a Ukrainą. W każdym tego słowa znaczeniu. Na mapach, ale także głowach i sercach. Nawet języki się pomieszały i powstał surżyk. Językowe dziwadło pogranicza, które słowa ukraińskie przeplata albo zastępuje rosyjskimi. I odwrotnie. Jak komu pasuje, jak kto z domu wyniósł albo w domu przyjął.

Granica państw w kilku miejscach przecina części gospodarstwa
Granica państw w kilku miejscach przecina części gospodarstwaMarek SygaczArchiwum autora
decoration

"Stina" znaczy "mur"

Uwaga separatyzm!

Od 2014 roku na Donbasie toczy się wojna
Od 2014 roku na Donbasie toczy się wojnaMarek SygaczArchiwum autora
decoration
.Za 2,5 miliarda hrywien Ukraina uszczelniła lądową granicę
.Za 2,5 miliarda hrywien Ukraina uszczelniła lądową granicęMarek SygaczArchiwum autora
decoration